czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Na Lubelszczyźnie zarabiamy dwa razy mniej niż na Mazowszu

Dodano: 31 stycznia 2010, 17:58

Zarabiamy ledwie połowę tego, co mieszkańcy Mazowsza. Niższe od naszych pensje mają tylko na Podkarpaciu. A stolica naszego regionu jest na ostatnim miejscu wśród miast wojewódzkich.

W opublikowanym właśnie Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń 2009 przeprowadzonym przez firmę Sedlak&Sedlak wzięła udział rekordowa liczba 92 785 osób. Wyniki nie pozostawiają złudzeń: pensje na Lubelszczyźnie należą do najniższych w kraju. Średnie zarobki w regionie to 2600 zł brutto, a jedna czwarta pracowników zarabia poniżej 1850 zł. Za nami, ze średnią pensją o 50 zł niższą, są tylko mieszkańcy Podkarpacia.

– Ja dostaję na rękę ok. 1400 zł. To zdecydowanie za mało. Wystarcza jedynie na bieżące wydatki – ocenia Halina Trzcińska, farmaceutka z Lublina.

– Nie ma u nas dużego przemysłu, jesteśmy regionem typowo rolniczym, więc i zarobki pozostawiają wiele do życzenia – komentuje Mirosław Fatyga, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie.

Jeszcze gorzej wypadamy w porównaniu zarobków w stolicach województw. Średnia pensja w Warszawie to 5200 zł, w Lublinie jedynie 2800 zł. To daje nam wstydliwe ostatnie miejsce w tabeli. Przegraliśmy nawet z Rzeszowem, gdzie średnia pensja wynosi 3000 zł brutto.

– Rzeszów pod względem gospodarczym zdecydowanie nas prześcignął. A my jako województwo i miasto wciąż jesteśmy mierni pod każdym względem – komentuje Irena Szafrańska z Business Centre Club. – Nie ma u nas przyjaznego klimatu dla biznesu. A to wszystko odbija się na zwykłych ludziach i ich portfelach. Specjaliści po lubelskich uczelniach uciekają stąd, bo w Warszawie dostają na dzień dobry 2 tysiące więcej.

Z raportu wynika też, że kobietom pod względem zarobków wciąż daleko do mężczyzn. – W 2009 roku Polki otrzymywały 3000 zł miesięcznie, czyli o 23,1 proc. mniej od mężczyzn, których zarobki wynosiły 3900 zł – mówi Kazimierz Sedlak, autor raportu.

Dobrze płatne specjalności
Na najwyższe pensje w 2009 roku mogli liczyć specjaliści od technologii informatycznych – 5000 zł brutto. Kolejne dobrze opłacane branże to telekomunikacja – 4600 zł, ubezpieczenia – 4500 zł, bankowość – 4200 zł. Pracownicy mediów zarabiali średnio 3700 zł, a show biznesu 3200 zł. Najniżej w tabeli uplasowała się służba zdrowia – 2800 zł, nauka i szkolnictwo – 2600 zł oraz kultura i sztuka – 2466 zł.


Średnie wynagrodzenia w województwach w zł (kwoty brutto)
mazowieckie – 4720
pomorskie – 3500
dolnośląskie – 3500
wielkopolskie – 3500
małopolskie – 3240
śląskie – 3200
zachodniopomorskie – 3100
łódzkie – 3000
podlaskie – 2850
świętokrzyskie – 2640
lubelskie – 2600
podkarpackie – 2550

Średnie wynagrodzenia w miastach wojewódzkich
Warszawa – 5200
Gdańsk – 3951
Poznań – 3950
Wrocław – 3904
Kraków – 3600
Katowice – 3500
Szczecin – 3500
Opole – 3500
Rzeszów – 3000
Białystok – 2960
Kielce – 2880
Lublin – 2800



Czytaj więcej o:
Charliefrown
KZX
~Mati~
(32) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Charliefrown
Charliefrown (2 lutego 2010 o 21:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
grafi napisał:
Smutne dane, sam skończyłem studia 4 lata temu i prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą z dziedziny Informatyki. Najgorsze co zauważam na lubelskim rynku to skąpstwo i cwaniactwo. Niepłacenie za faktury, przeciąganie, wypłacanie groszy pracownikom to norma. Kontrahent nie płaci pracownikom i firmom zewnętrznym bo nie ma pieniędzy a w tym czasie jedzie z żoną i dziećmi na Florydę. Ja swoje należności odebrałem po 10 miesiącach gdyż skierowałem sprawę do sądu, taka jest właśnie mentalność lubelskich "biznesmenów", którzy niestety są pracodawcami w tym regionie. Zastanawiam się poważnie nad zwinięciem żagli i rozłożeniem ich w wyższej kulturze biznesu. Pozdrawiam wszystkich skazanych na te realia.


Świetna charakterystyka lubelskiego biznesmena. Sam doskonale pamiętam jak po bezpłatne porady prawne dla najuboższych (w ramach pomocy prawnej de minimis) ustawili się masowo ...lubelscy przedsiębiorcy, którzy chcieli zasięgnąć opinii dot. własnych spraw gospodarczych To samo w ramach tygodnia pomocy ofiarom przestępstw. Nie wspominając już o niepotrzebnym ustawicznym angażowaniu organów ścigania do załatwiania sporów o typowo cywilistycznych charakterze (niespełnienie świadczenia przez kontrahenta, nieterminowość zapłaty), ale wiadomo, że wniesienie powództwa to koszty wpisu sądowego, więc w ich ocenie lepiej złożyć bezpłatne zawiadomienie do prokuratury. Sprawy w znakomitej większości są umarzane, zaś koszty bezcelowego postępowania ponoszą podatnicy.
Rozwiń
KZX
KZX (1 lutego 2010 o 19:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prawdę rzekliście Panowie (i Panie), sam mam kiepskie doświadczenie z lubelskimi pracodawcami, generalnie to wszelkiej maści ciemni wyzyskiwacze.
Pamiętam do dziś gościa z prywatnej małej firemki, co niby mnie zatrudnił, (no właściwie to pracowałem u niego 2 tyg, cały czas mamił mnie, że lada dzień podpiszemy umowę, gdy po 2 tyg nadal nie było, już przestałem tam pracować, na odchodne dał mi 100zł)
Pamiętam też pracę w lubelskiej firmie (gałąź przemysłowa) oj jaki tam był marazm wśród starych pracowowników. Pytania do mnie: co ja tu robię? Czego nie jestem w Irlandii? teraz to wszyscy w irlandii! - tak gadał jeden z nich. Załatwiał sobie w między czasie ten pracownik rodzinne interesy na mieście, wracał o 16 i kończył pracę.
Pensje w Lublinie? Żaaaal.
Rekrutacje w Lublinie? Żaaal.

Dołącze się do tego, że też uważam, że problemem jest za DUŻO studentów. Wystarczy się przejść po mieście i zobaczyć ile bilboardów szkół jezykowych, prywatnych uczelni. Wszędzie ultokarze na rogu, wciskają te swoje szkołki. A później się ludzie dziwią, że nie ma pracy? Dobrze tu tylko wlaścielom szkoł, urzędom, państwowym społkom (mpk, lpec, etc)

Nie mam zalu do tego miasta, to miasto tak juz ma, za komuny to moze było tu dobrze, widac wyraznie ze Lublin przespal czas III RP i nadal nie moze sie podniesc. Co wiecej widze w nim upadek, temu miastu nie pomoze ESK 2016, to nie będzie Liverpoool Polski, to będzie drugi Przemyśl. Miasto historyczne piękne, lecz zapomniane.

Ja tak jak wielu moich znajomych ucieklem z Lublina, nie wiem czy wroce. Jak przyjezdzam do miasta to az mnie odrzuca, czuc jakas biede, staczajace sie miasto, widac to zwlaszcza po smutniejszych coraz bardziej mieszkancach.

Pozdrawiam.
Rozwiń
~Mati~
~Mati~ (1 lutego 2010 o 18:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciężko się z wami nie zgodzić, ale sam jestem studentem (informatyka na PL) mimo, że z Lublina a nie okolicznych miejscowości to i tak wychodzi na to samo bo moi rodzicie nie zarabiają tyle bym mógł sobie pozwolić na studia w innym mieście ( lub za granicą).

Dodam od siebie to, że wiele kursów doszkalających i podnoszących kwalifikacje dla studentów są organizowane, ale warunkiem jest zameldowanie na wsi oraz płacenie na KRUS. Znajomi robią przekręty z tym KRUS-em by dostawać różne dofinansowania, oraz uczęszczać na kursy. To tak jakby wykluczenie ludzi z miasta z dość obszernej grupy programów, które są organizowane dla studentów. Jakby w mieście nie nie było ludzi ubogich....

Kocham to miasto, ale nie widzę na horyzoncie alternatywy dla niego. Może projekt Europejska stolica kultury coś zmieni. (Jak się uda to wywalczyć)
Rozwiń
kalina
kalina (1 lutego 2010 o 17:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lublin, miasto wśród pól z okolicami najeżonymi wsiami z małorolnymi mieszkańcami, cała ta tłuszcza ciągnie do miasta by się wyżywić, ale miasto bez fabryk, bez nowoczesnych laboratoriów, bez ośrodków innowacji, bez budów nie jest w stanie zapewnić utrzymania temu tłumowi
okolice Lublina są wbrew pozorom bardzo licznie zaludnione, taki np. Bydgoszcz czy Toruń w bezpośrednim sąsiedztwie ma puszcze....stąd też bierze się naszpikowanie Lublina uczniami i studentami, ci ostatni nie chcą wracać na swoją wieś wśród pól - nie ma się im co dziwić, liznęli miasta i nie odpuszczą, a ich rodzice nie mają 200 hektarów by można było prowadzić tam działalność rolniczą na skalę przemysłową.
i tak koło się zapętla
jedyna rada dla tego miasta - likwidować uczelnie produkujące bezrobotnych, budować drogi i przede wszystkim radykalnie obciąć liczbę absolwentów szukających pracy w tym mieście, jeśli nie będzie to celowe działanie to nastąpi to samoczynnie na skutek skandalicznie niskich zarobków i koszmarnej konkurencji w poszukiwaniu pracy
powodzenia wszystkim a okolice Lublina powinno się obsadzić lasem, gęstym...

trochę ironizuję ale zakręty historii spowodowały, że Lublin to nie jest kraj dla starych ani dla młodych ludzi
Rozwiń
fsagfd
fsagfd (1 lutego 2010 o 16:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Charliefrown napisał:
Istotnie lubelskie zarobki nie pochodzą z górnej półki, ale to tylko jałowe rozważania, jeśli nie uwzględnimy kosztów życia. Zauważcie, że wciąż panuje mylne przekonanie typu "co prawda zarabiam w Lublinie mniej niż w Warszawie/Wrocławiu/X, ale zważywszy na niższe koszty życia (utrzymania) wychodzi na to samo". Prawda jest taka, że ceny lubelskie nie przystają do poziomu wynagrodzenia.

- bilet miesięczny MPK Lublin 130 zł, 3 miesięczny 300 zł(ZTM Warszawa odpowiednio: 78 zł za miesięczny i 196 zł za 3 miesięczny przy czym nieporównywalnie większe spektrum środków komunikacji - autobusy (+ ekspresowe linie), tramwaje, metro, SKM). Nie muszę dodawać, że planowane są podwyżki cen w MPK Lublin

- ceny nieruchomości w Lublinie - szału nie ma. Z tego co widziałem ostatnio, wynajęcie kawalerki 17 m2 w okolicach miasteczka akademickiego 1200 zł (plus opłaty).

- kina, nie liczę molochów typu Cinema City, ale przykładowo bilet w Wyzwoleniu 16 zł, w stołecznej Lunie poniedziałki 7 zł, wtorki 10 zł, Iluzjon 10 zł,

- gastronomia - tu widać różnicę, restauracje mieniące się "modnymi, eksluzywnymi" to w istocie lokale służące podbudowywaniu ego nuworyszy, które zaliczają wpadki sanitarne nie licząc autentycznych kwiatków typu "sałatka grecka bez fety - bo się skończyła". Poza niektórymi wyjątkami panuje u nas tendencja do fuszerki, tańszych substytutów, bo nikt nie zauważy. Ceny jednak pozostają kosmicznie wysokie w stosunku do jakości składników. Stąd też króluje keczup zamiast sosu marinara, pseudoazjatycki freestyle z mrożonych warzyw, najtańsze ratatouille z puszki (3 zł @ Leclerc) jako filar dania za ponad 30 zł. Za cenę steku z argentyńskiej wołowiny serwowanego w warszawskich czy krakowskich restauracjach, w lubelskich realiach otrzymujemy łykowate mięso krowy mlecznej (!), co dla gourmetów oznacza kulinarne harakiri.

wiele można napisać o wyborze i cenach odzieży (śp. Galeria Centrum, Adam, Pani), poziomie usług, ale to tematy na osobny wątek



Prawdę człowiek pisze, nic do dodania
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (32)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!