wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Na razie strajku nie będzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 grudnia 2007, 13:04
Autor: Ewa Stępień

Lekarze z Dziecięcego Szpitala Klinicznego zawiesili jutrzejszy strajk ostrzegawczy na czas rozmów z dyrekcją.

Chcą znaczących podwyżek. Tymczasem sytuacja finansowa szpitala jest najgorsza od 10 lat. Nie ma z czego dać większych wynagrodzeń.

Poradnie specjalistyczne będą jutro otwarte. Lekarze będą pracować w pełnej obsadzie. Przynajmniej na najbliższe dni strajk zawieszono. - Mediujemy - mówi dr Jacek Rudnik, przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy w DSK. - Powołaliśmy komitet strajkowy. Ogłosiliśmy na jutro strajk, ale nie przystąpimy do niego. Chcemy się porozumieć, ale propozycje dyrekcji nas nie satysfakcjonują. Są poniżej naszych minimalnych oczekiwań.

Lubelscy lekarze chcą tyle, ile w całej Polsce. Trzy średnie krajowe dla lekarza z II stopniem specjalizacji, czyli ok. 8 tys. zł brutto. Jak zaznacza doktor Rudnik, zdają sobie sprawę, że od razu tyle nie dostaną, ale chcieliby chociaż tyle, by zatrzymać odchodzących specjalistów.

- Lekarz z "dwójką” zarabia u nas 2400-2600 zł brutto - mówi. - Lekarze odchodzą. Zagrożona jest Klinika Hematologii, jedyna po tej stronie Wisły, jedna z najlepszych w kraju. Ci lekarze są obciążeni olbrzymim stresem i odpowiedzialnością.

Dyrekcja rozumie bolączkę lekarzy: Ja wiem, że mało zarabiają, ale nie jesteśmy w stanie spełnić żądań ogólnopolskich, czyli trzech średnich krajowych. Nas nie stać - mówi Dorota Chodowska, zastępca dyr. ds. finansowych w DSK.
Jednak z finansami DSK nie jest dobrze. - Ten rok jest dla nas najgorszy od 10 lat - kontynuuje dyrektor Chodowska. - Sytuacja jest nieciekawa. Po razy pierwszy mamy zobowiązania wymagalne (takie długi, których termin spłaty minął - dop. red.). I to spore.

Co jest powodem popadnięcia w zadłużenie? - Mamy mniej pacjentów, mniej pieniędzy na leczenie - wyjaśnia. - A leczenie dzieci jest droższe niż dorosłych. Sprzęt musi być bardziej precyzyjny, przez co jest kosztowniejszy. Dorosły łyknie pastylkę. W przypadku dzieci trzeba ją dzielić na pięć części, aby podać jedną. Pozostałe idą do utylizacji. Marnują się. Wydatki rosną z powodu ruchu między oddziałami. Noworodek nie powie, co go boli. Trzeba mu zrobić pełną diagnostykę.
Dziś kolejny dzień rozmów lekarzy z dyrekcją.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!