środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Na rowerach z Lublina do Lwowa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 maja 2003, 20:54
Autor: Ewa Dziadosz

Gdy Onufry Koszarny odtrąbił sygnał do wyjazdu, peleton ruszył w stronę Kraśnika (Jacek Mirosław)
Gdy Onufry Koszarny odtrąbił sygnał do wyjazdu, peleton ruszył w stronę Kraśnika (Jacek Mirosław)

7 lubelskich cyklistów będzie towarzyszyło wiceprezydentowi
Lublina Januszowi Mazurkowi podczas obchodów Dni Lwowa.
On sam uda się na Ukrainę tradycyjnym środkiem transportu. Rowerzystów zaś wyposażył w list, umożliwiający im sprawne
przekroczenie granicy, aby zdążyli na zaplanowane na niedzielę uroczystości

W środę po godzinie 14 Piotr Klimek i Grzegorz Bziorek oparci o objuczone wypchanymi sakwami rowery z niepokojem wypatrywali pozostałych uczestników wyprawy. - To miał być zwykły koleżeński wyjazd klubu "Roztocze” przy MDK 2, a zrobiła się oficjalna wyprawa - mówili nieco zdziwieni zainteresowaniem rowerzyści. - A tu prezydent, dziennikarze...
- Ale to naprawdę niezwykły rajd - wyjaśnia Benon Bujnowski z MDK 2, który z aparatem fotograficznym, ale samochodem, będzie podążał śladem cyklistów. - Po raz pierwszy przez całe Roztocze, od Kraśnika, aż po Lwów przejadą rowerzyści. Na granicy dołączy do nich dwóch kolegów z Ukrainy. I tak się składa, że dojadą do celu na Dni Lwowa.
Niebawem do pierwszej dwójki dołączyli Alicja Rokicka, Piotr Paprzycki, Mariusz Nowak, Grzegorz Durak i pomysłodawca rajdu - Paweł Krawczyk. Najbardziej profesjonalny strój ze wszystkich miała pani Alicja, która od lat wszystkie weekendy spędza na rowerze z Klubem Kolarskim "Welocyped”.
Pozostali najwyraźniej mają więcej zapału, chociaż niekoniecznie, lepszą kondycję. - Nie było czasu na żadne treningi - żachnął się tylko Piotr Klimek. - Od rana do wieczora siedzi się za biurkiem - przyznał z pewnym zażenowaniem. Dość uzasadnionym, zważywszy że cała grupa pracuje w zawodach medycznych i wszyscy wiedzą, jak ważna jest rozgrzewka przed długą trasą. A oni zamierzają pokonywać codziennie średnio po 80 km.
- No i jeszcze trochę pozwiedzać. Zaplanowałam kilka atrakcji, chociaż koledzy jeszcze o tym nie wiedzą - dodaje pani Alicja. - Ja nawet przedłużę sobie ten wyjazd. Nie będę wracać w niedzielę ze wszystkimi autobusem, ale rowerem. Wzięłam na to dodatkowe dwa dni urlopu.
Jej plany zachwyciły kolegę z "Welocypeda”, 79-letniego Wiesława Janiszewskiego, który przyszedł życzyć dobrej drogi, bo sam nie jeździ już na tak długie dystanse. Ale jako wieloletni turysta rowerowy interesuje się wyprawami młodszych kolegów.
Z życzeniami dobrej drogi przyszedł również prezydent Lublina Andrzej Pruszkowski. Przyniósł rowerzystom koszulki z herbowym koziołkiem i list dla mera Lwowa. Koszulki rowerzyści od razu założyli, a z listem było nieco kłopotów, bo jak go zapakować w rowerowe sakwy, między ubrania, śpiwory i namioty, żeby się nie zniszczył?
W końcu wszystko udało się spakować i ubrany w galowy mundur Onufry Koszarny odtrąbił ze stopni Ratusza sygnał do wyjazdu. Przypadkowa, chociaż dość liczna, publiczność klaskała i machała na pożegnanie. Rowerzyści zaś nadal nieco zdziwieni nieoczekiwaną popularnością wykręcili kółko na ratuszowym placu i wykierowali się na Lwów. To znaczy na początek - na Kraśnik. Co przy przedweekendowym natężeniu ruchu na drogach - było dość karkołomnym przedsięwzięciem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!