czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Na Sąsiedzkiej nie dali się odciąć od świata (wideo)

Dodano: 13 maja 2008, 19:50
Autor: Dominik Smaga

Mieszkańcy zablokowali wczoraj roboty drogowe na ul. Sąsiedzkiej. Robotnicy chcieli w poprzek ich drogi zbudować nową jezdnię,

odcinając od świata siedem domów. Na dodatek budowlańcy nie mieli zezwolenia na takie prace.

Sąsiedzka to mała, gruntowa uliczka, równoległa do al. Kraśnickiej. To ślepa droga i można w nią wjechać tylko od starego odcinka Nałęczowskiej. Wzdłuż uliczki stoją stare domki jednorodzinne, a tuż obok dobiega końca budowa nowego bloku przy al. Kraśnickiej. Sporna droga ma połączyć ów blok z osiedlem bloków przy ul. Baśniowej.


Załadowane przez: Dziennik Wschodni. Realizacja: Agnieszka Antoń


Spychacz pojawił się na Sąsiedzkiej w poniedziałek po południu. Robotnicy zaczęli kopać w poprzek istniejącej drogi gruntowej przecinając ją tuż za domem Janusza Kozaka. Mieszkańcy zaalarmowali Wydział Dróg i Mostów Urzędu Miasta. - Ledwo co przejechałem przez ten dół swoim samochodem. Auto zawisło na nadwoziu i sąsiad wyciągał mnie linką - opowiada pan Janusz.

- Inwestor nie miał naszego pozwolenia na roboty na drodze - przyznaje Andrzej Bałaban, zastępca dyrektora wydziału.

Robotnicy pojawili się wczoraj o godz. 7 rano. Ale lokatorzy stanęli na drodze blokując dalsze prace. Wykop odciąłby od świata siedem domów, do których nie ma innego dojazdu.

- Przecież nie dotrze do mnie ani straż pożarna, ani pogotowie - oburza się Urszula Kowalczyk. - Tam mieszka moja 85-letnia, schorowana mama. Boję się o nią - wtóruje jej Anna Marek. - Pomijam, że będzie musiała chodzić do domu kilometr dalej.

Przyjechali strażnicy miejscy. Kierownik budowy też przyjechał i przyznał: Nie mam zezwolenia na roboty. Po rozmowie ze strażnikami dodał: Dostałem mandat i koniec. Nie będę z panem rozmawiać - rzucił kierownik i się ulotnił.
- Ukaraliśmy tego pana mandatem w wysokości 300 złotych - informuje Ryszarda Bańka, rzecznik Straży Miejskiej.

Robotnicy zasypali wykopany rów. Swoją jezdnię będą mogli budować dopiero, gdy dostaną pozwolenie z Urzędu Miasta. - Ale będą musieli umożliwić dojazd wszystkim mieszkańcom Sąsiedzkiej - zapowiada Bałaban. - Inaczej zgody nie wydamy. Bo nie można samowolnie pozbawiać kogoś dojazdu.

To nie pierwszy wyczyn robotników na Sąsiedzkiej. Miesiąc temu wykopali w poprzek drogi sześciometrowy rów na rury. Też nie mieli pozwolenia.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!