poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Na siódme piętro o kulach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 stycznia 2004, 18:07

Koniec świata z tymi windami! – wzdycha jedna z lekarek. – Remontują je i remontują. Zachciało się nowoczesnych dźwigów. A ty człowieku zasuwaj po schodach. Nikogo nie obchodzi, że aż na siódme piętro.

Dziecięcy Szpital Kliniczny godz. 11. Przed windami na poziomie zerowym zbiera się coraz więcej osób. Niektóre dzieci wspierają się na kulach, inne na balkonikach pomagających utrzymać równowagę. Rodzice trzymają dzieci na rękach. Winda nie przyjeżdża. Kilka osób rezygnuje z czekania. Idą po schodach. – Co za draństwo – irytuje się jedna z matek. – Ci z obsługi mają klucze do windy. Wystarczy, że je przekręcą, a wtedy winda nie zatrzyma się na żadnym piętrze. Kursuje tylko do kuchni i pralni.
Na szóstym piętrze jest klinika ortopedii. Dzieci tam leczone mają problemy z poruszaniem się. – Wczoraj po schodach szedł mężczyzna. Niósł dziecko pod pachą, a na plecach trzymał wózek inwalidzki – opowiadają mali pacjenci z Zakładu Rehabilitacji. Przychodzą na szóste piętro, bo na ortopedii leży ich kolega Krzysiek. Ten z kolei musi schodzić na parter na rehabilitację. – Na windę trzeba czasem czekać pół godziny – mówi chłopiec. – A schodzić jest ciężko.
Najtrudniej jest w porze posiłków. Obsługa szpitala wozi wtedy jedyną czynną windą talerze, garnki, termosy. Nie da się tego wnieść po schodach, więc blokuje windę. Pacjenci są skazani na schody lub bardzo długie oczekiwanie.
– To prawda, poruszanie się między piętrami to ogromny problem dla pacjentów – mówi Małgorzata Jabłonka, dyrektor administracyjny DSK. –Remont był jednak konieczny. Stare windy często się zacinały. Jedna nawet się urwała. Na szczęście była pusta.
– Dzisiaj to już mój czwarty kurs – skarży się mama pięciomiesięcznej Patrycji. – Dobrze, że dziecko mam malutkie, bo nie dałabym rady.
Rady nie daje większość pacjentów. Nie tylko tych z ortopedii. Dla czteroletniej Kasi chorej na płuca nawet wejście na czwarte piętro sprawia problemy. – Trzeba zacisnąć zęby. Jeszcze przez kilka tygodni – prosi dyr. Jabłonka.

Trochę cierpliwości

Zbigniew Wojtalik, dyrektor zakładu montażu Lubelskiej Wytwórni Dźwigów Osobowych obiecuje, że remont jednej z wind zakończy się jeszcze w tym tygodniu. Druga będzie gotowa do końca miesiąca.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!