poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Coraz więcej łóżek w Klinice Chirurgii i Traumatologii dziecięcego szpitala w Lublinie jest zajętych przez dzieci w śpiączce. Kolejne trafiło tutaj w sobotę. Szpital nie jest dla tych pacjentów najlepszym rozwiązaniem. Aby wrócić do życia, potrzebują rehabilitacji w specjalistycznym ośrodku. A takiego u nas nie ma.

Leży w Klinice Chirurgii i Traumatologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Podobnie, jak śpiąca od kilkunastu miesięcy dziewczynka po zapaleniu mózgu. I jak chłopak, którego poraził prąd. Ich mózgi są uszkodzone.
Profesor Jerzy Osemlak, kierownik kliniki szacuje, że takich wegetujących jak rośliny dzieci jest w regionie co najmniej kilkadziesiąt. Trzeba je karmić, przekręcać z boku na bok, kąpać. Leżą w szpitalach albo domach. Niekiedy rodziny oddają je do zakładów opiekuńczych, bo nie dają sobie rady z opieką. – W tej chwili mam ich kilkoro – mówi profesor. – Coraz trudniej je pomieścić. Moja klinika, zresztą jak każda w szpitalu, jest przeznaczona do krótkiego i szybkiego leczenia. Nie może się zamienić w zakład opiekuńczy.
Profesor Osemlak widzi rozwiązanie problemu. – Trzeba zbudować ośrodek wybudzeń i rehabilitacji, w którym pacjenci będą mogli spokojnie powracać do zdrowia – postuluje.
To autorski projekt profesora. Takiego ośrodka jeszcze w Polsce nie ma. Rehabilitacja w ośrodku wiązałaby się z wielomiesięcznym w nim pobytem. – Najlepszą lokalizacją byłby las, park – obmyśla profesor. – Może warto by pomyśleć o zaadaptowaniu jakichś niewykorzystanych obiektów.
W ośrodku powinien pracować cały sztab specjalistów. Lekarze i pielęgniarki. Rehabilitanci od kończyn, mięśni, mowy. Psychologowie i pedagodzy od psychiki i prawidłowego rozwoju umysłowego. W rehabilitację włączeni byliby rodzice, mieszkający w hotelu przy ośrodku.
Koszt postawienia ośrodka wynosiłby od kilku do kilkunastu milionów złotych. Lekarz chce zainteresować projektem wojewodę, marszałka i fundusz zdrowia. – Jesteśmy otwarci na rozmowy – deklaruje Stanisław Gogacz, wicemarszałek ds. służby zdrowia.
– Jeżeli ktoś taki ośrodek postawi i odpowiednio go wyposaży, fundusz w ramach zwiększania dostępności różnych usług medycznych wykupi w nim leczenie – zapewnia Elżbieta Lasota, rzecznik prasowy lubelskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Próbują ratować w Bydgoszczy

Dziennik wiele razy opisywał losy Radka, który w wypadku samochodowym stracił siostrę, a sam ciężko ranny był przez długi czas w śpiączce. Lubelscy lekarze nie potrafili mu pomóc. Rodzice Radka spróbowali w Klinice Rehabilitacji szpitala klinicznego w Bydgoszczy. Dwa turnusy rehabilitacyjne przywróciły Radka
do życia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!