czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Nabici w promocje

Dodano: 18 grudnia 2006, 22:06
Autor: Dominik Smaga

Przedświąteczny tydzień to dla sklepów prawdziwe żniwa. Wcisną Ci niemal wszystko. Sądzisz, że jesteś odporny?

Nie jesteś. Kupujesz pod wpływem impulsu i słono przepłacasz.

Po dwóch latach warszawski Sąd Okręgowy wydał właśnie wyrok w sprawie lubelskiego sklepu Media Markt. Uznał, że market swoją reklamą wprowadzał w błąd. Chodziło o gazetkę z promocyjną ofertą. Klienci dowiadywali się z niej, że sugerowana przez producenta cena sprzętu to 2899 zł. Sklep obiecywał 900 zł rabatu i proponował zakup za 1999 zł. - Za sprawą takiej reklamy konsument mógł oczekiwać, że kupi telewizor wysokiej klasy z wyjątkowo atrakcyjną zniżką - mówi Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ale paragon z kasy mówił co innego. Cena: 2199 zł, rabat: 200 zł, do zapłaty 1999 zł. UOKiK uznał, że sklep złamał prawo. Media Markt odwołał się do sądu. I przegrał. Teraz ma wyznać skruchę w swej gazetce i dwóch lokalnych dziennikach.
To że na okazje trzeba patrzeć podejrzliwie, potwierdza lublinianka, która pracowała w agencji organizującej promocje w sklepach. - Nie było nawet żadnej obniżki. Ale nazywało się to promocją. Polegała na tym, że obok półek stała uśmiechnięta dziewczyna. Oczywiście nie wolno nam było mówić o tym klientom - wspomina pani Dorota.
Przykłady można mnożyć. Do zakupu oleju lubelski hipermarket Real zachęcał klientów darmowym dodatkiem w postaci oliwek. Produkt bez gratisu kosztował 17,99 zł. A z gratisem 19,99 zł. Czyli to, co miało być darmowe kosztowało faktycznie 2 zł. Ptasie mleczko, które dzień wcześniej kosztowało 8,99 zł, następnego dnia w ramach promocji zdrożało do 10,79 zł. Jednak klienci byli informowani, że produkt staniał z 11,79 zł. Sprawa również skończyła się w UOKiK.
Sklepy kuszą, jak mogą. I robią to skutecznie. Aż 70 proc. Polaków przyznaje się, że wychodzi ze sklepu z produktami, których w ogóle nie zamierzali kupić (dane TNS OBOP). Co piąty klient kupuje to, co znalazło się pod ręką, zwłaszcza przy kasie. Właśnie tam sklepy umieszczają produkty, po które łatwo sięgnąć stojąc w kolejce.
Inna możliwość na łatwy zarobek. Przed świętami sklepy mogą śmiało podnieść ceny niektórych towarów. I tak się sprzedadzą. Mało kto ma tyle zapału, by biegać od sklepu do sklepu i porównywać ceny.
- Zawsze jest jakiś hak w tym, że ktoś nam chce coś wcisnąć - mówi Lidia Baran-Ćwirta, miejski rzecznik konsumentów w Lublinie. - Albo wagowo towaru jest mniej. Albo kończy się termin przydatności. A to już jest naganna praktyka handlowców. Bo to nie powinno nazywać się promocją, ale wyprzedażą.
Czytaj więcej o:
marek sklepowy
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

marek sklepowy
marek sklepowy (21 grudnia 2007 o 09:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak się "robi" promocje w lubelskich hipermarketach?
Otóż na 2-3 dni przed promocją wywiesza się nowe,wyższe ceny produktów,które mają być objęte promocją.W dniu promocji dotyczczasowe (podwyższane niedawno) ceny zostają przekreślone i wpisane nowe,niby niższe,które w rzeczywistości są wyższe niż obowiązywały przed "przedpromocyjną podwyżką".Do tego należy doliczyć cenę niechodliwego produktu (przeważnie bubel) i większość klientów łapie się na taki chwyt:Kupił w promocji.
Nie tak dawno jeden z hipermarketów oferował 6-cio pak piwa w promocyjnej cenie (6-ta puszka miała być gratisem).Po przeliczeniu okazało się,że gdyby to samo piwo kupować pojedynczo (nie w promocujnym paku),to puszka piwa byłą tańsza niż ta promocyjna łącznie z gratisem.
Pozdrawiam wszystkich dających się nabrać na promocyjne zakupy.Wesołych Świąt (z promocyjnymi zakupami)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!