poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Nasze dziecko umiera. Z winy lekarzy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 sierpnia 2010, 19:19
Autor: Ewa Pajuro

Lena walczy o życie w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie. Noworodek ma poważną wadę rozwojową, ale o tak zły stan dziecka rodzice obwiniają głównie lubelskich medyków. Wypisali ciężarną do domu, mimo że dziecko miało być operowane po urodzeniu.

O tym, że jest w ciąży Aneta Makaruk z Parczewa dowiedziała się w styczniu. Trzy miesiące później lekarz prowadzący wykrył u płodu poważną wadę – wytrzewienie (patrz ramka).

– Takie dzieci powinny rodzić się w klinice. Dlatego skierowałem pacjentkę do Lublina – mówi Zbigniew Skoczylas, lekarz ze szpitala w Parczewie. W lubelskim szpitalu przy ul. Jaczewskiego ostatecznie potwierdzono diagnozę. Mimo to, lekarze dawali dziecku bardzo duże szanse na przeżycie. – Mówili, że wszystko będzie dobrze, pod warunkiem, że dziecko zostanie zoperowane tuż po porodzie – wspomina Leszek Makaruk.

Pani Aneta regularnie przyjeżdżała do kliniki na obserwację. Ostatnio była tam kilkanaście dni przed porodem. – Położyłam się na oddziale 4 sierpnia. Dzień później lekarze kazali mi wracać do domu. Tłumaczyłam, że boję się, że zacznę rodzić w domu i nie zdążę dojechać do kliniki. To jednak nic nie dało – opowiada pani Aneta.

Przyszła matka wróciła do domu, a 11 dni później rozpoczął się poród. Młodzi rodzice natychmiast pojechali do szpitala w Parczewie. Tamtejsi lekarze odesłali kobietę karetką do Lublina. Ale, ani przy ul. Jaczewskiego, ani przy Staszica nie było miejsca dla rodzącej. Pacjentkę przyjął w końcu szpital przy al. Kraśnickiej. Lekarze wykonali cesarskie cięcie, a noworodka przewieźli na operację do Dziecięcego Szpitala Klinicznego. Dziecko leży tam do dziś.

– Stan maleństwa jest ciężki. Lekarze twierdzą, że pomóc może tylko cud. Po cichu dodają, że szanse, że nasze dzieciątko przeżyje zmalały z 90 procent właściwie do zera – mówi ze łzami w oczach młody tata.

Winą za taki stan noworodka rodzice obarczają głównie lekarzy z SPSK 4, którzy kazali matce czekać na rozwiązanie w domu.

– Stan matki i dziecka był bardzo dobry – odpiera zarzuty Jan Oleszczuk, kierownik kliniki położnictwa i perinatologii. – Wydawało się też, że poród nastąpi później, pod koniec sierpnia – dodaje.
Sam jednak przyznaje, że pani Aneta powinna rodzić w jego szpitalu. – Niestety, mamy potężne przepełnienia na oddziałach. Lekarz dyżurny nie miał możliwości przyjęcia pacjentki – dodaje Oleszczuk.
Jednocześnie, szef kliniki zapewnia, że o błędzie lekarzy nie może być mowy. – To że matka musiała dojechać do szpitala nie miało żadnego wpływu na stan dziecka. Noworodek nie ucierpiał też w trakcie transportu karetką do DSK – podkreśla.

Jego zdaniem dziecko jest w złym stanie, bo cierpi na poważną wadę rozwojową. Ojca dziecka to nie przekonuje. Zapowiada, że skieruje sprawę do sądu.

Dla Dziennika Wschodniego wypowiedziała się Ewa Sawicka, chirurg dziecięcy z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie:

Wytrzewienie to ciężka wada płodu. Polega na wydostawaniu się przez otwór w brzuchu jelit, żołądka, czasem też innych narządów. Istnieje wiele wskazań, by w tym przypadku rozwiązać ciążę przed terminem. Jednym z nich jest fakt, że płyn owodniowy działa toksycznie na jelita dziecka.

Najkorzystniejsze jest cesarskie cięcie. A zaraz po nim, dziecko powinno być operowane. Niewskazane jest też przewożenie go do innych placówek, bo transport dodatkowo obciąża młody organizm.

Wytrzewienie występuje średnio raz na 5 tys. urodzeń, ostatnio jednak zdarza się coraz częściej. Jeśli wada jest wcześnie wykryta i nie ma komplikacji, a matka znajduje się pod ścisłą opieką lekarską, dziecko ma nawet 95 procent szans na przeżycie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
edzia
agnieszka
matka
(32) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

edzia
edzia (24 sierpnia 2010 o 13:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' date='22 sierpień 2010 - 22:03 ' timestamp='1282507403' post='333311']
jak przeczytałem tytuł to zacząłem się śmiać , oczywiście nie chodzi mi tutaj o ludzką tragedie , tylko o ton , w jakim ogólnie został napisany.
no a gdyby nie lekarze to byś kmiotku pewno po tym świecie nie chodził już. Tyle w temacie . Jeżeli chcecie aby każdego przyjmowali , proszę , pisać pisma do rządu , pikietować o budowę nowych szpitali, wtedy każdy będzie miał gdzie leżeć , sciągnijcie lekarzy którzy wyjechali , bo nie chcialo im się pracować za psie pieniądze w tym kraju , to będzie miał kto leczyć .
Założy facet sprawę , no to przegra , nawet na wokandę pewnie nie trafi , gdyż winy lekarzy tutaj nie ma , a przepisy są po jego stronie.
Pozdrawiam i dzieciaczkowi życzę zdrowia i trzymam za niego kciuki
[/quote]
psie pieniądze? no aż scyzoryk się w kieszeni otwiera!jakimi samochodami jeżdżą ,jakie mają domy i jeszcze mało. człowiek zapieprza ciężko po 12 godzin ,a on pół dnia nie może wytrzymać w szpitalu.pełno gabinetów prywatnych bez rachunków i co myślicie,że odciągają od tego jakiś podatek.jak wybrał zawód lekarza to jego zasrany obowiązek leczyć.ale prawda jest taka,że wielu wybiera ten zawód dla kasy.polska służba zdrowia to jeden wielki pic na wode. zdrowia dla maluszka.
Rozwiń
agnieszka
agnieszka (23 sierpnia 2010 o 23:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ktos wspomnial ze pracuja za psie pieniadze chyba ktos po fachu chcialabym tyle zarabiac a te prywatne gabinety czy w nich tez malo zarabiaja Ja mieszkam w Madrycie i wierzcie mi ze chyba w calej Hiszpani nie ma tyle prywatnych gabinetów co u Nas w jednym miescie.Zgadzam sie ze chory jest system od tego trzeba zaczac a potem wzielabym sie za szanownych lekarzy.Mialam okazje trafic na pogotowie i nie zyczylabym nikomu zeby go tak potraktowano.Ale wiem ze sa lekarze z powolania i wykonuja dobrze swoja prace a takie za przeproszeniem gnidy psuja opinie wszystkim lekarza.
Rozwiń
matka
matka (23 sierpnia 2010 o 11:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='WQR' date='23 sierpień 2010 - 08:01 ' timestamp='1282543299' post='333407']
To niepierwszy i nieostatni przypadek [size="15"]niekompetencji i niedouczenia[/size] lekarzy z PSK4Z przykrością stwierdzam że, większość z Nich nie potrafi postawić właściwej diagnozy a pojęcie o nowych metodach leczenia jest zerowe (doświadczyłem tego osobiście).A znaleźliśmy tam jedną lekarkę która swoim działanie by nikogo nie zabiła (pewno już się przeniosła z dala od tej lubelskiej mafii).
[/quote]


Ja też tam trafiłam. Odrazu po porodzie oznajmili że dziecko nie ma żadnych szans na przeżycie (niemalże powiedzieli mi to w taki sposób jak by oznajmiali ze mam zdrowe i piękne dziecko) po czym moje dziecko ma już 5 lat i jest piękne i zdrowe
Rozwiń
ktosik
ktosik (23 sierpnia 2010 o 11:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' date='22 sierpień 2010 - 22:03 ' timestamp='1282507403' post='333311']
jak przeczytałem tytuł to zacząłem się śmiać , oczywiście nie chodzi mi tutaj o ludzką tragedie , tylko o ton , w jakim ogólnie został napisany.
no a gdyby nie lekarze to byś kmiotku pewno po tym świecie nie chodził już. Tyle w temacie . Jeżeli chcecie aby każdego przyjmowali , proszę , pisać pisma do rządu , pikietować o budowę nowych szpitali, wtedy każdy będzie miał gdzie leżeć , sciągnijcie lekarzy którzy wyjechali , bo nie chcialo im się pracować za psie pieniądze w tym kraju , to będzie miał kto leczyć .
Założy facet sprawę , no to przegra , nawet na wokandę pewnie nie trafi , gdyż winy lekarzy tutaj nie ma , a przepisy są po jego stronie.
Pozdrawiam i dzieciaczkowi życzę zdrowia i trzymam za niego kciuki
[/quote]
Jakże mi żal niezmiernie tych biednych lekarzy mieszkających w Dąbrowicy. Juz utarło sie powiedzenie, że tam mieszkają biedni lekarze. Do roboty i do nauki, bo wykształcili sie za publiczne pieniądze i łaski pracując nikomu nie robią, a jak im za cięzko do uprawiać marchewkę.
Rozwiń
wielka kupa
wielka kupa (23 sierpnia 2010 o 10:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='surgeon' date='23 sierpień 2010 - 09:47 ' timestamp='1282549658' post='333472']
po pierwsze dziecko umiera nie z winy lekarzy, tylko dlatego że ma ciężką wadę wrodzoną i nie wiadomo co jeszcze....
po drugie na jaczewskiego by go nie zoperowali, bo tam nie ma chirurgii dzieciecej.... tylko przewiezliby karetką na chodzki... dokładnie to samo zrobili na krasnickiej
po trzecie, jesli ktos dal pieniadze lekarzowi, to niech to zglosi na policje lub do prokuratury, a nie piszcie bzdur
po czwarte obwiniajcie rzadzących, ze mało miejsc w szpitalach, że skandaliczne warunki - to nie wina lekarzy
w najbliższymj czasie zamykaja ginekologie na staszica, bedzie jeszcze trudniej z miejscami....
[/quote]

po pierwsze: dlaczego dziewczynę z zagrożoną ciążą kilkanaście dni przed porodem odesłali do domu?
po drugie: dlaczego nie przyjęli jej jak rodziła - to był ich psi obowiązek, sorry kit z brakiem miejsc to stara śpiewka. skoro tam wcześniej leżała i miała zapewne tam robione szereg badań,tam najlepiej znali jej historie choroby.
po trzecie: ile metrów / kilometrów jest z Jaczewskiego na Chodźki a ile z Krasnickiej


Stan matki i dziecka był bardzo dobry ? odpiera zarzuty Jan Oleszczuk, kierownik kliniki położnictwa i perinatologii. ? Wydawało się też, że poród nastąpi później, pod koniec sierpnia ? dodaje.
Sam jednak przyznaje, że pani Aneta powinna rodzić w jego szpitalu. ? Niestety, mamy potężne przepełnienia na oddziałach. Lekarz dyżurny nie miał możliwości przyjęcia pacjentki ? dodaje Oleszczuk.

wiec co sie puszysz w stanie zagrożenia dziecka lekaz dyżurny ma obowiazek przyjąc pacjentkę natychmiast anie ganiac po mieście. przeciez i tak tuz po porodzie trafiły by obie na chodźki, nie było miejsca na sali porodowej!!!! trzeba było jedynie odebrac skomplikowany poród to az tak dużo ????????
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (32)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!