poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Nauczyciel to nie akwizytor

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 maja 2006, 20:53

Nauczyciele, którzy sprzedają podręczniki łamią prawo – przypominają urzędnicy lubelskiego Ratusza. Pismo na ten temat w przyszłym tygodniu otrzymają dyrektorzy wszystkich lubelskich szkół. To efekt działań księgarzy, którzy są na progu bankructwa.

– Jeśli stracimy dochód ze sprzedaży podręczników, będziemy musieli zamknąć księgarnie. Nie jesteśmy w stanie utrzymać się sprzedając tylko literaturę piękną – mówi Helena Palejczuk z księgarni „Oświata” w Lublinie.
Od kilku lat księgarze walczą o klienta z przedstawicielami wydawnictw, którzy sprzedają książki bezpośrednio w szkołach. Ci oferują nauczycielom nie tylko podręczniki. Często w zamian za złożenie zamówienia obdarowują ich drobnymi upominkami, takimi jaki: kubki, długopisy, wieczne pióra, a nawet czajniki. Z kolei szkoła zbiera punkty, które może wymienić na darmowe komplety dla biedniejszych dzieci lub komputer. Nic dziwnego, że szkół, które nie „bawią się” w handlowanie, jest coraz mniej.
– Nigdy nie sprzedawaliśmy książek w szkole – mówi Teresa Lipiec, zastępca dyrektora Gimnazjum nr 1 w Lublinie. – Nie mamy na to czasu, zajmujemy się bardziej pożytecznymi rzeczami.
Członkowie lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Księgarzy Polskich wystosowali apel do kuratorium i prezydenta miasta. Proszą w nim o „podjęcie zdecydowanych działań w celu całkowitej likwidacji nielegalnej sprzedaży podręczników w szkołach”. – Nauczyciel wykorzystuje swoje stanowisko i zmusza rodziców do zakupu książek bezpośrednio u niego – mówi Grażyna Wysocka ze stowarzyszenia. – Nie wystawia faktur, a ewentualny zysk bierze do kieszeni. Potem rodzice ze łzami w oczach przychodzą do nas i proszą o rachunki, potrzebne do otrzymania stypendium socjalnego.
– Szkoła nie jest od tego, by handlować podręcznikami – przyznaje Piotr Burek, zastępca dyrektora Wydziału Oświaty i Wychowania w lubelskim Ratuszu. – Nauczyciele łamią prawo, bo nie odprowadzają podatków. Dlatego zamierzamy w ostrych słowach przypomnieć dyrektorom, że tego robić nie wolno. I ostrzeżemy, że może się to skończyć interwencją takich służb jak Urząd Skarbowy – zapowiada dyrektor Burek.
Zakaz handlu podręcznikami w szkołach wprowadzili dwa lata temu prezydenci Szczecina i Łodzi. – Chcieliśmy w ten sposób pomóc księgarzom. I udało się. Jak dotąd nikt tego nie próbował obejść. Nie były nawet potrzebne żadne kary – mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta Łodzi.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!