sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Nauczyciele szykują się do strajku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 stycznia 2008, 15:22

Nawet tysiąc nauczycieli z Lubelszczyzny jedzie jutro do Warszawy na ogólnopolską manifestację.

Domagają się wzrostu płac zasadniczych o 50 procent.

- Mamy flagi i transparenty - zapowiada Jacek Ogorzałek z lubelskiego oddziału Związku Nauczycielska Polskiego. - Jedziemy walczyć o znaczące podwyżki, które nam obiecywano - dodaje Celina Stasiak, prezes lubelskiego ZNP.

Teraz nauczyciele zarabiają na rękę od ok. 970 zł (stażysta) do 2,3 tys. zł (dyplomowany). Ministerstwo Edukacji Narodowej proponuje, żeby płace nauczycieli stażystów i nauczycieli kontraktowych wzrosły w tym roku o 200 zł brutto, a pensje nauczycieli mianowanych i dyplomowanych o 185 zł brutto. Wzrost wyniósłby wtedy od 7,7 do 14 proc.

Nauczyciele domagają się podwyżek sięgających 50 proc. To by oznaczało, że nauczyciel stażysta dostanie 600 zł brutto podwyżki, a nauczyciel dyplomowany 1,1 tys. podwyżki.

Związkowcy grożą, że jeśli rząd nie zacznie rozmawiać z nauczycielami o większych podwyżkach, w maju dojdzie do strajku nauczycieli. W efekcie nie będzie matur.
(MB)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Ola
Bona
urzędnik
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ola
Ola (9 października 2016 o 19:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobra praca pilnowanie, w ciszy, spokoju. Osiem godzin i wypoczynek. Jeszcze gdyby tak o parę godzin krócej, jak nauczyciel. Super. Trzeba zmienić zawód. Powodzenia.
Rozwiń
Bona
Bona (9 października 2016 o 18:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie oceniajmy pracy innych a szcególnie nauczycieli. Kto nie pracował w charakterze nauczyciela nie ma pojęcia o tej pracy. Pracowałam w urzędzie a teraz mam przyjemność pracować w szkole i wiem, że 1 godzina prowadzenia zajęć lekcyjnych wyczerpuje tak jak trzy godziny pracy administracyjnej. Przerw nie ma, bo są dyżury na korytarzach. Klasówki, kartkówki i przygotowywanie się do lekcji- w domu. Dokształcanie, rady pedagogiczne, wycieczki, szkolenia, rajdy, biwaki oraz mnóstwo różnej pracy papierkowej- po lekcjach. Nie narzekam, bo bardzo lubię swoją pracę. Wszyscy nauczyciele bez powołania szybko tracą zdrowie. Zyczę wszystkim koleżankom i kolegom większego poszanowania i docenienia naszej ciężkiej pracy. Od wielu lat brak podwyżek powoduje, że nauczyciele z niskim stażem pracy zarabiają niewiele powyżej najniższego wynagrodzenia.  Nie możemy się zgodzić się na byle jaką reformę, przeprowadzoną na kolanie, w pośpiechu ze szkodą dla dzieci i młodzieży. Praca z dziećmi, to nie przestawienie maszyny a ciężka i mololna praca dająca efekty nie tu i teraz a po wielu latach. Tak jest z gimnazjami. Efekty pracy są  już widoczne, więc nie pora burzyć i rujnować a poprawiać i uzupełniać braki kompetentnie z rozwagą. Dlatego wszyscy, którym leży na sercu dobro dzieci i ich wykształcenie powinni wziąć udział w proteście w poniedziałek. Serdecznie pozdrawiam Wszystkich odważnych.
Rozwiń
urzędnik
urzędnik (18 stycznia 2008 o 07:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem nauczycielem ale teraz pracuję w urędzie. Naprawdę, to co robiłem w szkole w czasie tych 30-40 godzin to była ciężka harówka. Ciągłe latanie za nowościami, presja dokształcania(tam gdzie pracowałemprawie wszyscy mieli po dwie podyplomówki), stałe utarczki z rodzicami i to ciągłe mierzenie jakości, a wszystko to w atmosferze strachu, że organ prowadzacy może zlikwidować klasy lub szkołę. Nie mówię, że nigdy więcej szkoły, ale moja aktualna praca to prawie nieustające wakacje. Problemem jest tylko odsiedzenie tych 8 godzin, a póżniej luz. Pozdrawiam wszystkich nauczycieli, popieram twardą walkę o podwyżki(lekaże nie mają żadnych skrupułów). To wy jesteście tą najbardziej wykształconą częścią społeczeństwa i należą się wam godziwe zarobki.
Rozwiń
nauczyciel
nauczyciel (18 stycznia 2008 o 00:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
sam jestem nauczycielem i faktycznie w szkole spedzam ok 30h tygodniowo co daje srednia 6h dziennie. pomijam oczywiscie rady zebrania itp sprawy na ktore trzeba czasem pare godzin poczekac w szkole. jednak jak bym chcial podliczyc ile godzin dziennie spedzam w domu na spr testów zeszytów czycwiczen to na pewno wyszloby o wiele wiecej niz 40h pracy ktore przewiduja przepisy (malo kto wie ze nas obowiazuje 40 godzinny tydzien pracy w czym mamy 18h zajec dydaktycznych) caly czas spedzony w domu nad "praca| nie jest uwzgledniany i nie podlega oplacie.
Rozwiń
życzliwy
życzliwy (17 stycznia 2008 o 22:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mówi się, że nauczyciele maja tyle wolnego, że taka lekka praca. A wiecie dlaczego krzyczą, brakuje im cierpliwości? Bo się wypalają zawodowo. Ale przecież takie urzędnik- beton tego nie pojmie, bo on szanownych interesantów odeśle z kwitkiem, perfidnie śmiejąc się zza urzędowego okienka. A nauczyciel? Rozpieszczone w domu dzieci, roszczeniowo nastawieni rodzice i masa prac, które trzeba wziąć do domu. Pewnie, niech państwo dalej inwestuje w "beton", to wśród tych murów nie będzie nam kto miał zapalić krużganka oświaty...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!