środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Nawet nie kiwnęli palcem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 kwietnia 2004, 20:28

Pewnie łeb ma ucięty, a zwłoki leżą w bagażniku – usłyszała zrozpaczona Marta Szczotka, gdy zgłosiła na komisariacie w Bełżycach zaginięcie męża. Przez tydzień policjanci nie zrobili nic, by jej pomóc. Zwłoki znalazł szwagier.

Waldemar Szczotka zniknął w zeszły poniedziałek. Był hydraulikiem. Pracował na budowie na lubelskich Czubach. Z pracy wyszedł o godz. 17. Kiedy do południa we wtorek nie pojawił się w domu, żona poszła na policję w Bełżycach. – W niczym mi nie pomogli – mówi rozdygotana. – Spisali protokół i na tym się skończyło.
Pani Marta przeżyła na komisariacie szok. Policjanci głośno zastanawiali się przy niej, co mogło się stać z zaginionym. – Jeden z nich powiedział, że pewnie ma „łeb ucięty, a zwłoki są w bagażniku” – mówi kobieta. – Słyszał to także mój kuzyn. Gdyby to nie byli policjanci, nie wiem jak by się zachował.
Pani Marta uspokajała go. Podkreśla, że nie zależało jej, by z zachowania policjantów robić aferę. – Dla mnie najważniejsze było odnalezienie męża – mówi. – Ale byłam skazana tylko na siebie.
We wtorek rodzina znalazła samochód zaginionego nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie. Był zamknięty. Pani Marta otworzyła auto. – Od policjanta usłyszałam, że już teraz to „d... zimna”. Powiedział, że pozacierałam ślady. Nikt mnie nie uprzedził, żebym niczego nie dotykała.
Policjanci nie pobrali odcisków palców z auta. – Stwierdzili, że nie można tego zrobić – mówi wzburzona kobieta. – Sugerowałam, że może pies tropiący wskaże ślad. Odparli, że samochód stoi już pewnie długo i pies nic nie pomoże. Dopiero jak ich uprosiłam, to wzięli psa. Pokręcił się w kółko i nic.
Jedyną nadzieją na odnalezienie męża był jego telefon komórkowy. Pani Marta błagała o pomoc w ustaleniu, gdzie może się znajdować aparat. Policjanci mogli to zrobić błyskawicznie, gdyby skontaktowali się z operatorem sieci komórkowej. Ale tego nie zrobili.
– W piątek zadzwoniłam na komisariat około godz. 14 – opowiada pani Szczotka. – Policjant odparł, że jeszcze nie skontaktowali się z Warszawą i pracują tylko do godz. 15. Ręce mi opadły.
W sobotę zwłoki zaginionego mężczyzny znalazł jego szwagier w Zalewie Zemborzyckim.
– Jeżeli okaże się, że policjanci w ten sposób podeszli do swoich obowiązków, to na pewno nie ujdzie im to na sucho – zapewnia Agnieszka Pawlak z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. – Musimy mieć czas na sprawdzenie tych informacji.
Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!