poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Antoni Fiut ma 65 lat. Choruje na nerki i cukrzycę. Mieszka samotnie w starej kamienicy przy ul. Kunickiego. Dzięki pomocy Dziennika trafi do Domu Spokojnej Starości „Patronus” w Lublinie.

W marcu tego roku pan Antoni miał wylew. Dlatego ma niewładną prawą rękę. Nie może samodzielnie przygotować sobie posiłku. – Gdyby nie wnuczka, chyba bym nic nie jadł. Codziennie do mnie przychodzi. Robi zakupy. O tu np. leżą bułki na jutro. Połamię sobie i zjem z gorącą herbatą. Dzisiaj ugotowała mi jajko na miękko – opowiada pan Antoni. – Żona umarła pięć lat temu. Jedna córka zginęła w wybuchu kamienicy. Pamięta pani? Kilka lat temu przy ul. Kunickiego.
A druga? – pytam. – Szkoda mówić. Mieszka naprzeciw. Kilka miesięcy już się do mnie nie odzywa. Nie interesuje ją stary ojciec – mężczyzna zaczyna płakać. – Bo na papierosy nie chciałem jej dawać. A z czego? Jak na leki miesięcznie wydaję 600 zł.
Pan Antoni zawsze cieszy się z wizyt wnuczki. Wie jednak, że ciężko jej będzie w czasie szkoły przyjeżdżać na drugi koniec miasta. – Moim marzeniem jest pójść do domu opieki społecznej. Wiem, że dla wielu to nieszczęście i oznacza, że rodzina się ich wyrzekła. Dla mnie to właśnie będzie szczęście – dodaje pan Antoni. – Już nic w życiu nie chcę, tylko spokojnie pożyć wśród życzliwych ludzi.
Pracownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie przeprowadził wywiad środowiskowy. Ale w tej chwili nie ma wolnego miejsca w domu spokojnej starości. Zadzwoniliśmy więc do prywatnego Domu Spokojnej Starości „Patronus” w Lublinie.
– U nas miejsce w trzyosobowym pokoju kosztuje 1500 zł. Jest zapewniona opieka medyczna, lekarska, wikt, opierunek i rehabilitacja – mówi Beata Luty, z DSS „Patronus”. – Zrobimy jednak wyjątek i przyjmiemy tego starszego pana, choć ma znacznie niższą rentę.

Czekamy na sygnały

Czekamy na sygnały
Zapraszamy Państwa do pisania i mówienia o problemach, które utrudniają Wam życie. Codziennie w godz. 8-16 na Państwa telefony czeka redaktor dyżurny – 534-06-06. Możecie także do nas napisać list. Prosimy jednak o podanie adresu i telefonu nadawcy, abyśmy mogli się z nim skontaktować.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!