sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Nie chcemy płacić haraczu

Dodano: 20 czerwca 2002, 17:35

“Parkingowi” nadal bez żadnych problemów oferują swoje usługi w centrum Lublina. Wczoraj nasi report
“Parkingowi” nadal bez żadnych problemów oferują swoje usługi w centrum Lublina. Wczoraj nasi report

Trzeba podjechać po cywilnemu. Poczekać aż "parkingowi” poproszą o kilka złotych. Wyłapać po kolei. I po sprawie - mieszkańcy Lublina znaleźli pomysł, jak zlikwidować proceder wymuszania. Czy policja i straż miejska z niego skorzysta?

W czwartkowym wydaniu Dziennika opisaliśmy trwający od wielu miesięcy proceder wyłudzania pieniędzy od kierowców na lubelskich parkingach. Nasi Czytelnicy zareagowali natychmiast.

Mnie też to spotkało

Władysław Demczuk z Lublina: - Strach podjechać na Kapucyńską. Od razu dopadli mnie ci parkingowi. Nie ukrywali, że porysują lakier jak nie kupię ich biletu. Zapłaciłem, bałem się o nowy samochód.
Mieszkanka Lublina: - Muszę parkować trzy razy w tygodniu przy Peowiaków. Mam zawsze bilet. Gdy nie chciałam zapłacić pijanemu parkingowemu, porysowali mi samochód. Nawet nie zgłaszałam tego straży czy na policji, bo za rękę nikogo nie złapałam.
Mieszkaniec Lublina: - Na pl. Katedralnym podeszło do mnie dwóch siedemnastolatków. Zażądali haraczu. Oświadczyłem, że nie zapłacę. Poradzili, bym zmienił parking. Inaczej zniszczą mi samochód.
Właściciel kiosku: - Pracuję niedaleko parkingu przy ul. Peowiaków. Widzę co tam się dzieje. "Parkingowi” ten sam bilet sprzedają kilka razy. Po południu pojawiają się dzieci, które są bardzo natarczywe i nieraz słyszałem jak ludzie skarżyli się na ich obcesowość.

Winna straż miejska

Waldek Kaleta z Lublina: - Straż miejska potrafi tylko zakładać blokady na koła i inkasować pieniądze. Pilnowanie porządku na parkingach ich nie interesuje, bo nic na tym nie zarobią. Wielokrotnie byłem nagabywany przez naciągaczy, ale ja się ich nie boję. Wyciągam telefon komórkowy i pytam czy mam dzwonić na policję. Wtedy odchodzą. Najgorzej jest koło Galerii Centrum.

Jak rozwiązać problem?

Józef Krawczyk z Lublina: - Tych pseudoparkingowych można łatwo wyłapać. Tylko nie jadąc tam w mundurach i oznakowanymi samochodami. Wystarczy podjechać po cywilnemu i na pewno zaczną nagabywać i grozić. To żadna trudność. Wystarczy, żeby komuś się chciało.

My ich rozumiemy

Ryszard Mazur, Lublin: - Ja bym tych ludzi zatrudnił na etat. Będą pracować legalnie i pomagać ludziom parkować. Miasto powinno się z nimi podzielić dochodami z biletów, bo tak to nie wiadomo na co te pieniądze idą.
Andrzej Kowalski, Lublin: - Bezprawie jest wyżej. Ci ludzie nie mają z czego żyć. Przecież jeden z nich usiłował to zalegalizować, ale podatki są zbyt wysokie. Doświadczyłem podobnej sytuacji. To wina urzędników, którzy coraz bardziej utrudniają życie ludziom, stale windują podatki.
A co na to straż miejska? Wczoraj po południu zadzwonił do nas jej szef - Ireneusz Hajczuk. - Chcemy powiedzieć, jak to wygląda z naszej strony. Zapraszam.
• Relację ze spotkania ze strażnikami miejskimi oraz kolejne głosy Czytelników w tej sprawie zamieścimy w poniedziałkowym wydaniu Dziennika, tel. 534-06-34, 534-06-44
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO