poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Lublin

Nie każdy doczeka ratunku

Dodano: 19 listopada 2002, 21:59

Na miejsce zdarzenia karetki miałyby dojeżdżać w 10–15 minut. Wygląda na to, że nie dojadą tak szybko. Rząd odwleka wprowadzenie systemu ratowniczego. Warty miliony złotych sprzęt stoi nie wykorzystany.

Prace nad stworzeniem krajowego systemu ratownictwa medycznego trwają od trzech lat. Idea jest taka: do centrów powiadamiania ratunkowego w każdym powiecie trafiają informacje o wypadkach, pożarach itp. Lekarze lub strażacy docierają do potrzebujących w ciągu kilku–kilkunastu minut. Skrócenie czasu przyjazdu oznacza dla ofiar większe szanse przeżycia.
Centra zaczęto tworzyć w jednostkach straży pożarnej. Zamontowano sprzęt, umożliwiający szybki kontakt z pogotowiem ratunkowym, szpitalnymi oddziałami ratunkowymi i policją. Zarezerwowano te same numery alarmowe – 112, 998, 999. Kupiono specjalistyczne ambulanse, otwarto oddziały ratunkowe, wyszkolono ratowników.
– Jeszcze techniczne detale i dyspozytor medyczny może zajmować stanowisko w naszym centrum – mówi Janusz Krasuski, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Parczewie.
Ale nie wiadomo, czy w ogóle zajmie. Dlatego, że wejście ustawy o państwowym ratownictwie medycznym przesunięto o dwa lata. Rząd tłumaczy się brakiem pieniędzy. Poza tym zmieniono koncepcję – teraz jedno centrum ma przypadać na 200 tysięcy mieszkańców. Wojewoda wstrzymał więc organizację systemu w województwie, chociaż ten był już mocno zaawansowany.
Na dziś pewne jest, że centra istnieć będą w Białej Podlaskiej, Chełmie, Lublinie i Zamościu. W całym województwie ma być około dziesięciu. Co z innymi, już utworzonymi, np. w Kraśniku, Tomaszowie, Łęcznej, Puławach? Niektóre trzeba będzie zlikwidować. Inne organizować od nowa i w innych miastach niż planowano. A sprzęt przenieść z jednego do drugiego.
Barbara Bańczak-Mysiak, pełnomocnik wojewody lubelskiego ds. ratownictwa medycznego, mówi, że w regionie na system wydano już 17,1 mln zł. Swój wkład – kolejne kilkanaście milionów na sprzęt ratujący życie – mają także samorządy.
Urzędnicy wojewody zapewniają jednak, że wydane pieniądze nie zostaną zmarnowane. Choćby dlatego, że system częściowo działa. Ambulanse jeżdżą w pogotowiu ratunkowym, oddziały ratunkowe pracują jako izby przyjęć, a centra ratunkowe jako stanowiska kierowania w straży pożarnej. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO