czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Nie udało się odłowić lisów. Do klatek weszły koty i psy. "Dalsza akcja nie ma sensu"

Dodano: 18 marca 2016, 08:21
Autor: Dominik Smaga

Z klatek wyjęto parę kotów oraz psów i zaledwie jednego lisa. – Dalsza akcja nie ma sensu – zgodnie uznali ci, którzy mieli odłowić lisy oraz urzędnicy, którzy im to zlecili. Umowę rozwiązano za porozumieniem stron. Kolejna próba jesienią

Bezkrwawe polowanie zaczęło się w połowie lutego. W czterech punktach miasta zostawiano na noc klatki z przynętą. Miało to działać tak: lis zwabiony wonią pożywienia wchodzi do klatki, która zaraz za nim się zamyka i nie pozwala mu wyjść. Potem zwierzę dostaje środek nasenny i budzi się już poza miastem. Proste? Tylko z pozoru.

– Nasze pożywienie już teraz lisów nie interesuje. Mają inne zajęcie, krążą koło lisic – mówi Wiesław Piątkowski, zastępca dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta. Ciepła i bezśnieżna zima sprawiła, że rudzi przybysze mieli pod dostatkiem pożywienia i nie musieli się łakomić na to, czym wabili ich ludzie.

– W rejonie Lubelskiego Klubu Jeździeckiego do klatek nagminnie łapały się koty. Zdarzyły się też ze dwa psy – przyznaje Anna Doraczyńska-Filipczak, lekarz weterynarii, która na zlecenie miasta prowadziła akcję. – W klatkę złapał się tylko jeden lis, przy Wądolnej. Akcja nie przynosiła efektów, więc doszliśmy do wniosku, że kończymy tę robotę – dodaje. Wcześniej zakładano, że odłów potrwa do końca marca.

– Umowę rozwiązaliśmy za porozumieniem stron – potwierdza dyrektor Piątkowski. I zapowiada, że akcja może być powtórzona pod koniec roku, gdy lisom przejdzie chęć na amory i być może nastanie zima skłaniająca lisy do poszukiwania pożywienia.

Dlaczego w ogóle miasto zleca odłów? Powodem są skargi zaniepokojonych mieszkańców, którzy obawiają się, że lis może zaatakować. Wszystko wskazuje na to, że są to obawy na wyrost. – Nie było przypadku, żeby lis zaatakował człowieka – przyznaje Piątkowski. Dodaje, że zwierzęta, które wprowadziły się do Lublina w poszukiwaniu lepszego życia są już doskonale przystosowane do miejskich warunków i potrafią się tu dobrze poruszać. – To są już zwierzęta, które urodziły się tu, w mieście.

Chociaż z klatki wyjęto zaledwie jednego lisa, to z miasta wywieziono jeszcze dwa inne, schwytane podczas interwencji Straży Miejskiej. Jednego rudzielca eksmitowano w ten sposób z ul. Kisielewskiego, a drugiego z Czechowskiej.

Czytaj więcej o: Lublin lisy
Gość
Gość
Gość
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (18 marca 2016 o 21:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
przestańcie śmieci rozwalać, jak nie będą miały gdzie grzebać to się same wyniosą.przecież nie przychodzą tu dla towarzystwa tylko po łatwą zdobycz
Rozwiń
Gość
Gość (18 marca 2016 o 16:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dziękujemy chociaż za te kilka, fakt teraz po zimie tak ich nie widać, może złapią się też kuny. które niszczą ludziom auta.
Rozwiń
Gość
Gość (18 marca 2016 o 16:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zadzwońcie do T V P. Tam wiedzą jak przepędzić czerwone lisy.
Rozwiń
Gość
Gość (18 marca 2016 o 14:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy te dwa lisy eksmitowała SIELEWICZ MAGDALENA strażnik miejski????
Rozwiń
Gość
Gość (18 marca 2016 o 12:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Od ponad pół roku w okolicy działek i wąwozu przy Tymiankowej lisy są codziennością..... nie widziałem aby ktoś na nie zastawiał pułapki !!! Juz nawet w biały dzień chodzą pod oknami bloków strasząc skutecznie właścicieli "piesków"
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!