niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Nie zabierajcie nam pracy!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 marca 2004, 22:29

Protestujący nie chcą likwidacji WSK. Do zakładu przynieśli materace, pościel, dresy i napoje. Nie wykluczają, że strajk przyjmie ostrzejszą formę. Dziś do głodujących mają dołączyć
dwie osoby.

Według Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność, pracownicy będą protestować dopóty, dopóki w zakładzie nie pojawi się prezes PZL ze Świdnika (właściciel tomaszowskiego WSK).
– Do sądu trafił wniosek o upadłość naszego zakładu. My uważamy, że WSK ma szansę przetrwać – mówi Stanisław Koper, przewodniczący KZ Solidarności. – Z prezesem chcemy rozmawiać o przyszłości wytwórni.
Głodujący wierzą, że gdyby WSK dostała pieniądze i spłaciła wierzycieli, wyszłaby na prostą. To dla nich szansa na przetrwanie. Ostrzegają, że jeśli prezes nie przyjedzie do Tomaszowa, przestaną pić soki i wodę mineralną.
Jan Mazur, rzecznik prasowy PZL Świdnik, poinformował nas, że na razie prezes nie wybiera się do Tomaszowa. Tym bardziej że związkowcy już dostali propozycje – uważa Mazur.
– To są propozycje nie do przyjęcia – denerwuje się Koper. – Obiecują, że około 40 naszych pracowników dostanie zatrudnienie w Świdniku. Ale wtedy musieliby dojeżdżać do pracy ponad 100 km. To nierealne.
Choć prezesi WSK nie pozwolili wpuszczać dziennikarzy do zakładu, udało się nam porozmawiać z protestującymi. – Pracuję tutaj 25 lat i jeśli zakład upadnie, to w zawodzie tokarza na pewno nie znajdę pracy – mówi Mieczysław Majdański. – Dlatego wziąłem z domu dres, koc i przyszedłem protestować. Nie wrócę do domu na noc.
Pomimo protestu, w WSK nie przerwano produkcji. Zakład w Tomaszowie zatrudnia teraz 118 pracowników. Wytwarza części do samochodów ciężarowych. – Od pięciu lat przynosi straty, które liczymy w milionach złotych. W obecnej strukturze zakład nie ma szans na funkcjonowanie – mówi rzecznik PZL Świdnik.

Z ostatniej chwili...

Wczoraj Sąd Gospodarczy w Zamościu zwrócił prezesom tomaszowskiego WSK wniosek o upadłość zakładu. Powód: wniosek nie był kompletny.
Protestujących ucieszyła ta wiadomość. – Zyskamy czas na rozmowy i negocjacje z właścicielami – mówi Stanisław Koper.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!