piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Niech się święci 8 marca

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 marca 2003, 19:55

Kwiaciarze są zgodni: Dzień Kobiet to wciąż bardzo dobre święto. Kwiatów sprzedaje się więcej niż w Dzień Zakochanych. A dzisiaj Dziennik na lubelskim deptaku będzie paniom rozdawać róże

Cztery miesiące przed Dniem Kobiet lądują w Polsce samoloty z Niemiec i Holandii. Przywożą sadzonki róż. Z lotniska trafiają do szklarni, gdzie dojrzewają. Nad ich bezpieczeństwem czuwają ogrodnicy, komputery i specjalne owady pożerające szkodniki. Dziś róże trafią do kwiaciarni.
– Parę lat temu to był taki „bojkot” tego święta. Że komunistyczne, że nie wypada i ludzie kwiatów nie kupowali – wspomina Anna Mazur, sprzedawczyni w lubelskiej kwiaciarni. – Teraz to się znowu zmienia i sprzedaż nam trochę ruszyła. Goździki? Nie, o nich już mało kto pamięta. To niemodny kwiat.
Dla jednych jest to kwiat „skażony ideologicznie” w okresie socjalizmu realnego. Inni go po prostu nie lubią. – Nie cierpię goździków. Przypominają mi PRL i właśnie Dzień Kobiet – przyznaje Zyta Gilowska, posłanka Platformy Obywatelskiej. – Teraz ten dzień jest dla mnie obojętny, zabarwiony odrobiną melancholii. Ale poza tym lubię dostawać kwiaty. Każda okazja jest dobra.
Mimo różnic politycznych podobnego zdania jest Izabella Sierakowska z SLD. – Każda życzliwość jest miła i ja się cieszę, że coś zostało z tamtych lat, kiedy Dzień Kobiet był hucznie świętowany. Zresztą, to święto to wcale nie wymysł komunizmu. Ten obyczaj trafił przecież do Polski ze „zgniłego Zachodu”. I tylko mi goździków szkoda, bo historia je źle potraktowała.
Teraz królują róże. – W Polsce dominuje odmiana „Red Berlin”, ale powoli popularność zdobywa droższa i szlachetniejsza „Dolce Vita” – mówi Jarosław Ptaszek, właściciel gospodarstwa ogrodniczego JMP w Stężycy pod Rykami. – Na Dzień Kobiet przygotowaliśmy 100 tys. róż i 30 tys. anturium. To więcej niż na walentynki.
Róże hoduje się 4 miesiące. Nad hodowlą czuwają ludzie i komputery. I żercy, czyli specjalne owady, które zjadają szkodniki. Kwiaty ich w ogóle nie interesują.
W odpowiednim momencie róże się ścina. Trafiają do maszyny, która je sortuje i pakuje. – Nawet i 7 tys. kwiatów na godzinę – dodaje J. Ptaszek. – Potem kwiaty wędrują na 12 godzin do chłodni. Dzięki temu mogą przetrwać nawet dwa tygodnie.
Z chłodni róże rozwozi się już do sprzedawców. M.in. do kwiaciarni w rektoracie UMCS, gdzie jutro kupią je Tomek i Marcin, studenci IV roku prawa. – Po jednej róży dla każdej dziewczyny w grupie. Dlaczego? Bo bardzo je lubimy i zawsze nam podpowiadają na egzaminach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!