poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

"Niektóre koleżanki malowały włosy żeby zdać". Kolejny list ws. studiów na UMCS

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lutego 2014, 14:00

Kolejny głos w sprawie potrzebnych i niepotrzebnych przedmiotów na studiach i legendach krążących na temat niektórych wykładowców UMCS. - Straszono nas, że jeden z egzaminatorów pyta się ładnych dziewczyn czy chcą pogłaskać jego konia, uzyskawszy odpowiedź twierdzącą odsyła je do okna, gdzie na parapecie stał konik-maskotka - opowiada Ewa.

List od Czytelniczki:

Witam, Chciałabym odnieść się do opublikowanego przez Państwa artykułu nt. egzaminów na UMCSie. Ukończyłam studia na Wydziale Prawa i Administracji w 2011 roku. Przez 5 lat nauki, a także jeszcze przez rozpoczęciem studiów, miałam okazję wysłuchać kilkanaście legend nt. poszczególnych egzaminatorów. Głaskanie konia Straszono nas, że jeden z egzaminatorów pyta się ładnych dziewczyn czy chcą pogłaskać jego konia, uzyskawszy odpowiedź twierdzącą odsyła je do okna, gdzie na parapecie stał konik-maskotka. Dziewczyny, które nie wyrażały chęci głaskania oczywiście miały nie zdać. Człowiek, o którym mowa został moim promotorem i był wspaniałym nauczycielem i wielkim pasjonatem (wręcz fanatykiem) dziedziny, której uczył. Owszem, nie łatwo było u niego zdać, bo był człowiekiem wymagającym, ale z pewnością nie był wulgarny i chamski. Druga legenda dotyczyła dr uczącego "prawa administracyjnego", nie lubiącego blond włosów i na wstępie oblewającego jasnowłose dziewoje. Wyobraźcie sobie Państwo, że moje koleżanki z roku w strachu przed oblaniem autentycznie malowały sobie włosy, żeby zdać! Ja nie pomalowałam...i zdałam. Okazało się, że co się liczy? A no niestety wyłącznie wiedza. W toku nauki większość z legend okazywała się być wyssana z palca. b>Liczy się wiedza Nie oszukujmy się jednak, na studiach liczy się przede wszystkim wiedza! Wiedza, która dotyczy nie tylko samego zagadnienia, ale także autorów wielu książek, z których się korzysta. Studentka żaląca się na to, że egzaminator pyta o autora książki jest po prostu żenująca. Proszę Państwa (piszę tu przede wszystkim do studentów) studia to nie szkoła podstawa, gdzie wszyscy nas klepali po główkach. Osoba idąca na studia jest osobą dorosłą i powinna zdawać sobie sprawę, że z wieloma przeciwnościami będzie musiała się zmierzyć. Na WPiA taką przeciwnością jest Dr W.Dz. ze swoją "Teorią i Filozofią Prawa". W przeciwieństwie do koleżanki "M" miałam możliwość sprawdzenia na własnej skórze jaki podczas egzaminu jest Dr W. Dz. Wierzcie mi Państwo, że legendy o nim były niczym w porównaniu z rzeczywistością :) Nie jest to człowiek łatwy w odbiorze, na każdym kroku uświadamia studentom, że są niczym - "puchem marnym". Jednakże, jeśli chodzi o moją grupę, nie był nigdy niekulturalny, nie rzucał obraźliwych słów, po prostu patrzył na nas jak na głupszych (co z resztą przy tym przedmiocie było prawdą). Trzeba się zastanowić Nie jest to człowiek, którego po latach wspominam źle, wręcz przeciwnie egzamin pisemny (zaznaczę, że poprawkowy) był wręcz dość zabawny. Według mnie "Teoria i Filozofia Prawa" jest jednym z trudniejszych przedmiotów w toku nauczania. Dla wielu z mojej grupy przedmiot ten był pożegnaniem ze studiami. Wiedza uzyskana z "Teorii" w pracy zawodowej bardzo niewielu osobom się przyda. Czy zasadnym jest, aby uczyć się przedmiotu, który w przyszłości 90% studentów się nie przyda? Oczywiście, że tak! Każda informacja wzbogaca, każda przeczytana książka uczy. Jednakże władze WPiA powinny się zastanowić jedynie, na którym roku przedmiot ten powinien być nauczany. Pozdrawiam Ewa
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: studia UMCS studia Lublin
Barbara Ubryk
krzoy
snb
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Barbara Ubryk
Barbara Ubryk (22 lutego 2014 o 18:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Absolutnie nie żadną legendą ale samą prawdą jest to że na wydziale prawa i administracji UMCSu jeszcze w latach osiemdziesiątych pan profesor pod ksywką Psyche doprowadzał do utraty zmysłów studentów na egzaminie z postępowania cywilnego zadając legendarne pytania na przykład o słynne warkoczyki procesowe.Przeciętnie około połowa roku musiała kiblować a wielu w ogóle nie ukończyło studiów.Można było kombinować i niektórzy przenosili się do filii w Rzeszowie ale to wymagało wiele starań i możliwości finansowych.W końcu jak jego syn zdawał na prawo to nie został przyjęty bo nie zdał egzaminu ale załapał sie właśnie do Rzeszowa.Potem niestety przeniósł się do Lublina i chyba nawet skończył studia a nie jest wcale wykluczone że jest sędzią.Utrata zmysów po nawet zdanym egzaminie jest absolutną prawdą bo dotknęło to niejakiego Krzysztofa Z. który niestety nie wyzdrowiał i studiów nie ukończył.Niech jasny szlag trafi takich bydlaków jak ten nieszczęsny wykładowca i marny egzaminator,PRLowski profesor za wiarę i męstwo w dziedzinie lizodupstwa PZPRowi.

Rozwiń
krzoy
krzoy (21 lutego 2014 o 18:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

pamiętam ze studiów takie same legendy i oczywiście stały tekst: :"na wszystko odpowiedziałem/am a ten sk..wiel mnie oblał"! Powód: ludzie szukali usprawiedliwienia dla własnej niewiedzy! Ciężko się przyznać, że się po prostu nie umiało... Dziś sam jestem nauczycielem akademickim z 15 letnim stażem i przekazuję wiedzę na wysokim poziomie ale nie mam czasu egzekwować wiedzy z moich przedmiotów, gdyż oceniają nas nie z jakości kształcenia a przede wszystkim z osiągnięć naukowych...  Jakość kształcenia w takim systemie drastycznie spada (zwłaszcza na uczelniach prywatnych gdzie liczy się tylko kasa od studenta), może to dobrze bo poziom maturzystów też spada...

Rozwiń
snb
snb (21 lutego 2014 o 18:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Mam pytanie - dlaczego na zdjęciu są władze Wydziału Pedagogiki i Psychologii?

Rozwiń
anka
anka (21 lutego 2014 o 17:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

U nas w Biłgoraju jest nauczyciel w szkole sredniej który stawia oceny za ładne pismo i tematy podkreślane na rózowo. Nic nie da się zrobić?

Rozwiń
A
A (21 lutego 2014 o 17:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Prawdą jest, że ponad 50% studentów to idi...ci stąd te wymyślane historie. Nawet jeśli profesor bredzi głupoty, to jest to forma żartów i dziwacznego poczucia humoru. Według mnie zawsze jest najciemniej pod latarnią i takie historie opowiadają przeważnie studentki żądne wrażeń bynajmniej nie naukowych :):):)

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!