czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Lublin

Nietykalny prokurator

Dodano: 15 maja 2002, 10:32

Wykorzystywanie stanowiska służbowego, rodzinne i polityczne powiązania z firmami i osobami, wobec których w lubelskiej prokuraturze toczyły się poważne postępowania - takie zarzuty stawia tygodnik "Polityka” Włodzimierzowi Blajerskiemu, byłemu prokuratorowi apelacyjnemu w Lublinie.

"Polityka” wspomina głównie o dwóch śledztwach. Pierwsze dotyczy głośnej sprawy państwowej firmy FS Holding, która zasiliła kwotą 27 mln zł prywatną firmę Herbapol. W tej ostatniej udziały miał Józef Godlewski, znajomy Blajerskiego. Nieprawidłowości w tej transakcji potwierdziła kontrola z kancelarii premiera.
Sprawa trafiła do prokuratury w Lublinie. "Polityka” utrzymuje, że postępowanie osobiście doglądał Blajerski, który jednocześnie utrzymywał bliskie kontakty z szefem Herbapolu. Ponadto brat prokuratora korzystał z samochodu i telefonów komórkowych z Herbapolu, a nawet zatrudniono go w firmie, która należała do tego przedsiębiorstwa.
Dopiero w ub. roku ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński przeniósł sprawę do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Nie na długo. Blajerski został szefem Prokuratury Krajowej. Zaraz potem sprawę Herbapolu przeniesiono do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, którą kierował zaprzyjaźniony z nim prokurator Jerzy Hop. Blajerski przysłał dziennikarzom "Polityki” faks, w którym napisał, że Godlewskiego zna jeszcze z czasów wspólnej działalności w opozycji, a gdy lubelska prokuratura zajęła się sprawą Herbapolu, to starał się ograniczyć z nim kontakty.
Kolejne śledztwo dotyczyło lubelskiej Sipmy i przejęcia udziałów w tej firmie przez kilku akcjonariuszy. Wkroczyła lubelska prokuratura, która umorzyła postępowanie. Żona Blajerskiego zasiadała w radzie nadzorczej spółki, która należała do Sipmy. Obecnie pracuje jako księgowa w lubelskim Herbapolu.
Blajerski odpowiedział "Polityce”, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Według niego sprawy FS Holding i Herbapolu były prowadzone w Lublinie prawidłowo i nie wiadomo, dlaczego minister Kaczyński przeniósł je do Krakowa. O dalszym przeniesieniu spraw do Katowic zadecydowały zaś względy organizacyjne.
"Polityka” cytuje anonimowych prokuratorów, którzy mówią, że były szef Prokuratury Apelacyjnej stworzył w niej własny dwór, którym rządził i dzielił niczym car. Blajerski w rozmowie z dziennikarzem tygodnika zagroził procesem sądowym. Twierdził, że wszystko, co niektórzy o nim mówią, jest zemstą, bo naraził się policji, gdyż "posadził wielu funkcjonariuszy”.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO