wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Nietykalny prokurator

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 maja 2002, 10:32

Wykorzystywanie stanowiska służbowego, rodzinne i polityczne powiązania z firmami i osobami, wobec których w lubelskiej prokuraturze toczyły się poważne postępowania - takie zarzuty stawia tygodnik "Polityka” Włodzimierzowi Blajerskiemu, byłemu prokuratorowi apelacyjnemu w Lublinie.

"Polityka” wspomina głównie o dwóch śledztwach. Pierwsze dotyczy głośnej sprawy państwowej firmy FS Holding, która zasiliła kwotą 27 mln zł prywatną firmę Herbapol. W tej ostatniej udziały miał Józef Godlewski, znajomy Blajerskiego. Nieprawidłowości w tej transakcji potwierdziła kontrola z kancelarii premiera.
Sprawa trafiła do prokuratury w Lublinie. "Polityka” utrzymuje, że postępowanie osobiście doglądał Blajerski, który jednocześnie utrzymywał bliskie kontakty z szefem Herbapolu. Ponadto brat prokuratora korzystał z samochodu i telefonów komórkowych z Herbapolu, a nawet zatrudniono go w firmie, która należała do tego przedsiębiorstwa.
Dopiero w ub. roku ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński przeniósł sprawę do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Nie na długo. Blajerski został szefem Prokuratury Krajowej. Zaraz potem sprawę Herbapolu przeniesiono do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, którą kierował zaprzyjaźniony z nim prokurator Jerzy Hop. Blajerski przysłał dziennikarzom "Polityki” faks, w którym napisał, że Godlewskiego zna jeszcze z czasów wspólnej działalności w opozycji, a gdy lubelska prokuratura zajęła się sprawą Herbapolu, to starał się ograniczyć z nim kontakty.
Kolejne śledztwo dotyczyło lubelskiej Sipmy i przejęcia udziałów w tej firmie przez kilku akcjonariuszy. Wkroczyła lubelska prokuratura, która umorzyła postępowanie. Żona Blajerskiego zasiadała w radzie nadzorczej spółki, która należała do Sipmy. Obecnie pracuje jako księgowa w lubelskim Herbapolu.
Blajerski odpowiedział "Polityce”, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Według niego sprawy FS Holding i Herbapolu były prowadzone w Lublinie prawidłowo i nie wiadomo, dlaczego minister Kaczyński przeniósł je do Krakowa. O dalszym przeniesieniu spraw do Katowic zadecydowały zaś względy organizacyjne.
"Polityka” cytuje anonimowych prokuratorów, którzy mówią, że były szef Prokuratury Apelacyjnej stworzył w niej własny dwór, którym rządził i dzielił niczym car. Blajerski w rozmowie z dziennikarzem tygodnika zagroził procesem sądowym. Twierdził, że wszystko, co niektórzy o nim mówią, jest zemstą, bo naraził się policji, gdyż "posadził wielu funkcjonariuszy”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!