czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Niewypał zamiast polsko-ukraińskiego uniwersytetu

Autor: Rafał Panas

Piękna idea utworzenia polsko-ukraińskiego uniwersytetu legła w gruzach przez ambicje i spory o pieniądze. Odsłaniamy kulisy rozpadu Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów.

– Od dłuższego czasu był smród, ale przykrywało się go wodą kolońską. Już dłużej nie można było robić dobrej miny do złej gry – mówi dr hab. Włodzimierz Osadczy, kanclerz kolegium.

Tydzień temu KUL i Instytut Europy Środkowo-Wschodniej zrezygnowali z udziału w kolegium. Pozostał UMCS i trzy ukraińskie uniwersytety.

Wiadomo było, że kolegium ma problemy finansowe, bo Ukraińcy nie dawali na nie pieniędzy. Politycy dużo mówili, ale za to niewiele robili, żeby pomóc przekształcić kolegium w uniwersytet.

Okazuje się, że to czubek góry lodowej. KUL i UMCS przynajmniej od kilku miesięcy walczyły o wpływy w kolegium. UMCS miał realną władzę: utrzymywał instytucję. I według krytyków dawał mniej pieniędzy, niż dostawał na ten cel z kasy państwa.

– Byłem odcięty od wiedzy na temat finansowania. Wbrew statutowi, moje stanowisko zostało zdegradowane do funkcji reprezentacyjnej – mówi Osadczy.

– Jesteśmy gotowi przejąć finansowanie kolegium – stwierdził w maju we Lwowie ks. prof. Mirosław Kalinowski, przewodniczący konwentu KPiUU.

Władze UMCS zapewniają: dajemy ile trzeba, a nigdzie nie jest powiedziane, ile to powinno być. – Ostatni raz o dotacji na kolegium jest mowa w piśmie z Ministerstwa Nauki w 2007 roku. Później utrzymywaliśmy kolegium z pieniędzy otrzymanych w ramach dotacji na całą działalność UMCS. Jeśli były wątpliwości, ile i na co wydajemy w związku z funkcjonowaniem kolegium, to wystarczyło zapytać. Dysponuję pełnym rozliczeniem – mówi prof. Stanisław Chibowski, prorektor UMCS.

W 2006 roku kolegium wydało na działalność dydaktyczną i funkcjonowanie 2,3 mln zł, w 2007 r. 1,5 mln zł. W 2008 roku 924 tys. zł.

– Odpowiadam za finanse uczelni i nie mogę rozdawać pieniędzy bez uzasadnienia. Powinienem dostawać z kolegium informacje np. o tym, w jaki sposób wyjazd kanclerza Osadczego do Łucka na konferencję historyczną związany jest z działalnością kolegium. Ponieważ nie dostałem wyjaśnień, nie mogłem przyznać pieniędzy na wyjazd. Finansuję to, co ma sens i związek z funkcjonowaniem EKPiUU – stwierdza Chibowski. Zauważa, że Osadczy przez półtora roku "wyjeździł” podczas podróży służbowych ponad 44 tys. zł.

– Jakie ma prawo oceniać prof. Chibowski zasadność moich wyjazdów? Choć jestem kanclerzem, to mam mnóstwo zawetowanych delegacji. UMCS chciał usunąć prof. Kalinowskiego i rządzić w kolegium, a pieniądze to forma nacisku, żeby być posłusznym – stwierdza Osadczy.

UMCS chce, jeśli będzie zgoda ukraińskich uczelni, nadal prowadzić kolegium. KUL i instytut myślą o własnej inicjatywie w oparciu o pieniądze unijne i przekonują do tego Ukraińców.
Czytaj więcej o:
Bursianka
płotka
bb
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Bursianka
Bursianka (4 lutego 2010 o 13:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znowu zaczął się "cyrk" z tym Kolegium Uniwersytetów Polskich i Ukraińskich ! Co to ma być?! Rozbój w biały dzień? Zabrać Bursę, bo w oczy kłuje, że budynek jest zadbany, w dobrym stanie i służy młodzieży polskiej!? Niech sobie istnieje ta instytucja, pomijając fakt, że działa wciąż tylko za polskie pieniądze, obiedzając polskich studentów, ale dlaczego sobie nie wybudują w Lublinie odpowiedniego budynku, tylko czekają na prezent ze strony Miasta? Czy Polakom za granicą fundują jakieś uczelnie, czy finansują nasze instytuty? Studenci z Ukrainy otrzymują ponad 1000 zł stypendium, a nasi na UMCS niewiele ponad 200 zł. Ten problem wałkuje się od kilkunastu lat, a ofiarą ma być Bursa Nr 3 przy ulicy Weteranów (najlepsza w mieście)? Dlaczego? Jakim prawem? W Lublinie rządzą się wszyscy, tylko nie Polacy. Nas nazywa się "anty-". Ale dlaczego MY w Naszym Kraju mamy się bronić??? Dlaczego to czyjeś interesy mają być ponad naszymi POLSKIMI? Na 50-lecie Bursy władze zafundowały mieszkańcom i Dyrekcji Bursy pamiętny jubileusz!!!, a teraz historia się powtarza. Jakie to upokarzające, przykre i smutne!!! Walczyć o coś swojego, własnego, bo się komuś spodobało i wydziera nam w podły, haniebny sposób!!! Fuj ! I to ma służyć pojednaniu dwóch narodów? Toż to wręcz jest dolewaniem oliwy do ognia i odgrzebywanie starych, zabliźnionych nieco ran!!! Ludzie opamiętajcie się wreszcie i dajcie święty spokój tej Bursie, mieszkańcom i pracownikom.
Rozwiń
płotka
płotka (10 października 2009 o 18:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja drobna płotka w całej tej urzędniczo-uniwersyteckiej machinie , mająca z racji wykonywanej pracy co nieco wiedzy na temat spornego dziś kolegium polsko-ukraińskiego, stwierdzam z przykrością, że p. dr hab. Wł. Osadczy mija się z prawdą wypowiadając powyższe słowa do p. red. Panasa.
Inaczej mówiąc udaje, że nie wie, iż od 2007 roku zmieniły się zasady finansowania Kolegium. Zamiast finansowania w formie wydzielonej dla Kolegium dotacji, z której UMCS, zawiadujący tymi środkami, przekazywał do poszczególnych uczelni, kształcących doktorantów EKPiUU (ukraińskich i kilkunastu polskich), pieniądze na pokrycie kosztów kształcenia proporcjonalnie do liczby doktorantów, z uwzględnieniem różnej kosztochłonności studiów, np. od 8 tys. rocznie na 1 doktoranta na kierunkach humanistycznych do 12 tys. na kierunkach "laboratoryjnych" (chemia), teraz zaś każda z tych uczelni dostaje z ministerstwa finansowanie z pominięciem EKPiUU. W 2007 r. ministerstwo włączyło doktorantów EKPiUU, studiujących na KUL i UMCS do liczby ich "własnych" doktorantów i na tę ogólną liczbę doktorantów nadzieliło środki, bez wyszczególniania ile na doktorantów Ukraińców a ile na tzw. własnych.
UMCS otrzymał prawdopodobnie jeszcze dodatkowo jakieś tam środki - tego nigdy nie określono wprost, a tę kwotę może dałoby się ustalić w miarę dokładnie analizując poszczególne elementy algorytmu służącego do rozdziału środków na szczeblu ministerialnym - na utrzymanie biura EKPiUU. Tak czy inaczej to UMCS musiał ponosić koszty funkcjonowania czegoś, czego od 2007 r. nie powinno być, tj. biura obsługi EKPiUU, gdyż kwestie dydaktyczno-organizacyjne powinny przejąć odpowiednie dziekanaty i kwestury poszczególnych uczelni.
Obawiam się, że przy wnikliwej kontroli zewnętrznej kierownictwo tej uczelni (UMCS) może się mocno tłumaczyć z wydatków na utrzymanie czegoś, co formalnie nie istnieje. Sądzę, że władze KUL zdają sobie z tego sprawę, więc nie rozumiem dlaczego pozwalają, by niektórzy ich przedstawiciele sieli zamęt. Jeśli mają takie wątpliwości, to nic nie stało na przeszkodzie, by skontaktować się z MNiSzW i ustalić, czy UMCS otrzymał i w jakiej wysokości środki pieniężne na utrzymanie Biura obsługi EKPiUU.
A wypowiedzi p. kanclerza dr hab. Wł. Osadczego to już swoiste kuriozum. Wykracza absolutnie poza moją wyobraźnię fakt jego szczególnych, bizantyjskich upodobań podróżniczych - 44 tys. zł na podróże zagraniczne w ciągu półtora roku? Zwietrzył chłop okazję, ot co!!! I dokąd się dało, korzystał. I na koniec pokazał prawdziwą twarz. Na pewno nie ma to nic wspólnego z zasadami elementarnej lojalności wobec instytucji, która także coś dla niego osobiście zrobiła.
Rozwiń
bb
bb (7 października 2009 o 01:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Polskie samorządowe władze Przemyśla oddały ostatnio Ukraińcom tzw. Narodnyj Dom w Przemyślu - a kiedy w końcu Polacy we Lwowie otrzymają przynajmniej jeden ze zrabowanych polskich budynków w centrum Lwowa ?
Jest to kolejny przykład asymetrii we wzajemnych stosunkach polsko-ukraińskich ! Lwowski nacjonalistyczny beton krzyczy - NIET !
Co więcej na Wołyniu i Podolu jedynie 10 % miejsc gdzie leżą pomordowani przez banderowców Polacy posiada krzyże - w 90 % nacjonalistyczne ukraińskie władze samorządowe nie pozwalają ... NIET i koniec ! Jak tak można ...
Rozwiń
jbarska
jbarska (6 października 2009 o 14:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie pisz głupio. Każdy odpowiada za siebie i jeżeli dr chce pracować w administracji - to niech pracuje. Pozostawiam bez komantarz twoją wypowiedź o nieużytecznych biurkach; bo ja znam też i użyteczne. Ale wracając do tematu to problem nie jest nowy. Przede wszystkim jak wiedzą wszyscy - nie ma pieniędzy ze strony ukraińskiej. Ten pop Bartuch (?) wygadywał rzeczy różne w rodzaju by się nie gniewać, a powinen to zadedykować swym rodakom. Po drugie rzeczywiście kolegium kształci Ukraińców; Polaków jest tam na lekarstwo. A, więc asymetria jest widoczna. Ten p. Osaczy to niezły spryciarz; KUL się go pozbył i sprazentował UMCS. A ci durnie go wzięli.
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2009 o 22:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten uniwersytet to najbardziej zwykłe chciejstwo na kasę z każdego źródła. A kształcić więcej już nie trzeba bo ci już wykształceni nie mają pracy a tylko rozbudzone ambicje, których nie mogą zrealizować i popadają we frustrację. Doszło do niedorzeczności takich jak np. Zwykły urzędnik za biurkiem po doktoracie np. pani w jednym z dziekanatów na Politechnice Lubelskiej. I po co ona tam , skoro tę pracę wykonywać może osoba po maturze? Mamy armię nakształconych ! a brakuje nam do pracy społecznie użytecznej, którą jest nie siedzenie za biurkiem
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!