środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Nowy park na Błoniach pod Zamkiem. "Nie chcemy, by błonia były tylko spacerniakiem"

Dodano: 11 listopada 2016, 09:40

Rozmowa z Wojciechem Januszczykiem i Piotrem Szkołutem, architektami krajobrazu z lubelskiej pracowni Garden Concept

• Dostaliście miejskie zlecenie na zaprojektowanie błoni pod zamkiem. Byliście najtańsi czy najlepsi?

Wojciech Januszczyk: - Po tym, jak miasto nie doszło do porozumienia z laureatem 1. miejsca w konkursie, wysłało zapytanie ofertowe do laureatów 2. i 3. miejsca, a także do pracowni, których projekty dostały wyróżnienia.

Piotr Szkołut: - My w tym konkursie zajęliśmy II miejsce więc chyba się dobrze złożyło, że projekt trafił do naszej pracowni.

Wojciech Januszczyk: - Cena była jedynym kryterium. Liczyło się tylko to, jaką najniższą kwotę zaproponują pracownie. Co ważne, w zapytaniu chodziło o znacznie mniejszy obszar niż ten z konkursu.

• Wy zgodziliście się zrobić to za 60 tys. Zarobicie na tym?

Wojciech Januszczyk: - O zarobku będziemy wiedzieli na końcu procesu. Myślę, że tu większe znaczenie mają inne priorytety. To bardzo wartościowy obszar. A warunki ogłoszenia były jakie były... Może kiedyś dostaniemy razem z Miastem jakąś nagrodę w ogólnopolskim konkursie? Jesteśmy bardzo zadowoleni, że mamy to zlecenie.

Piotr Szkołut: - Ta przestrzeń to jedna z wizytówek miasta, która musi być zaprojektowana na najwyższym poziomie. Chcemy wprowadzić nową jakość, ale z dużym zrozumieniem dla tożsamości tego miejsca. Zdajemy sobie sprawę, jaką ma ono wartość historyczną i krajobrazową. Dlatego planujemy podjąć dialog z zainteresowanymi tą przestrzenią.

Wojciech Januszczyk: - Kolejny ważny cel to zachęcenie mieszkańców do korzystania z tej przestrzeni. Marzy mi się, by lublinianie i ich goście przychodzili tu wypoczywać czynnie i biernie. Tak, jak ma to miejsce w parkach za granicą, gdzie nikt nie wstydzi się ćwiczyć czy dyskutować lub jeść śniadanie na trawie.

• Zaprojektujecie socjalistyczną ścieżkę zdrowia czy siłownię na świeżym powietrzu?

Wojciech Januszczyk: Nie, nie w takim miejscu! Nie chodzi o siłownię. Raczej o stworzenie przestrzeni, w której wytworzą się nowe nawyki. Mamy nadzieję, że dzięki tej realizacji przestrzeń publiczna stanie się „drugim domem, salą wykładową czy miejscem do ćwiczenia tężyzny fizycznej”, a nie tylko spacerniakiem.

• Ile z konkursowego projektu zostanie, a ile będziecie projektować od nowa?

Piotr Szkołut: - Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na zakres nowego projektu w relacji do prac konkursowych. Wszędzie w mediach widoczne są wizualizacje naszej konkursowej koncepcji, która obejmowała prawie 40 ha. A dziś projektujemy raptem 4 ha bezpośrednio pod Zamkiem. Ponadto, w centralnej części znajduje się prywatna działka, a na terenie miejskim wytyczne mówią o pozostawieniu istniejącego parkingu. Więc projektowany obszar to tylko niewielki fragment konkursowego. Uniemożliwia to realizację wszystkich założeń.

Wojciech Januszczyk: - Tak naprawdę to jeszcze nie wiemy jaki będzie efekt konsultacji. Rozmowy z władzami miasta, Miejskim Konserwatorem Zabytków i Ośrodkiem Brama Grodzka Teatr NN czy innymi instytucjami, które są zainteresowane tą przestrzenią, jeszcze się nie rozpoczęły. W planach są też konsultacje z mieszkańcami.

• Co zatem wiemy na dziś?

Wojciech Januszczyk: - To miejsce, w którym mają przenikać się dwie przestrzenie: historyczna i współczesna. Zanim stała się tu drugowojenna tragedia, żyli i mieszkali tu ludzie. Jeśli będzie to możliwe, tu chcemy upamiętnić to miejsce życiem! A nie obrazem tragedii! To jedno z naszych ważniejszych założeń.

• W konkursie zaproponowaliście zostawienie wszystkich rosnących tu drzew.

Piotr Szkołut: - Nadal to dla nas priorytet. Taka jest polityka naszej pracowni. Zamierzamy także dosadzić nowe, ale tak, by nie zasłaniać otwarć i osi widokowych na panoramę miasta.
Wojciech Januszczyk: - Drzewa w centralnej części miasta mają dużą wartość. Musimy to w końcu zrozumieć. Raz usunięte ze ścisłego centrum, np. podczas inwestycji, nie mają gdzie wrócić. Naszym zdaniem, jedyna dopuszczalna możliwość wycinki to zamiana drzew, które mogą zagrażać ze względu na wiek czy chorobę, na duże kilkumetrowe egzemplarze dostosowane do nowych warunków. To wymiana, a nie usuwanie.

• W projekcie był też staw.

Piotr Szkołut: - Nie wiadomo czy zostanie. Obszar, na której został zaprojektowany w konkursie, częściowo nie należy do miasta.

• Nie można go przesunąć?

Piotr Szkołut: - Nie będziemy się upierać jeśli okaże się, że nie ma takiej możliwości. Przesunięcie znacznie zmienia założenia koncepcji. To miejsce wskazane w pracy konkursowej było najlepsze.

• Mała architektura?

Wojciech Januszczyk: - Na najwyższym możliwym poziomie. Nie możemy w takim miejscu oszczędzać i stawiać najtańszych ławek czy latarni. Mamy nadzieję, że w procesie inwestycyjnym nie nastąpią zmiany projektu, tak jak ma to miejsce przy wielu realizacjach, bo zwykle cena gra główną rolę. Projekt to dzieło skończone, a architekt czy architekt krajobrazu to twórca taki jak muzyk czy malarz - oczywiście z zapleczem inżynieryjnym. Jeśli w fazie projektu zamawiający zdecyduje się na propozycje projektanta, to żaden wykonawca nie powinien wpływać ze względów oszczędnościowych na jakość i estetykę przestrzeni.

• Kiedy wasz projekt będzie gotowy?

Piotr Szkołut: - Zgodnie z harmonogramem prac mamy dwa miesiące na przygotowanie koncepcji i osiem miesięcy na pozostałe dokumentacje i formalności. Czyli w sierpniu finał projektu. Pozostaje jeszcze proces opracowania przez miasto zamówienia i czas realizacji zadania.

Czytaj więcej o: konkurs projekt Błonia pod Zamkiem
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 listopada 2016 o 17:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tam na błoniu błyszczy kwiecie… Fragment pieśni z powstania listopadowego, nie tylko z okazji Święta Niepodległości. Tym razem – o błoniach pod lubelskim zamkiem. Wczoraj byłem na zebraniu w ratuszu w sprawie planów utworzenia tzw. Stawów Królewskich na terenie ogródków działkowych „Podzamcze” oraz zagospodarowania ogródków działkowych „Rusałka”. Moja obecność na tym zebraniu była przypadkowa – chyba nie dość uważnie przeczytałem informację w „Dzienniku Wschodnim”, w którym była informacja o zagospodarowaniu „błoni” na stawy. Wcześniej były pomysły utworzenia tzw. „oczka wodnego” bezpośrednio pod zamkiem, więc pomyślałem, że teraz ma być większy staw. Chciałem wystąpić z ideą budowy amfiteatru na około 3 tysiące miejsc, zbierającego z Placu Zamkowego wszystkie estrady, sportivale, boiska do piłki plażowej, itp. Na zebraniu było w sumie około setki osób – prawie wszyscy obecni, to właściciele działek oraz referenci, prowadzący zebranie i protokolantka. Na zebraniu nie było ani mediów, ani radnych, których nieobecność z powodzeniem zastępowały inne osoby, mające wszelkie predyspozycje, by godnie reprezentować lokalne środowisko oraz przyszłe władze miasta. Urzędnik, referujący długo temat, sięgnął do argumentacji historycznej, powołując się na istniejące wcześniej w tym miejscu stawy królewskie. Po 45 minutach jego argumentacja została brutalnie przerwana przez zniecierpliwionych słuchaczy. Z całego wywodu rozbawił mnie jego argument, że „ma to być zbiornik retencyjny, strzegący miasta przed powodziami” (!). Po pierwsze – a jaką funkcję pełni Zalew Zemborzycki o powierzchni 280 h, zbudowany 42 lata temu ponad miastem? A po drugie – a kto buduje zbiornik retencyjny, mający chronić miasto przed powodziami, poniżej centrum miasta? Pomijam słuszne argumentacje zaniepokojonych działkowiczów, bo to jest inny temat, który mnie osobiście nie dotyczy. Chcę zadać radnym, którzy w 2012 r. podjęli taką uchwałę – jak można bezsensownie rozpoczynać zupełnie zbędną inwestycję, mając na terenie gminy Lublin prawie zupełnie zdewastowane otoczenie Zalewu Zemborzyckiego, który jak wiele miejsc w tym mieście powinien być dla obecnych władz i ich poprzedników – powodem do wielkiego wstydu - jak zresztą wiele innych miejsc w tym mieście? Wskazałem przedstawicielom władz na jezioro Malta w Poznaniu i cały kompleks rekreacyjny z termami wokół tego jeziora. Dlaczego przez ćwierć wieku samorządu nie zadbano o modernizację obiektów nad zalewem (na zasadzie otwartych przetargów i wieloletniej dzierżawy miejsc, pozwalającej inwestorom wyłożyć swoje pieniądze)? Dlaczego od ponad 40 lat nie oczyszczono zalewu z torfowego podłoża, powodującego zmętnienie wody w kolorze brunatnym? Dlaczego nie oczyszczono zalewu z wielkiego śmietniska (rowery, pralki i inny sprzęt agd)? Dlaczego nie zadbano o nawiezienie tysięcy ton piachu, oczyszczającego podłoże i tworzącego czyste plaże? Dlaczego nie zadbano o budowę wielkiego ośrodka rekreacyjnego nad zalewem? Dlaczego do tej pory nie wybudowano arterii w tym kierunku, ułatwiającej szybki dostęp mieszkańców Lublina do tego obiektu? Na koniec – jakie działania podjęły władze w celu reaktywacji zdewastowanego otoczenia zalewu – czy przedłożyły jakikolwiek projekt, czy występowały o fundusze na ten cel? Budować nowe stawy, mając na terenie miasta zaniedbany zalew – to szczyt kolejnego bezmyślnego marnotrawstwa środków publicznych na zupełnie bezsensowny cel. Pointą tego zebrania były wnioski, by składać protesty do władz miasta. Ja podpowiedziałem obecnym, że niezależnie od tych protestów – niech zbiorą ponad tysiąc podpisów, by złożyć obywatelski projekt uchwały do Rady Miasta, mając już doświadczenie w akcji zbierania podpisów. Mimo zebrania, trwającego w sumie ponad trzy godziny – nie uważam tego czasu za stracony. Poznałem nowe, interesujące osoby, które z pewnością włączą się do wspólnej walki o miejsca w radzie miasta w najbliższych wyborach samorządowych. Odpowiedzią na hermetyczne partyjne klany wyborcze będzie komitet wyborczy, rzeczywiście reprezentujący interesy mieszkańców. Wojciech Górski.
Rozwiń
Gość
Gość (11 listopada 2016 o 11:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Januszczyk - parcie na media robi swoje - ale to już przesada.
Rozwiń
Gość
Gość (11 listopada 2016 o 11:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
rozmowy z Ośrodkiem Brama Grodzka Teatr NN? Po co?
Rozwiń
Gość
Gość (11 listopada 2016 o 11:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo miasto, trzymac reke na pulsie i lac na troli, ktore wkrotce zapewne tu wylegna.
Rozwiń
Gość
Gość (11 listopada 2016 o 10:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
fajnie się zapowiada
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!