sobota, 24 czerwca 2017 r.

Lublin

Objeżdżają inspektorów


Jest jak w filmie o złodziejach i policjantach: kierowcy ciężarówek, bojąc się mandatów w wysokości nawet 15 tys. zł, uciekają na boczne drogi. Ich prześladowcy – inspektorzy drogowi – pójdą ich tropem

Środa, godz. 11.30. Konopnica pod Lublinem. Na „dziewiętnastce” w kierunku Rzeszowa mniejszy niż zazwyczaj ruch. Przeważają samochody osobowe. Mniej jest ciężarówek. Powód? Kontrola inspektorów ruchu drogowego, którzy ustawili się na parkingu przy lesie.
– Już pod Annopolem słyszałem przez CB-radio, że w Konopnicy stoją – mówi Stanisław Frąk, prywatny przewoźnik z Lublina. – Normalnie z Bogdanki w stronę Połańca jeździ codziennie ponad sto ciężarówek z węglem. Dzisiaj widziałem dwie. Reszta pojechała bocznymi drogami. Wielu kierowców wybrało objazdy przez Nałęczów, żeby uniknąć kontroli.
– A pan się nie obawiał?
– Nie mam nic na sumieniu. U mnie wszystko gra.
Mandaty wystawiane od wtorku przez inspektorów mogą szokować. Najwyższy – za brak zezwolenia na świadczenie usług transportowych – wynosi aż 15 tys. zł. – Gdybym miał zapłacić mandat w podobnej wysokości, dałbym drapaka – nie ukrywa kierowca jelcza spod Lublina. – Niech mi potem udowodnią, że to ja prowadziłem.
Zdaniem Frąka inspektorzy powinni wziąć się za kierowców, którzy pracują na „czarno”. – Nie są nigdzie zarejestrowani, nie płacą podatków, a do baku wlewają olej opałowy – dodaje. – Jeżeli inspektorzy mają się czepiać uczciwych przewoźników, to nie tędy droga.
Podczas kontroli niektórzy kierowcy ciężarówek sami zatrzymywali się przy samochodzie ITD. – Wolę się spytać, aniżeli potem bulić mandaty – mówi Wojciech Gurbiel z Krakowa. Czy potrzebne są takie kontrole? – Jeżeli ma być bezpieczniej – to tak. Nikt jednak nie pofatygował się, żeby wydrukować jakieś broszury o kompetencjach inspektorów. Jak w czeskim filmie – nikt nic nie wie.
Podobne wątpliwości ma Jacek W., kierowca ze Stalowej Woli. – Nikt mi nie potrafi wytłumaczyć, gdzie mogę kupić winietę po godz. 16, kiedy urząd celny – w którym są dostępne – jest zamknięty, a kończy się akurat jej ważność. Za to można zapłacić kilka tysięcy złotych kary. Nie można ich rozprowadzać w stacjach benzynowych?
– To jest problem kierowców – tłumaczy z kolei mł. insp. Zbigniew Mańka z ITD. – Jeżeli ktoś wie, że kończy się ważność winiety, to powinien wcześniej zakupić nową.
Według Mańki informacje o kompetencjach inspektorów były i są wystarczające. – Ustawa o transporcie drogowym jest dostępna dla każdego – mówi. – Trzeba tylko dobrej woli.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!