wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Odeszła Alfreda Orlicka, nauczycielka życia

  Edytuj ten wpis

Zmarła Alfreda Orlicka, jedna z najpiękniejszych postaci nauczycielstwa lubelskiego. Miała 87 lat. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w środę na cmentarzu przy Lipowej.

W czasie, kiedy Polskę ogarnia kolejna fala dyskusji o zawodzie nauczyciela, o tym, ile powinien pracować, ile zarabiać i z jakich podręczników uczyć - odeszła jedna z najpiękniejszych postaci nauczycielstwa lubelskiego, Alfreda Orlicka.

Przez niemal całą swoją piękną karierę związana ze Szkołą Podstawową nr 24 w Lublinie. Wiedziała, jak i czego uczyć, ile czasu poświęcać swoim uczniom i wychowankom, nie targując się o każdą godzinę przepracowaną ponad pensum. Była nauczycielką z pasją i powołaniem. Po prostu.

Urodziła się w 1927 roku w Łukowie w rodzinie Stanisława i Aleksandry Kamińskich. Ojciec był gajowym. Kiedy trzeba także żołnierzem Piłsudskiego stawiającym czoła bolszewickiej nawale 1920 roku. Zmarł, kiedy córka miała siedem lat. Rodzina była uboga, ale Polskę i godność w sobie nosząca. Wycierpiała swoje podczas okupacji.

Po wojnie i maturze w Liceum Pedagogicznym, Alfreda Kamińska rozpoczęła studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Musiała je przerwać ze względów materialnych i rodzinnych. Wyszła za mąż, urodziła córkę.

Po krótkim okresie w innych szkołach, związała się na dobre i złe z lubelską podstawówką nr 24 w jej nowej siedzibie oddanej do użytku w 1955 roku, przy ówczesnej ulicy Sławińskiego (dziś Niecała). Po sąsiedzku ze starą siedzibą tej szkoły założonej w 1917 roku jako żydowska szkoła powszechna.

Z pasją zajęła się edukacją i wychowywaniem kolejnych roczników. Specjalizowała się nauczaniu początkowym, w klasach od I do IV. Liczących - dziś słuchać tego można jak bajki - grubo ponad czterdziestu uczniów. Znakomicie panowała nad tym żywiołem wyżu demograficznego nie tylko, jako nauczycielka, ale i oddana wychowawczyni potrafiąca w mądry sposób chronić podopiecznych od nachalnej indoktrynacji ideologicznej.

Mówiąc na przykład, że polski żołnierz szedł ze Wschodu, ale też walczył na Zachodzie, a żeby lepiej zrozumieć "Spoza gór i rzek”, trzeba posłuchać "Czerwone maki na Monte Casino”.

Była promotorką harcerstwa. Zachęcała do wstępowania w szeregi ZHP. Choć nie był to już ten sam związek, do którego należała sama o wczesnego dzieciństwa, uważała, że jego duch jest niezniszczalny. Przysięgę harcerską traktowała jak świętość. Kiedy jako kilkulatka w harcerskim mundurku ślubowała, że nigdy nie spróbuje alkoholu, postanowienie dochowała do ostatnich dni.

Kiedy w 1965 roku szkole nadano - podobno na życzenie uczniów - imię Partyzantów Lubelszczyzny, Alfreda Orlicka dbała, aby jej uczniowie potrafili na pytanie o formacje tych partyzantów nie kończyć recytacji na Armii Ludowej i Batalionach Chłopskich.

W 1968 roku, podczas antysemickiej awantury marcowej, której ofiarami padały także rodziny uczniów szkoły, z godnością okazywała im solidarną sympatię i troskę.

Kiedy przyszła "Solidarność” Alfreda Orlicka stała się znaną postacią jej nauczycielskiego nurtu. W 1983 roku odeszła na wcześniejszą emeryturę. Skoncentrowała na pomocy rodzinie. Pozostając w nieustannym kontakcie ze swymi wychowankami. Nie zapominając o swojej szkole.

To dziś nie tylko duża, ale rozsypana po świecie gromada - od Melbourne po Nowy Jork i Kalifornię. Od Gdańska po Busko. Są w niej profesorowie różnych dziedzin nauki - od medycyny, po matematykę. Prawnicy, nauczyciele, inżynierowie, biznesmeni, finansiści, ludzie mediów. Wielu z nich powie, że dzięki niej "wyszli na ludzi”. Dla wszystkich Alfreda Orlicka pozostanie "ich Panią”. Dobrą i mądrą. Nauczycielką życia.
Także dla piszącego te słowa.

Uroczystości żałobne Alfredy Orlickiej rozpoczną się w kaplicy Wszystkich Świętych lubelskiej nekropolii przy ulicy Lipowej, w najbliższą środę, 22 października br., o godzinie 12:00. Tego samego dnia pożegnana zostanie podczas mszy w Nowym Jorku, w kościele Świętej Franciszki de Chantal.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: pogrzeb Alfreda Orlicka SP24 zmarła
Hanna
Marta ze Sławińskiego
Uczennica
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Hanna
Hanna (27 października 2014 o 09:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Wasza Pani" Alfreda Orlicka była Osoba prostolinijną, szlachetną, skromną i wszelkie formy upamiętnienia byłyby jej obce. Z zamiłowaniem pracowała z dziećmi, traktując Je z szacunkiem, należną uwagą i miłością, nie bacząc na ich pochodzenie, wyznanie, uzdolnienia, czy status ich rodziców. Widząc postawę uczniów w dniach ostatnich byłaby dumna ze swojej klasy, mając nadzieję że Zosia, Hania, Włodzio, Walduś, Zbysio, Marek i tylu innych traktuje swoja pracę bardziej jako służbę niż tylko miejsce do zarobkowania. Mimo, że jak mawiała za poetą: "...trudniej dzień jeden przeżyć, niż napisać księgę", wzruszyłaby się zapewne " do łez", wiedząc że zachowujecie Ją w pamięci, za co dziękuje -  córka H.P.

Rozwiń
Marta ze Sławińskiego
Marta ze Sławińskiego (20 października 2014 o 17:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Powinna mieć przed szkołą swoje drzewo pamięci!

Rozwiń
Uczennica
Uczennica (20 października 2014 o 16:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Co dwa tygodnie Pani Wychowawczyni odwiedzała dom każdego z uczniów, żeby widzieć, jakie ma warunki nauki i być w stałym kontakcie z rodzicami. Zawsze taka wizyta była dla mnie wielkim przeżyciem. Jaki wychowawca dziś odwiedza swoich podopiecznych?

Rozwiń
x
x (20 października 2014 o 16:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pamiętam Jej zdecydowane stwierdzenie z charakterystyczną intonacją: 'W bibliotece obowiązuje cisza" - to Legenda.

Rozwiń
Ks. Robert M.
Ks. Robert M. (20 października 2014 o 15:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie...

Nie znałem Pani Alfredy, ale z lektury artykułu

wynika, że była Osobą niezwykłą i na trwałe

wywarła wpływ na swych wychowanków i uczniów.

Zaiste, taki nauczycieli dziś już nie ma.

Módlmy się Nią.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!