czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Lublin

Odpaliłeś petardę? Szybko w nogi

Dodano: 11 grudnia 2001, 22:11

Sezon na wybuchy rozpoczęty. Choć do sylwestra jeszcze trochę czasu, to na bazarach już kwitnie handel petardami.
Im bliżej świąt, tym więcej skarg na głośne eksplozje. Straż Miejska odbiera, jeszcze nieliczne wprawdzie, sygnały w tej sprawie. – Zwykle pod koniec grudnia telefony się urywają. Teraz jeszcze panuje względny spokój – mówi Artur Żukowski, komendant bialskiej Straży Miejskiej.
Niebawem wyruszą na ulice polskich miast kontrolerzy Inspekcji Handlowej i sprawdzą, czy handlowcy oferują swoim klientom towar spełniający określone wymogi. Każdy tego typu wyrób powinien mieć bowiem właściwe oznakowanie, m.in. nazwę i adres producenta lub w przypadku artykułów importowanych dystrybutora. Artykuły zagraniczne powinny być zaopatrzone także w instrukcję w języku polskim. – Zechcemy też zaobserwować, czy fajerwerki i inne wybuchowe „zabawki” nie są sprzedawane dzieciom, co jest zabronione – zapowiada Zofia Kochnio, specjalista z bialskiej Delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej.
Nieprawidłowości będą karane grzywną nawet do pięciuset złotych. Podobna przykrość może spotkać handlujących nielegalnie w okolicach bazarów. – Z tego, co wiem, w rejonie targowisk bez przeszkód można się zaopatrzyć w najtańsze petardy, nie zawsze bezpieczne w użyciu. To oczywiście ze szkodą dla nas, sprzedających towar z atestem. Ale zainteresowanie jest znacznie mniejsze niż w poprzednich latach – mówi Marcin Łęski ze sklepu z bronią.
Według sprzedawcy obchodzenie się z wyrobami pirotechniki widowiskowej nie wymaga szczególnej ostrożności, ale dobrze jest mieć w głowie jedną podstawową zasadę – po odpaleniu „ładunku” trzeba go jak najszybciej wyrzucić w górę, nie kierując w stronę ludzi, a w przypadku wynalazków stojących, odsunąć się o kilka kroków i przeczekać moment startu. To na pewno nie zaszkodzi.
W tym roku wojewoda lubelski nie planuje specjalnych rozporządzeń w sprawie fajerwerków. – Sprawa została uregulowana przez odpowiednie przepisy, dlatego sprawę zostawiamy kompetentnym służbom – usłyszeliśmy w biurze prasowym wojewody.

Mały pirotechnik

Amator błysku i wystrzału musi dysponować niezłą kasą. Za pudełka „niespodzianki” zapewniające gamę różnorodnych efektów trzeba zapłacić około 370 złotych, za okazałe, „sięgające gwiazd” rakiety, prawie 200 złotych. To atrakcje nie na każdą kieszeń. Pozostają jeszcze m.in. kilkugroszowe „odrazki”...

Tomasz Luterek ordynator oddziału urazowo-ortopedycznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej.

Apeluję o rozsądek. Nie pozwólmy dzieciom igrać ze zdrowiem. Noc sylwestrowa skończy się, a poranione ręce
i oczy leczy się długo i zazwyczaj
z niezadowalającym skutkiem. Poparzone i rozerwane włókna mięśniowe trudno się goją, następuje martwica, a w efekcie mniejsza lub większa dysfunkcja, najczęściej prawej kończyny.
Nie mówiąc już o tym, że można stracić oko.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO