środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

15-letnia Nina P. z Lublina znów zamieszana w próbę zabójstwa

Siedem ciosów nożem dostał pasażer autobusu za to, że poprosił nastolatkę, by zabrała nogi z przejścia. Mężczyznę zaatakowali jej 17-letni koledzy.

W czwartek ok. godz. 22 grupa nastolatków - trzy dziewczyny i dwóch chłopców - jechała autobusem linii 39. Rozsiedli się wygodnie na fotelach. Kiedy dojechali na ul. Jana Pawła II, jeden z pasażerów zwrócił się do 15-letniej Niny P., żeby przesunęła nogi. Dziewczyna wulgarnie odburknęła. Wywołała tym awanturę.
Kiedy 21-letni pasażer wysiadł na przystanku, grupa nastolatków ruszyła za nim. Doszło do tragicznej w skutkach szarpaniny. Jeden z chłopaków zadał mężczyźnie siedem ciosów nożem. Potem wszyscy uciekli.

Policja zatrzymała całą grupę już w pół godziny po ataku. Niemal wszyscy byli pijani. Po przesłuchaniu odesłano do domów: 15-letnią Ninę P. i 16-letnią Katarzyną O. Starsza siostra Niny, 17-letnia Aleksandra spędziła noc w policyjnej izbie zatrzymań. Konradowi N. i Pawłowi N., których dziewczyny poznały ponoć kilka godzin wcześniej, policja postawiła zarzut usiłowania zabójstwa.
- Nina P. i Katarzyna O. nie brały udziału w zadawaniu ciosów nożem czy pobiciu - mówi Agnieszka Kwiatkowska z biura prasowego KMP w Lublinie. - A sprowokowanie sprzeczki nie jest karalne.

Ofiara bandytów odzyskała już przytomność. Wczoraj mężczyzna był wstanie odpowiadać na pierwsze pytania policjantów.
Nina P., która swoim zachowaniem sprowokowała czwartkową tragedię, kilka godzin wcześniej była w sądzie na ogłoszeniu wyroku na swoich kompanów: Piotra Grzegorczyka i Łukasza Korony. Jak pisaliśmy wczoraj, dostali po 15 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa 14-latki na lubelskim osiedlu Felin. Jesienią 2005 r. oprawcy wepchnęli Klaudię do głębokiej studni, a gdy zobaczyli, że jeszcze żyje, chcieli ją ukamienować. Nina P. wywabiła ofiarę z domu, widziała, jak ją katują. Nikomu jednak o tym nie powiedziała.

Na procesie zeznawała jako świadek. Przyszła do sądu jaskrawo wymalowana i w krótkiej spódniczce. - Zeznawała tak, jakby uważała, że nic wielkiego się nie stało - opowiada jeden z uczestników procesu, który toczył się za zamkniętymi drzwiami.
Sąd rodzinny uznał, że Nina odpowiada tylko za nieudzielanie pomocy koleżance i nie zawiadomienie o próbie zabójstwa policji. Została zobowiązana do przeproszenia Klaudii. Miała już wówczas orzeczony dozór kuratora w innej sprawie.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!