poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Odśnieżanie na pałę!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 stycznia 2007, 18:52
Autor: DOMINIK SMAGA

Steki przekleństw ciskali wczoraj mieszkańcy Lublina pod adresem osób odpowiedzialnych za odśnieżanie.

Na wielu skrzyżowaniach powstały rozlewiska. Rano chodniki pokryte były mokrą breją, a już w południe przypominały lodowisko. Ile mandatów dla zarządców i właścicieli chodników wypisała Straż Miejska? Żadnego.

- Do pracy mam najwyżej 10 minut drogi wózkiem inwalidzkim. To jakieś 500 metrów wzdłuż al. Kraśnickiej - mówi Adam Orzeł, niepełnosprawny mieszkaniec Konstantynowa. Wczoraj musiał pokonać ten dystans... samochodem. Bo chodnikiem nie mógł przejechać na wózku. - Była tylko wąska ścieżka wydeptana przez pieszych. - Dzień wcześniej interweniowałem w Wydziale Gospodarki Komunalnej. Jakaś pani obiecała mi, że ktoś się u nas pojawi. Ale się nie pojawił - dodaje.

Rano pod wodą znalazła się część ul. Turystycznej i skrzyżowanie ul. Głębokiej z Narutowicza. Wszystko przez nagłe roztopy i zapchane studzienki burzowe. Na miejsce ściągnięto wodociągowców.
Przed południem większość chodników pokrywała śnieżna breja. - Mogliby raz na jakiś czas zgarnąć tę maź. Nogi już przemoczyłam - zżyma się Aneta Kuraś, mieszkanka Czechowa.
Fatalnie wyglądały przejścia dla pieszych. Schodząc z jezdni trzeba było brodzić w roztopionym śniegu po kostki. - Wysyłamy wielu ludzi do ręcznego oczyszczania przejść dla pieszych - zapewniał nas Andrzej Bałaban, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta. Ale efektów ich działalności widać nie było.

Dozorcy też ociągali się z robotą. Nie bali się mandatów. Bo, tradycyjnie, nie mieli czego się obawiać. - Chodzimy, upominamy, przypominamy właścicielom i zarządcom posesji o ich obowiązkach - mówi Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej. Od lat strażnicy tłumaczą, że po mandaty sięgają tylko w ostateczności. Nie inaczej było też wczoraj. - Nie ukaraliśmy nikogo - potwierdza Gogola.
- Niech się nie kompromitują. O tym, że chodnik trzeba odśnieżać wie każdy cieć. A jak "czarni” nie potrafią tego wyegzekwować, to rozgonić ich na cztery wiatry - oburza się pan Stanisław, z mozołem przedzierając się przez błoto na ul. Lipowej.
Po południu śnieżna breja zaczęła zamarzać, zamieniając się w lodowisko. Ale w centrum Lublina ciężko było znaleźć wczoraj kawałek chodnika porządnie posypanego piaskiem. Efekty? - Ortopeda nie wychodzi z izby przyjęć. To są nie tylko złamania, ale i wiele innych urazów - usłyszeliśmy w szpitalu przy ul. Jaczewskiego.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!