niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Lublin

Oficerowie wracali wężykiem

Dodano: 25 marca 2002, 21:24

 (rys. Tomasz Wilczkiewicz)
(rys. Tomasz Wilczkiewicz)

Czterech pijanych funkcjonariuszy Aresztu Śledczego w Lublinie zatrzymała policja. Mieli przy sobie broń i ostrą amunicję. Samochodem wracali z ćwiczeń w strzelaniu.

Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem w Lublinie. Przechodzień zauważył, że biały żuk jedzie zygzakiem ul. Hutniczą. Natychmiast poinformował policję. Przejeżdżający radiowóz zatrzymał samochód. W środku siedziało czterech umundurowanych funkcjonariuszy lubelskiego Aresztu Śledczego. Podejrzenia przechodnia, że kierowca może być pod wpływem alkoholu, potwierdziły się. Badania alkomatem wykazały, że wszyscy byli pijani. Kierowca miał 1,69 promila. W samochodzie znajdowała się broń służbowa oraz ostra amunicja.
Funkcjonariusze to członkowie drużyny strzeleckiej. Wracali z Włodawy, gdzie na poligonie przez cały dzień ćwiczyli strzelanie. Przygotowywali się do zawodów. Nie wiadomo, czy alkohol pili już na poligonie, czy w czasie podróży. Wszyscy w sobotę i niedzielę składali wyjaśnienia. Policjanci ich jednak nie zatrzymali.
- Doszło do zdarzenia, które nigdy nie powinno mieć miejsca - mówi kapitan Marek Sierociuk, rzecznik prasowy AŚ. - To nie są dzieci. Z pewnością poniosą surowe konsekwencje. Sprawa jest ewidentna. Według naszych i policji ustaleń, broń znajdowała się w specjalnie do tego przystosowanych skrzyniach. A broń osobistą mieli przy sobie.
Zatrzymani to dwaj oficerowie, podoficer i kierowca. Poza jednym wszyscy pracują w więziennictwie od kilkunastu lat. O sprawie wie już dyrektor Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej, który prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.
Wobec pijanych funkcjonariuszy nie wszczęto jednak postępowania dyscyplinarnego. Dlaczego? - Na razie nie ma do tego podstaw - wyjaśnia rzecznik aresztu. - Czekamy na wnioski prokuratury. Nie wiadomo, czy zostaną im postawione jakiekolwiek zarzuty. Do tego momentu musimy wstrzymać się z decyzją o ich zawieszeniu w obowiązkach służbowych.
Pracownicy aresztu nie chcieli komentować wpadki kolegów. - W każdej pracy znajdzie się czarna owca - mówi jeden z nich. - To, co zrobili, to zwykła głupota. Jak już chcieli wypić, to mogli to zrobić później. A już na pewno nie wracać samochodem z pijanym kierowcą.
Inspektor Ryszard Pachuta, komendant miejski policji w Lublinie, poinformował, że wczoraj sprawę skierowano do prokuratury. Czy i jakie zarzuty zostaną postawione funkcjonariuszom? - okaże się za kilka dni.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO