sobota, 24 czerwca 2017 r.

Lublin

Oficerowie wracali wężykiem

Dodano: 25 marca 2002, 21:24

 (rys. Tomasz Wilczkiewicz)
(rys. Tomasz Wilczkiewicz)

Czterech pijanych funkcjonariuszy Aresztu Śledczego w Lublinie zatrzymała policja. Mieli przy sobie broń i ostrą amunicję. Samochodem wracali z ćwiczeń w strzelaniu.

Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem w Lublinie. Przechodzień zauważył, że biały żuk jedzie zygzakiem ul. Hutniczą. Natychmiast poinformował policję. Przejeżdżający radiowóz zatrzymał samochód. W środku siedziało czterech umundurowanych funkcjonariuszy lubelskiego Aresztu Śledczego. Podejrzenia przechodnia, że kierowca może być pod wpływem alkoholu, potwierdziły się. Badania alkomatem wykazały, że wszyscy byli pijani. Kierowca miał 1,69 promila. W samochodzie znajdowała się broń służbowa oraz ostra amunicja.
Funkcjonariusze to członkowie drużyny strzeleckiej. Wracali z Włodawy, gdzie na poligonie przez cały dzień ćwiczyli strzelanie. Przygotowywali się do zawodów. Nie wiadomo, czy alkohol pili już na poligonie, czy w czasie podróży. Wszyscy w sobotę i niedzielę składali wyjaśnienia. Policjanci ich jednak nie zatrzymali.
- Doszło do zdarzenia, które nigdy nie powinno mieć miejsca - mówi kapitan Marek Sierociuk, rzecznik prasowy AŚ. - To nie są dzieci. Z pewnością poniosą surowe konsekwencje. Sprawa jest ewidentna. Według naszych i policji ustaleń, broń znajdowała się w specjalnie do tego przystosowanych skrzyniach. A broń osobistą mieli przy sobie.
Zatrzymani to dwaj oficerowie, podoficer i kierowca. Poza jednym wszyscy pracują w więziennictwie od kilkunastu lat. O sprawie wie już dyrektor Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej, który prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.
Wobec pijanych funkcjonariuszy nie wszczęto jednak postępowania dyscyplinarnego. Dlaczego? - Na razie nie ma do tego podstaw - wyjaśnia rzecznik aresztu. - Czekamy na wnioski prokuratury. Nie wiadomo, czy zostaną im postawione jakiekolwiek zarzuty. Do tego momentu musimy wstrzymać się z decyzją o ich zawieszeniu w obowiązkach służbowych.
Pracownicy aresztu nie chcieli komentować wpadki kolegów. - W każdej pracy znajdzie się czarna owca - mówi jeden z nich. - To, co zrobili, to zwykła głupota. Jak już chcieli wypić, to mogli to zrobić później. A już na pewno nie wracać samochodem z pijanym kierowcą.
Inspektor Ryszard Pachuta, komendant miejski policji w Lublinie, poinformował, że wczoraj sprawę skierowano do prokuratury. Czy i jakie zarzuty zostaną postawione funkcjonariuszom? - okaże się za kilka dni.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!