niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Olga ucieka śmierci. Możesz pomóc jej żyć

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 marca 2009, 19:19

Na Ukrainie nie dawano jej szans, leczenie nie przynosiło skutków. W Lublinie chora na raka 15-letnia Olga znalazła pomoc, jej stan się poprawia. Ale na leczenie potrzebne są pieniądze.

Olga przyjechała z mamą do Polski w ubiegłym roku. O chorobie dowiedziały się we wrześniu. - Pochodzimy ze Lwowa, a w tamtejszej klinice terapia nie przynosiła efektów. Na Ukrainie białaczka to wyrok śmierci - mówi Zina Duszhko, mama Olgi. - Nie chcieliśmy czekać na najgorsze. Zaczęliśmy szukać pomocy. I znaleźliśmy ją w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie.

W ciągu jednego dnia udało się im załatwić wizy i już nocą były w szpitalu. Lekarze od razu zajęli się dziewczynką. Okazało się, że koszt leczenia nie będzie mały. - Wyniesie około 400 tysięcy zł - mówi Agnieszka Osińska, rzecznik DSK.

Blisko 150 tysięcy udało się zebrać. Rodzina chorej sprzedała wszystko, co tylko się dało. Pomagają im przyjaciele. Ale to wciąż mało.

- Bardzo się cieszę, że powoli wracam do zdrowia - mówi Olga. Jest wyczerpana. Przechodzi właśnie trzeci etap chemioterapii. Mimo tego na jej twarzy gości uśmiech. - Tęsknię za przyjaciółmi. Nie mam ich wielu, ale są dla mnie jak rodzina. Zawsze mogę na nich liczyć. Wysyłamy sobie SMS-y - mówi dziewczyna.

Olga cały czas przebywa z mamą. - Na Ukrainie nie byłoby to możliwe. Na oddziale z szesnastoma salami są tylko dwie pielęgniarki, rodzice mogą jedynie odwiedzać swoje dzieci. O przebywaniu z nimi dłużej nie ma mowy - mówi pani Zina. - U was jest inaczej. Nie dość, że opieka jest bardzo dobra, to jeszcze mogę być przy córce.

Mama Olgi mieszka w przyszpitalnym hotelu. Nie płaci za pokój - kiedy kierownictwo hotelu dowiedziało się o kosztach leczenia jej córki, zrezygnowało z pieniędzy. Także rodzice innych dzieci z oddziału onkologii pomagają Ukraince. - Nawet gdy jedziemy do domu, to dzwonią i pytają czy wszystko w porządku, czy mamy co jeść - mówi mama Olgi. - To niemal druga rodzina. W Polsce nikogo bliskiego nie mamy.

Lekarze są dobrej myśli, a Olga już nie może doczekać się wakacji. To właśnie wtedy ma się zakończyć jej leczenie. Później będą już tylko wizyty kontrolne.

- Nie lubię siedzieć w miejscu - mówi Olga. - Leżąc w szpitalu staram się nie marnować czasu. Nie mogę chodzić z innymi dziećmi na lekcje, ale sama czytam książki.

W przerwach między etapami chemioterapii Olga odzyskuje sprawność. - To bardzo żywotne dziecko - cieszy się jej mama.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Tomasz Wójciszyn
zola
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 marca 2009 o 23:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Proszę dać sobie spokój, do takich ludzi nic nie dociera, potrafią tylko krytykować i nic poza tym nie dając nic od siebie.
Mogę się załozyć, że autor tego postu nigdy nikomu nie pomógł a ma najwiecej do powiedzenia i na dodatek w bardzo prostackiej formie.
Rozwiń
Tomasz Wójciszyn
Tomasz Wójciszyn (30 marca 2009 o 20:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
karo napisał:
No i widzisz dziadu nie tak dawno pluliście na tych ludzi.....I co wójciszyn kazali poprawić wizerunek czy tylko znowu kasa - co?????



Witam, napisałem tekst o chorej dziewczynce, której udaje się pomóc. Czy coś w tym złego? Jak widać nie generalizujemy, czy jeden przypadek, gdzie "pomóc się nie udało" ma przekreślać wszystkie zasługi jakie maję lekarze i personel DSK? Nie.

Kasa? Owszem potrzebna i to dużo. Więc zamiast oczerniać, mógłbyś drogi czytelniku "karo" wspomóc tą dziewczynkę, ewentualnie kogoś innego.

Odnośnie tonu całej Twej wypowiedzi, to pozostawię ją bez komentarza...
Rozwiń
zola
zola (30 marca 2009 o 18:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i w tym cały problem. pisać o chorych dzieciach to jedno, a pomagać i robić to mądrze - drugie. to taka uwaga do pani redaktor od produkcji artykułów o powyższej tematyce.
Rozwiń
Gość
Gość (30 marca 2009 o 17:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I gdzie ci ludzie co nawyłowywali do pomocy dla chorych dzieci ?? Teraz cisza ?? Bo Oldze pomóc to jak przyznac sie do błedu oczerniania lekarzy pracujacych w DSK ??
Rozwiń
Gość
Gość (30 marca 2009 o 10:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
karo napisał:
No i widzisz dziadu nie tak dawno pluliście na tych ludzi.....I co wójciszyn kazali poprawić wizerunek czy tylko znowu kasa - co?????



Piszesz o sobie? To zrozumiałe.

Kasa, bo dziewczynka nie posiada ubezpieczenia i ktoś musi zapłacić za leczenie, to chyba logiczne?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!