wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Oskarża dyrektora lubelskiego Leclerca o dręczenie i obrażanie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 marca 2009, 20:52
Autor: Dominik Smaga

Była pracownica Leclerca przy Turystycznej w Lublinie zarzuca dyrektorowi hipermarketu mobbing. W sądowym pozwie żąda prawie 3 tys. zł odszkodowania.

- Na czym polegał mobbing? Ciężko opisać wrażenie, jakie robił dyrektor na pracownikach - mówi Monika Filipczuk, autorka pozwu. - Wszyscy niemal stawali na baczność. Stał twarzą w twarz z pracownikiem, ale nie wydał mu polecenia, tylko dzwonił po jego kierownika, żeby on je wydał.

- Nie chciałem podejmować decyzji bez udziału kierownika, który mógł mieć inne plany wobec pracownika, jako bezpośredni przełożony - broni się Piotr Barwiński, dyrektor marketu.

Kobieta zarzuca mu też dręczenie pracowników podczas inwentaryzacji. - W lipcu mieliśmy 12-godzinny remanent. Przez ten czas wolno było tylko raz wyjść na półgodzinną przerwę. Jak się ludzie ustawili w kolejkę, to nie wszyscy zdążyli zjeść. Dyrektor przyszedł i powiedział, że mamy wypieprzyć jedzenie i wypier... na sklep.

- Nieprawda. Powiedziałem tylko, żeby kończyć i zabroniłem wychodzenia z jedzeniem na halę sprzedaży, bo przy poprzednich inwentaryzacjach pracownicy wynosząc posiłki poplamili m.in. odzież przeznaczoną do sprzedaży - mówi Barwiński. - A poza tym, przerwy dla każdej grupy trwały ok. 40 minut, pracownicy w miarę potrzeby korzystali z przerw na papierosa po posiłku.

Barwiński zaprzecza, by obrażał pracowników. Ale co innego twierdzi kobieta: Robił na magazynie zebrania i wyzywał wszystkich od debili i że jak debili będzie nas traktował albo że jesteśmy śmieciami. Zaglądał do palarni i mówił "wypad”. A przecież to nasza sprawa, co robimy ze swoją przerwą.

- Na chwilę obecną nie znam szczegółowo skargi pracownika, jeżeli okaże się, że skarga narusza moje dobra osobiste lub spółki Turisdis, to zmuszony będę dochodzić obrony swoich praw na drodze sądowej - ripostuje Barwiński.

Od kilku dni Filipczuk nie jest pracownikiem Leclerca. Wypowiedzenie dostawała dwa razy. Pierwszy raz w zeszłym roku. - Faktyczną przyczyną było aroganckie zachowanie wobec klientów oraz współpracowników - twierdzi dyrektor.

- Tu pracują ludzie, a nie śmieci i nie może być, że co by klient z nami nie zrobił, to ma rację. Zaniosłam wypowiedzenie do samego prezesa. Podarł je i dał mi lepsze stanowisko - mówi kobieta.

- Od tamtej pory unikałem kontaktu z tą panią, by nie mogła zarzucić, że traktuję ją gorzej - mówi Barwiński. - Redukcja etatów, w tym etatu pani Moniki, spowodowana była przyczynami ekonomicznymi i nie było to jedyne zwolnienie z tego powodu. A panią Monikę kierownik wskazał m.in. dlatego, że nie wykonywała obowiązków.

Kobieta żąda od byłego pracodawcy blisko 3 tys. zł odszkodowania. Prezes spółki Turisdis, która prowadzi Leclerca przy Turystycznej jest zaskoczony pozwem.

- Nie mieliśmy żadnych oficjalnych skarg. Także od pani Filipczuk - twierdzi Jerzy Wawerek. - Dlatego dziwię się, skąd teraz takie zarzuty.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Deb0308el
Deb0308el
Gość
(338) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Deb0308el
Deb0308el (11 października 2016 o 15:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nigdy nie zastanawiałem się nad tego typu rzeczami,. Doceniam tym bardziej poruszenie takiego tematu na forum. Deb0308 - Warto sprawdzić:
Rozwiń
Deb0308el
Deb0308el (11 października 2016 o 13:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zgadzam się z przedmówcą w 100%. Deb0308 - Sprawdz naszą stronę:
Rozwiń
Gość
Gość (4 grudnia 2015 o 07:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
TERAZ AWANSOWAŁ W TESCO NA KIEROWNIKA REGIONU.ALE CHAMSKIE ZACHOWANIE POZOSTAŁO!!!!!
Rozwiń
Pracownik
Pracownik (14 września 2012 o 15:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiadomo że przełożony nigdy nie będzie naszym przyjacielem. Nie wiem jaki pan Barwiński był wcześniej ale obecnie współpracuje z nim na codzień i jest w porządku. Nie łamie prawa, poza tym ma dobry kontakt z pracownikami, nie wymaga rzeczy niemożliwych. Jestem w szoku że ten reportaż jest o tej samej osobie którą znam.
Rozwiń
gość
gość (18 czerwca 2012 o 21:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ten pan idzie po trupach do celu, szczebelek kariery po szczebelku. Wykańcza po drodze wszystkich fizycznie i psychicznie. Kariera fajna rzecz, ale szanujmy się..... są man klepane te formułki do znudzenia i szkoda że menagerowie tego nie przestrzegają .
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (338)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!