środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Oskarżony o zabójstwo i spalenie zwłok nie chce mówić o zbrodni

Dodano: 19 maja 2011, 15:06
Autor: er

Na następnej rozprawie sąd rozpocznie przesłuchiwać świadków
Na następnej rozprawie sąd rozpocznie przesłuchiwać świadków

- Nie przyznaję się – stwierdził dzisiaj w sądzie świdnicki biznesmen, oskarżony o zamordowanie Dariusza J. i spalenie jego ciała . Jednocześnie potwierdził, że tego mężczyznę "pozbawił życia”.

Pierwszej rozprawie głośnego procesu przysłuchiwali się uczniowie jednej z lubelskich szkół. Grzegorza W. policjanci przyprowadzili z aresztu. Przebywa tam od kwietnia ub. roku, kiedy po ucieczce z kraju wpadł w Belgii. Jego brat Rafał odpowiada z wolnej stopy. Prokuratura oskarża go o pomaganie bratu w zacieraniu śladów zabójstwa.

Grzegorz W. mówił dzisiaj krótko: – Nie przyznaję się i dzisiaj nie jestem gotowy do składania zeznań – stwierdził. Podczas wcześniejszych przesłuchań w prokuraturze też nie był rozmowny: potwierdzał, że Dariusza J. pozbawił życia, ale zaprzeczał, że chciał go zabić. O motywach milczał.

8 stycznia ub. roku strażacy zostali wezwani do ugaszenia volvo, które paliło się w lesie w Poczekajce pod Rejowcem Fabrycznym. W środku znaleźli zwłoki pochodzącego z Lublina Dariusza J.

Kilka godzin wcześniej mężczyzna przyjechał do firmy Grzegorza. Zostali sami. Nikt nie widział, co między nimi zaszło. Gdy na miejscu zjawił się brat Grzegorza, Dariusz J. już nie żył. Jego ciało leżało na śniegu przy drzwiach do ubikacji.

– Przyznaję się do zacierania śladów – powiedział w sądzie Rafał W. Pomógł bratu włożyć zwłoki do jego samochodu, a volvo Dariusza J. wciągnęli na lawetę. Ruszyli w kierunku Chełma.

Po drodze Grzegorz W. kupił na stacji paliw benzynę, którą wlał do kanistrów. Zatrzymali się przy lesie. Przenieśli ciało nieżyjącego mężczyzny do volvo. Wtedy Grzegorz W. oblał auto benzyną i podpalił.

Bracia wrócili samochodem Grzegorza do Świdnika. Następnego dnia wywieźli z miejsca zbrodni śnieg i umyli auto.

Rafał W. niewiele wiedział o motywach zbrodni. Podejrzewał, że Dariusz J. chciał pieniądze.
– Ile jeszcze można to wytrzymać, tylko daj i daj – mówił Grzegorz W. bratu przy zacieraniu śladów zbrodni.

Na następnej rozprawie sąd rozpocznie przesłuchiwać świadków. Grzegorzowi W. grozi dożywocie.
Czytaj więcej o:
p
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

p
p (19 maja 2011 o 16:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pismaki
Rozwiń
Gość
Gość (19 maja 2011 o 16:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Nie przyznaję się – stwierdził dzisiaj w sądzie świdnicki biznesmen, oskarżony o zamordowanie Dariusza J. i spalenie jego ciała . Jednocześnie potwierdził, że tego mężczyznę "pozbawił życia".
– Nie przyznaję się i dzisiaj nie jestem gotowy do składania zeznań – stwierdził. Potwierdzał, że Dariusza J. pozbawił życia, ale zaprzeczał, że chciał go zabić"


Liczy na casus z filmu "Dług" (1999) oraz na zawiasy albo na ułaskawienie ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!