czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Ostatni lot Biesa

Dodano: 27 maja 2004, 21:32

Piloci z Lublina mieli po niespełna 40 lat. Każdy z nich osierocił dwoje małych dzieci.

Wczoraj w Góraszce pod Warszawą samolot TS-8 "Bies” zahaczył podwoziem o dach domu podchodząc do lądowania. Odbił się od budynku i uderzył w ziemię. - Uszkodził dach domu, jego mieszkańcom nic się jednak nie stało - mówi rzecznik mazowieckiej straży pożarnej Dariusz Osucha. - Z samolotu wylało się paliwo, na szczęście nie wybuchło.
Obaj mężczyźni, piloci szybowców i samolotów, byli związani z Aeroklubem świdnickim. Według Krzysztofa Janusza, szefa aeroklubu, samolot pilotował Zbigniew K. Pracował jako mechanik w spółce Zbigniewa Niemczyckiego General Aviation w Góraszce. Pasażer to jego przyjaciel Bartosz C. Byli pasjonatami lotnictwa.
Samolot, na którym odbyli swój ostatni lot, to szkolny "Bies”. Był zużyty i przez lata nie wykorzystywany do lotów. - Był czymś w rodzaju pomnika - mówi Krzysztof Janusz. - Ale rok temu Zbigniew Ż. wyremontował maszynę i od tamtej pory latano na niej m.in. w czasie pokazów.
Na miejscu tragedii trwały wczoraj oględziny samolotu. Oprócz policji i straży pożarnej byli tam też przedstawiciele Komisji Badań Wypadków Lotniczych.
- Samolot wracał z lotu treningowego. Za dwa dni miał wziąć udział w pokazach w Mińsku Mazowieckim - mówi Elżbieta Flasińska, rzeczniczka Fundacji Polskie Orły.

BIES, POPRZEDNIK ISKRY

TS-8 "Bies” to dwumiejscowy samolot szkolno-treningowy. Zbudowany został przez zespół polskich konstruktorów, którymi kierował Tadeusz Sołtyk. Produkcja seryjna "Biesów” ruszyła w 1957 roku i prowadzono ją do 1960 r. Zbudowano kilkaset tych samolotów. Używane były w szkołach lotniczych i aeroklubach jako samoloty szkolno-treningowe i akrobacyjne. W połowie lat 60. zaczęto wycofywać "Biesy” z jednostek szkolnych. Na ich miejsce wprowadzono samoloty TS-11 "Iskra”.

Dane techniczne:
Rozpiętość - 10,50 m
Długość - 8,55 m
Wysokość - 3,00 m
Prędkość przelotowa - 270 km/h
Pułap -  6000 m
Zasięg -  750 km
Silnik tłokowy o mocy 330 KM 
(arle)

DLA DZIENNiKA

Elżbieta Flasińska - rzecznik Fundacji Polskie Orły i koleżanka zmarłego pilota

- Przyczynę wypadku "Biesa” wyjaśnia Komisja do spraw Badania Wypadków Lotniczych. To niemożliwe, że zawinił pilot. Zbyszek K., mój kolega, był bardzo dobrym i doświadczonym pilotem. Nie wierzę, by popełnił błąd. Samolot został wyremontowany przez naszą fundację rok temu i bez przeszkód mógł być wykorzystywany do lotów. •
(arle)



Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!