wtorek, 20 lutego 2018 r.

Lublin

P. Tomala i R. Fronia cudem uniknęli śmierci na K2. "Twoja ręka uratowała nam życie"

Dodano: 13 lutego 2018, 17:34

Piotr Tomala (z prawej) i Rafał Fronia
Piotr Tomala (z prawej) i Rafał Fronia (fot. Facebook/Polski Himalaizm zimowy)

Uczestnicy Zimowej Narodowej Wyprawy na K2 kontynuują drogę na szczyt Żebrem Abruzzów. W związku z zagrożeniem stwarzanym przez spadające kamienie zrezygnowali z przemierzania Drogi Basków. We wtorek trasę do pierwszego obozu poręczowali lublinianin Piotr Tomala i Marcin Kaczkan

Decyzja o zaprzestaniu działalności na dotychczas pokonywanej trasie zapadła w niedzielę. Wpływ na nią miały wypadki z udziałem polskich himalaistów. Najpierw spadający kamień uderzył w twarz Adama Bieleckiego, łamiąc mu nos. Potem kamieniem dostał Rafał Fronia, który doznał złamania ręki i musiał opuścić wyprawę. Wobec tego zadecydowano o rozpoczęciu akcji na Żebrze Abruzzów.

– Wybraliśmy Drogę Basków z tego względu, że jest krótsza. Okazało się jednak, że zimą te wytapiane spadające kamienie są takim zagrożeniem, że postanowiliśmy zastosować plan B. Droga przez Żebro Abruzzów jest znana uczestnikom wyprawy – relacjonuje Janusz Majer, szef programu Polski Himalaizm Zimowy.

Na nowej trasie w ramach rekonesansu do wysokości 6,5 tys. m. n.p.m. dotarł Denis Urubko. We wtorek drogę do mającego powstać na wysokości 6,1 tys. metrów obozu poręczowali lublinianin Piotr Tomala i Marcin Kaczkan. Ok. 250 metrów od celu ich dalsze działania uniemożliwiła pogoda.

Lawina

To właśnie Tomala w piątek towarzyszył Rafałowi Froni, gdy spadający kamień złamał mu rękę. Przebieg wydarzeń Fronia opisał w „Dzienniku Wyprawy” na stronie Polskiego Himalaizmu Zimowego na Facebooku.

– Zgarnąłem na siebie jego prezent urodzinowy. Pierwszy – napisał Fronia o uderzeniu kamienia, nawiązując do przypadających tamtego dnia urodzin Tomali. – Powoli się ogarnęliśmy, bolało jak cholera, palce nie mogły utrzymać liny, odpiąć karabinka... gdy spojrzałem w górę Krótki (Piotr Tomala – przyp. aut.) pokręcił głową: to koniec, schodzimy, słyszysz? – czytamy.

Z dalszej części wpisu dowiadujemy się, że gdy himalaiści zaczęli schodzić w dół, zeszła na nich lawina.

– Nie, nieee, to nie może być prawda, to żart. To... to... nie wiem, co to. Ale czoło zapieprzającego białego potwora było nieprawdopodobne. Tam, w górze, urwał się serak wielkości 10 Pałaców Kultury. Pieprznął w zbocze i rozbryzgnięty na miliard lodowych brył pchany grawitacją ruszył w dół – napisał Fronia.

W ostatniej chwili wspinacze zdołali ukryć się w szczelinie przed spadającym śniegiem. Tu Fronia zacytował pierwsze słowa Tomali, jakie usłyszał po zejściu lawiny:

– Długi...twoja ręka... twoja ręka uratowała nam życie... Tam, 400 metrów wyżej... wiem, tam łupnął o ząb skalny ten cały śnieżny bajzel. Tak, to mój drugi prezent urodzinowy dla Piotra... – czytamy we wpisie.

Zimowa Narodowa Wyprawa na K2 to czwarta w historii próba zdobycia drugiego najwyższego szczytu świata zimą. Do tej pory nikomu się to nie udało.

 

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 dni temu o 08:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ależ Wy komentatorzy jesteście żałośni
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 08:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dajcie juz spokój , przestańcie już pisać o tych głupkach co nazywają się himalaistami. Ja jestem w Lublinie i jest mi znacznie cieżęj się utrzymać przy życiu niż tym głupkom-himalaistom.
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 08:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Suka Fronia?
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 07:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja też jakimś cudem przeżyłem. Wystarczyło nigdzie nie jechać. (Choć ryzyko zasadniczo było).
Rozwiń
Ddgg
Ddgg (13 lutego 2018 o 21:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Zimowa Narodowa Wyprawa na K2" ..... jak "narodowa" to pewnie sponsorują ją podatnicy. Albo specjalnie tak się nazwali żeby w razie nieszczęścia rząd zapłacił setki tysięcy PLN na akcje ratunkowe. Tylko dla jolopa udzielenie gwarancji=wyłożenie kasy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!