środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Pacjenci się boją, szpital ma kłopot

Dodano: 25 maja 2003, 22:28

Rok temu radni zlikwidowali lubelską izbę wytrzeźwień. Pijani są teraz utrapieniem pogotowia, izb przyjęć, innych pacjentów oraz policji.

To był koszmar! – wizytę w izbie przyjęć w szpitalu Jana Bożego wspomina Anna Markowska. – Zasłabł tato, pojechaliśmy do szpitala. Tam, zamiast w spokoju czekać na przyjęcie, byliśmy świadkami, jak jakiś pijany oberwaniec awanturował się z personelem. Tato coraz bardziej się denerwował, my też. Baliśmy się, że, zbroczony krwią, bełkoczący przekleństwa alkoholik, rzuci się na kogoś. Wszędzie rozchodził się ohydny fetor. Pielęgniarki były wystraszone, pijak nie reagował na prośby, by się uspokoić. Tak nie może wyglądać szpital! Współczuję tym pielęgniarkom i lekarzom.
– Pielęgniarka usiłowała pobrać krew pijanemu i znarkotyzowanemu mężczyźnie – opowiada lubelski lekarz. – Została pobita, ma wstrząśnienie mózgu. Pielęgniarz, podczas pobierania krwi, został specjalnie podrapany przez pijanego nosiciela wirusa HIV. Pielęgniarza natychmiast poddano badaniu. Na szczęście, nie zaraził się. Ale oboje poszkodowani nadal są na zwolnieniu.
Podobne sceny zdarzają się też w Instytucie Medycyny Wsi. Podczas popularnych imienin pogotowie przywozi do tych izb przyjęć nawet 40 pijanych. Do Policyjnej Izby Zatrzymań trafia ich 100 miesięcznie.
– Ale zanim kogoś tam umieścimy, musi być zbadany przez lekarza – wyjaśnia Agnieszka Pawlak z zespołu prasowego KMP w Lublinie – Każde takie badanie kosztuje nas powyżej 40 zł.
– Miasto powinno pomóc rozwiązać ten pat – uważa Wioletta Szafrańska-Kocuń, lubelska radna i zarazem lekarz. – Agresywni pijacy nie mogą terroryzować pacjentów i personelu medycznego. Pielęgniarki i lekarze, najczęściej kobiety, nie powstrzymają furiata. Naprawdę chorzy boją się tu o swoje życie. Proponuję, by miasto podpisało umowę z jakimś publicznym szpitalem na stworzenie takiego wyizolowanego pomieszczenia, tylko dla tych ludzi. Zajmowałby się nimi przeszkolony personel medyczny oraz policja. W krytycznych sytuacjach można by było użyć środków przymusu.
– Miasto nie otworzy nowej izby wytrzeźwień – mówi Janusz Mazurek, zastępca prezydenta Lublina. – Może jedynie wesprzeć finansowo instytucje, które się tym zajmują.
Szpitale nie dostaną pieniędzy z budżetu miasta, ponieważ – zdaniem miejskich władz – otrzymują na takie działania pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia. Na wsparcie, w wysokości 50 tys. zł, może liczyć tylko policja.
W województwie lubelskim izby wytrzeźwień ma nadal Chełm oraz Zamość.

Dlaczego pijani muszą trafiać do szpitali?

Małgorzata Łobodzińska - zastępca dyrektora Wydziału Spraw Społecznych UM

- Do szpitali trafiają tylko ci, którzy są nieprzytomni albo zachodzi podejrzenie, że istnieje zagrożenie życia. Tak też się działo, gdy istniała izba wytrzeźwień. Zatrzymanie do wytrzeźwienia pijanego to obligatoryjne zadanie policji. Problem w tym, że za obarczeniem policji takimi zadaniami nie poszły pieniądze z budżetu państwa. Lublin nie może utrzymywać izby wytrzeźwień, ponieważ tutaj trafiali zwykle mieszkańcy innych miast i obcokrajowcy. To nas narażało na ogromne straty.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO