wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Pacjent cierpiał, winnych nie ma

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 stycznia 2006, 21:01

PSK 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie nie przyjął ciężko poparzonego 55-letniego mężczyzny. Pacjent został odesłany na drugi koniec miasta, do szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej. – Tak nie powinno być – mówi dr Maciej Pastuszka ze szpitala przy al. Kraśnickiej. – Stan pacjenta jest bardzo poważny, zaraz wysyłamy go helikopterem do klinki w Gryficach.


Dlaczego chory nie znalazł pomocy przy Jaczewskiego? Dyrektor ds. medycznych tego szpitala Wiesław Przyszlak nie wie. – Jestem w domu. Proszę zadzwonić do dyżurnych chirurgów.
Janusz Gieryng, I dyżurny z PSK 4, powiedział nam, że to z powodu remontu. – Połowa chirurgii jest wyłączona. A my mamy pięciu pacjentów po przeszczepach nerek. Wymagają absolutnej sterylności. Musielibyśmy położyć poparzonego pacjenta obok nich, a to potencjalne źródło różnych bakterii. Taka decyzja byłaby błędem. Pogotowie było informowane, że nie mamy warunków i trwa remont.
Co na to pogotowie? Dyspozytor z Centrum Powiadamiania Ratunkowego przy ul. Szczerbowskiego odpiera zarzuty: Informowałam PSK 4, że wieziemy pacjenta, i żeby się przygotowali. Usłyszałam „Przyjmujemy. Czekamy”. Może potem wyższy rangą lekarz zmienił decyzję. A informacja o remoncie dotyczyła tylko roku 2005. Od 1 stycznia oddział miał ruszyć pełną parą. O tym, że się nie zakończył, ratownicy dowiedzieli się dopiero na miejscu.
Do wypadku doszło wczoraj około godziny 16. W piwnicy bloku przy ul. Żelazowej Woli dwóch mężczyzn remontowało silnik. Używali łatwopalnej substancji, prawdopodobnie benzyny. W wyniku zaiskrzenia nastąpił wybuch, a substancja się zapaliła. 55-latek został ciężko poparzony, a jego kolega ma poparzenia rąk, które zostały opatrzone na miejscu.
Do sprawy wrócimy. (sp)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!