wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Pacjentka doniosła na lekarkę. A ona ją pozwała i wygrała w sądzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 kwietnia 2011, 17:01

 (Archiwum)
(Archiwum)

Pacjentka obsmarowała lekarkę w skardze do zwierzchnika. Mało tego. Rozesłała donos do kilku instytucji. Pani doktor poszła do sądu. Dostanie odszkodowanie za naruszenie dobrego imienia.

Lekarka z Państwowego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie wytoczyła proces pacjentce.

Kobiety zetknęły się w izbie przyjęć. Pacjentka narzekała na ból nogi. Leczyła się od tygodnia u lekarze rodzinnego. W szpitalu pojawiła się, bo noga znowu zaczęła boleć. Lekarka, oceniła że pacjentka nie wymaga leczenia na oddziale ratunkowym. Poradziła jej, by poszła do lekarza rodzinnego, który pełnił całodobowy dyżur w przychodni, zaledwie 150 metrów od szpitala. Pacjentka wezwała policję. Patrol przyjechał do szpitala, zorientował się, o co chodzi i odjechał.

Postawa lekarki była "niegodna zawodu” napisała pacjentka w skardze, którą wysłała do dyrekcji szpitala i do wiadomości Izby Lekarskiej i sejmiku wojewódzkiego. W piśmie wyliczyła swoje zarzuty.

Dyrekcja szpitala z ul. Jaczewskiego przyznała, że błędem było niewydanie pacjentce karty informacyjnej. Pozostałe działania lekarki uznała za prawidłowe.

Na tym sprawa się nie zakończyła. Pani doktor wytoczyła pacjentce proces o ochronę dóbr osobistych. Domagała się 5 tys. złotych zadośćuczynienia. Pacjentka broniła się, że miała konstytucyjne prawo do krytyki. Sąd Rejonowy w Lublinie doszedł do wniosku, że zarzuty wobec lekarki były w znacznej mierze nieprawdziwe, a użyte tam określenia naruszały jej cześć. Zdecydował, że pacjentka ma zapłacić 2,5 tys. zł zadośćuczynienia. Kobieta odwoływała się.

– Jej apelacja nie została uwzględniona – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere, obawia się tego, że taki wyrok ograniczy prawo do krytyki.

– Karanie finansowe autora skargi, nawet takiego, który nie ma racji, może doprowadzić do tego, że ludzie będą się bali pisać jakiekolwiek skargi – mówi. – Przecież skarga pacjentki była skierowana tylko do organów kontrolnych szpitala, nie zawierała wulgaryzmów.

– W skargach wobec lekarzy padają nawet takie określenia jak "morderca” albo "nie powinien leczyć ludzi” – cytuje Janusz Hołysz, okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy Lubelskiej Izbie Lekarskiej. – Myślę, że lekarze zaczną na to reagować. Takich spraw w kraju jest coraz więcej.

Od niedawna samorząd lekarski zbiera sygnały o fizycznej i słownej agresji wobec jego członków. Naczelna Izba Lekarska uruchomiła stronę internetową, dzięki której monitoruje to zjawisko. – Nie może być tak, że jesteśmy opluwani i na to nie reagujemy – dodaje Hołysz.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(85) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 stycznia 2017 o 20:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przed 6 laty sam miałem podobną sytuację. Córka pacjentki słała paszkwile na mnie do dyrekcji i Izby Lekarskiej. Wygrałem w sądzie i Izbie Lekarskiej córka pacjentki zapłaciła na WOŚP 2000 zł.
Rozwiń
Gość
Gość (3 stycznia 2017 o 13:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I bardzo dobrze, że kobietę ukarali. Może wreszcie trochę się ukróci wyzywanie i obrażanie lekarzy w ramach "bo mi się należy". A pan Sandauer niech się tak nie martwi polskich pacjentów, oni sobie świetnie radzą i potrafią zadbać o swoje sprawy i tak mają o wiele lepiej niż pacjenci w krajach zachodnich.
Rozwiń
Gość
Gość (3 stycznia 2017 o 05:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo do lekarki! Zapewne pacjentka wiedziała gdzie powinna sie udać z bólem nogi jeśli była już w trakcie leczenia...
Rozwiń
Pacjent innego SOR
Pacjent innego SOR (2 stycznia 2017 o 18:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W przypadku tej pacjentki - ona zwróciła się o leczenia nogi, jak rozumiem, a nie o opanowanie ataku bólu. W pierwszym przypadku - SOR absolutnie nie jest od tego, w drugim - OK. Trzeba wiedzieć, o co się prosi... I mówię to jako okazjonalny pacjent SOR.
Rozwiń
Gość
Gość (2 stycznia 2017 o 15:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moze cos sie w koncu w tym kraju zmieni... bo takie roszczeniowe bydlo przychodzi do lekarza, ze czasami glowa boli... A w artykule... klasyka gatunku... niech placi a ten Sandalek niech sie nie wtraca...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (85)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!