środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Pasażerowie stanęli w obronie kobiety

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 lipca 2003, 12:00
Autor: Ewa Dziedzic

Wczoraj w południe przed MPK wysiedli pasażerowie autobusu linii 42, żeby zaprotestować przeciwko nadużyciu kontrolera wobec kobiety z dzieckiem. Szefowie MPK uznali jednak, że wszystko jest w porządku. Kobiecie wypisano mandat.

Autobus jechał ulicą Kosmowską z Czechowa do śródmieścia. Na przystanku naprzeciw szkoły wsiadła Krystyna Sowińska z czteroletnią wnuczką Wiktorią. Nie zdążyła skasować biletu, kiedy na następnym przystanku wsiedli kontrolerzy. – Nie miała szans. W tym miejscu jest z górki, autobus przyśpiesza i wchodzi w zakręt. Musiała przytrzymać małe dziecko. A kiedy doszła do kasownika, ten już był wyłączony, bo kierowca z daleka dostrzegł kontrolerów. Tak zresztą robią zawsze – opowiadają świadkowie zdarzenia Anna i Radosław Chwiałkowscy oraz panie Bożena i Krystyna.
– Trzech kontrolerów otoczyło kobietę. Najgorszy był ten z numerem 134. Smarkacz prawie, a krzyczał na starszą kobietę z dzieckiem. Traktował pasażerkę jak zbója. Dziecko się wystraszyło, zaczęło piszczeć. Prosiliśmy, żeby dał spokój. Tłumaczyliśmy, że ta pani niewinna. Na nic – opowiadają wzburzonym głosem inni pasażerowie.
– Nigdy mnie nie spotkała taka przykrość, jaką wyrządził mi kontroler MPK. Dziecko się jeszcze trzęsie – mówiła pod MPK K. Sowińska.
Cały autobus zbuntował się przeciwko takiemu zachowaniu kontrolerów. Połowa pasażerów postanowiła pojechać do dyrekcji MPK, żeby zaprotestować i poświadczyć, jak było naprawdę. – Wezwaliśmy również policję, bo poszkodowana nie miała dokumentów i trzeba było potwierdzić jej tożsamość. Sądziliśmy, że zostaniemy wysłuchani przez przedstawiciela MPK, ale kierownik wydziału kontroli Sławomir Smarzewski tylko przyszedł do nas i powiedział kontrolerowi: – Czyń swoją powinność.
Kontroler wypisał karny bilet za 95 złotych.
Kierownik Smarzewski nie widzi w tym zdarzeniu niczego nadzwyczajnego. – Co dzień łapie się gapowiczów, wyjątków nie ma. Pasażer bez biletu nie ma racji bez względu na powody. Pasażerka może się odwołać na piśmie, wtedy sprawę rozpatrzymy – tłumaczył wczoraj.
– A dlaczego nie od ręki, kiedy są świadkowie? – naciskamy.
– Rozmawiam z ludźmi w gabinecie, a nie na ulicy. Poza tym, tam było za dużo osób – mówi S. Smarzewski.
– Pierwszy raz spotkałam się z taką życzliwością nieznajomych przecież ludzi – mówi K. Sowińska.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!