środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Pawie spacerowały po Ogrodzie Saskim. Pierwsze wyjście z woliery

Dodano: 5 maja 2015, 18:20
Autor: Dominik Smaga

Po raz pierwszy na swobodny spacer po Ogrodzie Saskim wypuszczono mieszkające tam pawie. Ale nie wszystkie, tylko parę i to na krótko. Ptaki mające być ozdobą parkowych alejek i atrakcją dla spacerowiczów skutecznie ukrywały się przed ludźmi

Jeszcze rano pawie były w wolierze. Potem przyszli opiekunowie z kluczami. A niedługo potem zamiast ptaków w wolierze widać było... robotników wymieniających piach. Pawie się rozpierzchły, robotnicy poszli, a przechodniom pozostał w wolierze widok dosyć osobliwy: taczki, trzy wiaderka i szufla.

I właśnie to było tematem numer jeden rozmów w sporej części Ogrodu Saskiego.

– A to pech – żaliła się komuś przez telefon starsza pani, którzy przyszła pod wolierę z małym synkiem sąsiadów.

– Tak ciepło jest, a oni je w tym domku pozamykali. Powinni je puścić w taki gorąc – obruszał się pan w średnim wieku.

– Ale ich nie ma w domku – tłumaczyła mu żona.

– Jak to nie ma, to gdzie by były? – odpowiedział mąż tonem brzmiącym jak „głupoty gadasz”.

I tak było w kółko. Ile było przechodniów i ile ludzi na ławeczkach, tyle było teorii. Tylko nieliczni rozglądali się po krzakach, a rozglądać trzeba się było mocno, bo oba pawie sprytnie chowały się przed ludźmi. Żeby zobaczyć choć jednego trzeba było się nieźle natrudzić. Łatwiejszym zadaniem byłoby zbieranie grzybów, bo grzyby w przeciwieństwie do pawi na drzewa nie czmychają.

Na to, że przechadzające się pawie będą ozdobą parku bardzo liczyli miejscy urzędnicy. I liczą na to nadal. – Ptaki muszą się zaadaptować do nowej przestrzeni – wyjaśnia Beata Krzyżanowska, rzecznik Ratusza, który zapewnia opiekunów mających dyskretnie pilnować piątki pawi. – Przez 12 godzin w ciągu dnia ktoś ma być stale obecny w parku i sprawdzać, czy ptaki akceptują tę przestrzeń i czy adaptacja przebiega w sposób łagodny. Po takiej obserwacji zapadnie decyzja o wypuszczeniu pozostałych pawi.

Dlaczego 12 godzin? – Na noc ptaki mają być z powrotem zamykane w wolierze – tłumaczy Krzyżanowska. Z zamykaniem komuś wczoraj mocno się spieszyło, bo o godzinie 16 w wolierze można było z powrotem oglądać całą piątkę pawi. Najbardziej okazały samiec niczym radar obracał się z rozłożonym ogonem ku uciesze gapiów.

A co z lisami?

Miejscy urzędnicy twierdzą, że pawiom nie powinno nic grozić ze strony lisów, które widywane są w Ogrodzie Saskim. Ratusz próbował odłowić te czworonogi, ale bez powodzenia. Od początku roku mieszkańcy 69 razy zgłaszali obecność lisów w mieście, z czego 6 sygnałów dotyczyło Ogrodu Saskiego, a ostatnie zgłoszenie pochodziło z minionego piątku.

Czytaj więcej o: Lublin Ogród Saski pawie
Gość
Gość
Gość
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (18 maja 2015 o 12:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nakarmcie i napoicie bezdomnych bo skończą w rosole.

Rozwiń
Gość
Gość (6 maja 2015 o 10:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Miejscy urzędnicy twierdzą, że pawiom nie powinno nic grozić ze strony lisów, które widywane są w Ogrodzie Saskim" Zaklinamy rzeczywistość Panie, Panowie, a lisy i tak będą miały wyżerkę na poziomie.
Rozwiń
Gość
Gość (6 maja 2015 o 08:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale ładne!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!