wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Pechowy rzut na matę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 marca 2006, 18:57
Autor: Ewa Stępień

Podczas niedzielnych Mistrzostw Województwa w Judo doszło do poważnych wypadków. Dwóch zawodników leży szpitalu. 10-latek i 13-latek mają połamane obojczyki. Czy takie kontuzje są wpisane w ryzyko sportowe, czy może organizatorzy nie zadbali o bezpieczeństwo dzieci?

Chłopcy leżą w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie. Kuba przyjechał na zawody z Chełma. - Trenuje od września - powiedział nam chłopiec. - Pierwszy raz startowałem w zawodach. Chłopak przerzucił mnie przez ramię i połamałem się.
Jego tata, Robert Sienicki, ma wyrzuty sumienia. - Jako były zawodnik judo sam go do tego sportu popchnąłem - przyznał. - To były jego pierwsze zawody i pierwsza walka. Szkoda że tak pechowo się zaczęło. Być może organizatorzy powinni położyć grubsze albo podwójne maty.
Drugi z poszkodowanych to 13-latek. Jego matka nie chce w ogóle rozmawiać. Zabroniła podawania jakichkolwiek personaliów syna.
Prof. Jerzy Osemlak, kierujący Kliniką Chirurgii i Traumatologii DSK mówi, że urazy u obydwu zawodników są poważne. - Mają złamania z przemieszczeniem - dodaje. - Na razie założyliśmy chłopcom opatrunki miękkie. Jeżeli kości nie będą się zrastać, grozi im operacja.
Organizatorem Otwartych Mistrzostw Województwa w Judo w grupach młodzieżowych był Klub Sportowy Lublinianka, na terenie którego zawody rozegrano. Józef Tkaczyk, trener judo z Lublinianki przyznaje, że podczas zawodów zdarzają się kontuzje typu potłuczenia, ale do większych urazów raczej nie dochodzi. - No, chyba że u dorosłych. Ci trenują od wielu lat, mają niewyleczone kontuzje, odnawiające się podczas turniejów - twierdzi.
Trener Tkaczyk od Dziennika dowiedział się, że chłopcy trafili do szpitala. - Na zawodach był lekarz. Wiem, że udzielał komuś pomocy, ale nie wiedziałem, że urazy były poważne - dodał.
• Czy organizatorzy zawodów sportowych z udziałem dzieci dają jakiekolwiek gwarancje na to, że uczestnikom nie stanie się krzywda? Czy wprowadza się np. zakaz stosowania jakichś niebezpiecznych chwytów?
- Czas walki jest krótszy. Wynosi półtorej minuty. Nie wolno stosować duszenia i dźwigni. Rzuty są jednak dozwolone. Podejrzewam, że u chłopców doszło do złamań podczas padania na matę. Najprawdopodobniej niepotrzebnie podparli się rękami. Ja zawsze powtarzam swoim zawodnikom: czujesz, że przegrywasz, nie ryzykuj, nie podpieraj się, upadnij bezpiecznie. Być może rodzice i trenerzy dopingowali ich z boku, dlatego zawodnicy do końca nie dawali za wygraną i upadli tak niefortunnie. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!