wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Piątki już mamy, do zdrowia wracamy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 czerwca 2007, 16:58
Autor: Ewa Stępień

Do szpitala przyjechała wczoraj dyrektorka szkoły ze świadectwami dla Mateusza, Marleny i Mileny.

Dzieciom mającym się już dużo, dużo lepiej cenzurki wręczyła osobiście. Byliśmy świadkami tego wydarzenia.

Mateusz zdał do IV klasy, Marlena do V, a Milena ukończyła szkołę podstawową i od września pójdzie do gimnazjum. - Oceny na świadectwach mają bardzo dobre - chwali swoich uczniów Iwona Wawrzusiszyń, dyrektorka szkoły w Zofiówce i ściska każde dzieci z osobna. - Dostały wysokie noty z przedmiotów i zachowania. I wcale nie dlatego, że leżą w szpitalu. Zasłużyły sobie dobrą nauką. Milena zdobyła 35 punktów na egzaminie sprawdzającym. To bardzo dobry wynik.

Dorota Ornal jest bardzo dumna z osiągnięć swoich dzieci. Ale przede wszystkim szczęśliwa, że wracają do zdrowia, że najgorsze minęło. - Trudno o tym nawet mówić - patrzy ze wzruszeniem na swoje pociechy na szpitalnych łóżkach.
Dziewczynki leżą pod oknem. Ich brat przy drzwiach. Nogi mają w gipsie, ale dobre samopoczucie im dopisuje. Z uwagą oglądają świadectwa.
- Marlenka dostała też piłkę. To nagroda za udział w akcji ekologicznej - mama głaszcze córkę po głowie.

Na świadectwie Mileny, prawie od góry do dołu są oceny "bardzo dobre”. - Najbardziej lubię język angielski - uśmiecha się dziewczynka. Lewą ręką sięga po książkę, którą dostała od pani dyrektor. - Przyrodnicza. Przyda się bardzo - zapewnia.
Prawą rękę Milenka ma w gipsie, na którym widnieje jakiś napis. Co to takiego? - Krzysztof Cugowski nas odwiedził i zostawił mi autograf - cieszy się. - Jak mi zdejmą, wytnę ten kawałek i zostawię sobie na pamiątkę.
Mateusz jest najmłodszym z rodzeństwa. Wybudzono go ze śpiączki najpóźniej, bo jego stan był najcięższy. To drobny chłopczyk o wielkich, ciemnych oczach. Jest cichy, ale chętnie rozmawia. - Dobrze się czuję - mówi spokojnie. - Dostałem bajki i teczkę. W środku jest długopis i batonik. I można coś włożyć do teczki.
Dzieci zdrowieją w zawrotnym tempie. Jak określił dr Witold Lesiuk, ordynator intensywnej terapii, gdzie trafiły po wypadku - to cudowne zdrowienie. Jednak przed nimi jeszcze długie leczenie, a potem rehabilitacja. - Teraz zajmiemy się połamanymi kończynami. Potrzebne będą operacje - zapowiada prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii DSK.
Mama rodzeństwa dziękuje za naszym pośrednictwem wszystkim ludziom dobrej woli, którzy pomogli rodzinie w tych trudnych chwilach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!