sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Pielęgniarka wyłudziła mieszkanie od chorego? Mąż jej broni: "Nigdy by czegoś takiego nie zrobiła"

Dodano: 5 marca 2017, 21:03

Mąż pielęgniarki zeznał, że jej podopieczny miał dobrze zdawać sobie sprawę z tego, co robi
Mąż pielęgniarki zeznał, że jej podopieczny miał dobrze zdawać sobie sprawę z tego, co robi (fot. Jacek Szydłowski)

Moja żona jest prawą osobą i nigdy by czegoś takiego nie zrobiła – tłumaczył w sądzie mąż pielęgniarki oskarżonej o wyłudzenie. Anna Ś. miała przejąć mieszkanie swojego podopiecznego

Krzysztof M. mieszkał w lubelskiej dzielnicy LSM. Był chory psychicznie i fizycznie. Wymagał stałej opieki, czym zajmowała się 51-letnia Anna Ś. Pielęgniarka zajmowała się tym w ramach świadczeń przyznawanych przez lubelski MOPR. Z relacji jej bliskich wynika, że traktowała Krzysztofa, jak członka rodziny. W opiekę nad mężczyzną mieli włączać się mąż i dzieci pielęgniarki. Z ich relacji wynika, że kiedy u Krzysztofa zdiagnozowano nowotwór, mężczyzna zwrócił się do Anny Ś. z niecodzienną prośbą.

– Krzysztof zaproponował mojej żonie dożywotnią opiekę nad sobą w zamian za mieszkanie. Żona miała mu zapewnić wikt i opierunek – przekonywał w piątek przed sądem mąż pielęgniarki. – W dniu podpisania aktu notarialnego żona była z Krzysztofem u psychiatry. Stwierdził on, że Krzysztof nie jest ubezwłasnowolniony, więc nie ma przeszkód do podpisania umowy. 

Podopieczny Anny Ś. miał dobrze zdawać sobie sprawę z tego, co robi. – Notariusz kilka razy uprzedzał go, że po podpisaniu aktu mieszkanie zmieni właściciela. Krzysztof potakiwał – zapewniał w sądzie mąż pielęgniarki.

Po zawarciu umowy Krzysztof M. trafił do szpitala. Na jego domowy adres sąd wysłał wówczas pismo, informujące o zmianie w księdze wieczystej. Współlokator pokazał je pielęgniarkom ze stowarzyszenia, w którym pracowała Anna S.

– One to otworzyły i zaczęła się nagonka na moją żonę. Podczas wizyty w szpitalu wyprosiły ją z sali – skarżył się mąż Anny S.

Z relacji innych świadków wynika, że chory mężczyzna nie wiedział, co podpisuje. – Zapytałam Krzysztofa, czy chciał przepisać mieszkanie Annie. On zrobił się czerwony. Wstydził się. Mówił, że tego nie chciał. Nie wiedział, co robi – zeznała wcześniej w sądzie jedna z pielęgniarek, które opiekowały się niepełnosprawnym mężczyzną.

Kiedy sprawa wyszła na jaw, powiadomiono o wszystkim policję. Śledczy uznali, że Anna Ś. wykorzystała ufność swojego podopiecznego, po czym namówiła go do przepisania mieszkania. Z akt sprawy wynika również, że przetrzymywała jego dokumentację medyczną i dowód osobisty.

W śledztwie nie ustalono, dlaczego to robiła. Z relacji kobiety i jej bliskich wynika, że Krzysztof M. sam miał prosić o przechowanie dokumentów. Pielęgniarka nie przyznaje się do winy. Sprawa wróci na wokandę w drugiej połowie sierpnia. Annie Ś. grozi do 8 lat pozbawienia wolności. 

Czytaj więcej o: sąd Anna Ś
vbv
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

vbv
vbv (6 marca 2017 o 17:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
moim ojcem po 80 też na siłę chciał sie opiekowac sasiad i zapieprzyć mu majątek, w porę nam się udało zapobiec, po wielkich bojach ale udalo
Rozwiń
Gość
Gość (6 marca 2017 o 17:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W szpitalach psychiatrycznych,w przytułkach takie rzeczy sie zdarzają .Okradanie z rent,biżuterii i majątku,a nawet z żywności.Czlowiek jak nie wie co się z nim dzieje to daje się oszukać.W przeszłości pani psycholog oddała pacjentke do dps,a sama wyłudziła mieszkanie.Pacjent ubezwłasnowolniony powinien miec kuratora,który czuwa nad jego życiem i nie powinna to być osoba z rodziny.Czy pielęgniarki na Jaczewskiego biora łapówki?Czekolada za 2 zł to nie łapówka.To rodziny same wpychają te czekoladki,a później złorzeczą.Ja ich nie jem ,bo wiem ze obłożone są złymi życzeniami.Such chleb,lub cukierek dany z miłością więcej dla mnie znaczą niż te wykrzyczane czekoladki.
Rozwiń
Gość
Gość (6 marca 2017 o 13:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pielęgniary łapówkary. Gdzie nie pójść to tylko wyciągają łapy albo nadstawiają kieszeń od fartucha stare Brunhildy. Na Jaczewskiego to już nie maja żadnego wstydu i opanowania. Wywalić ja na zbity ryj niech idzie do biedronki na kasę. dodatkowo zadość uczynienie na cel charytatywny.
Rozwiń
Elo Pomelo
Elo Pomelo (6 marca 2017 o 12:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Niunia na krześle to niby sędzia??
A powiedz mi, czy istnieje jakakolwiek korelacja pomiędzy kompetencjami a aparycją?
Rozwiń
Gość
Gość (6 marca 2017 o 10:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A gdzie etyka pielęgniarska, chyba o niej zapomniała.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!