wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Pijany? Niech jedzie!

Dodano: 7 maja 2006, 20:10
Autor: Dominik Smaga

Mazda jechała od krawężnika do krawężnika przez 20 kilometrów. Jadący za mazdą mężczyzna zaalarmował policję. Ale funkcjonariusze - zamiast ruszyć w pościg - stanęli na rogatkach Lublina i tam czekali na pirata. Nie doczekali się


Wszystko działo się w sobotni wieczór na drodze wojewódzkiej 835. - Tuż przed Piotrkowem zauważyłem jadącą zygzakiem mazdę 323. Rozbawieni w środku ludzie rzucali butelkami w pieszych - opowiada Paweł Kostka, zawodowy kierowca z lubelskiego Urzędu Miasta. Od razu chwycił za telefon i wykręcił alarmowy numer 112. Dyżurny policji z Bychawy poinformował, że zgłoszenie zostało przyjęte. Była godzina 20.56.
Chwilę później Kostka ponownie zadzwonił pod 112. - Dyżurny z Bychawy stwierdził, że zanim odpalą radiowóz, pirat na pewno zdąży uciec. I dlatego przekazał sprawę kolegom z Lublina. Tyle że do tego miejsca z Bychawy było zaledwie 8 kilometrów, a z Lublina ponad 20.
Po 10 minutach mężczyzna zrezygnował ze śledzenia drogowego pirata. Wyprzedził mazdę i dalej jechał w stronę Lublina. Ale tuż przed wjazdem do miasta znów zadzwonił na policję. Tym razem telefon odebrał dyżurny lubelskiej komendy miejskiej. - Powiedział mi, że radiowóz jedzie na sygnale aż z al. Kraśnickiej - opowiada Kostka. Funkcjonariuszy zobaczył dopiero w Lublinie, obok Szpitala Neuropsychiatrycznego przy ul. Abramowickiej. Mundurowi... stali i czekali, aż minie ich mazda. Pytani, dlaczego nie wyjechali piratowi naprzeciw, wyjaśnili, że mają polecenie, aby czekać.
Jaki był efekt policyjnej "obławy”? - Nie zatrzymaliśmy tego samochodu - przyznaje Agnieszka Pawlak, rzeczniczka lubelskiej komendy. Nie umie wyjaśnić, dlaczego funkcjonariusze zamiast jechać, stali obok szpitala. Nie zna szczegółów akcji. - Bo policjanci, którzy pracowali w sobotni wieczór, mają teraz wolne. Nie mogę się z nimi skontaktować - dodaje Pawlak.
Kierowca, który zawiadomił policję o drogowym szaleńcu jest oburzony. - Czy ktoś w policji pomyślał, ile osób mógł w tym czasie zabić pirat jadący mazdą? Czy praca drogówki ogranicza się tylko do nagłaśnianych w mediach akcji? - Kostka nie kryje irytacji.
Sprawą nieudolnej interwencji zainteresowała się wczoraj Komenda Wojewódzka Policji. - Nie wygląda to dobrze. Z pierwszych ustaleń wynika, że to nie była prawidłowa interwencja - przyznaje Janusz Wójtowicz, rzecznik komendy. Sam skontaktował się z redakcją Dziennika. - Jeżeli to wszystko się potwierdzi, policjantów, którzy nie działali zgodnie z procedurami, czekają poważne konsekwencje - zapowiada. Wnioski z sobotniej interwencji mają być znane dziś po południu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!