piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Płać prezydencie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 marca 2006, 20:01
Autor: Dominik Smaga

4 miliony złotych z miejskiej kasy wydał niezgodnie z prawem lubelski Ratusz. Prezydentowi Andrzejowi Pruszkowskiemu i jego zastępcom grożą wysokie kary.
Aferę ujawniliśmy 10 stycznia, opisując jak miasto powierzyło spółce Kom-Eko administrowanie składowiskiem ziemi.

I to bez przetargu, chociaż wartość zamówienia - 420 tys. zł - dwudziestokrotnie przekraczała ustawowy próg, powyżej którego przetarg jest konieczny. Artykuł oburzył władze miasta. - Mija się z prawdą - stwierdził wówczas Tomasz Rakowski, rzecznik prezydenta Lublina.
Jednak po naszej publikacji do Ratusza wkroczyli kontrolerzy Regionalnej Izby Obrachunkowej. I potwierdzili nasze ustalenia. Co więcej - odkryli, że dzięki urzędnikom Kom-Eko unikało przetargów aż 7 lat!
Najpierw miasto zawarło umowę z gminnym Zakładem Gospodarki Komunalnej na zarządzanie składowiskiem ziemi z lubelskich budów. Później ZGK przekształcił się w prywatną spółkę Kom-Eko. Po kilku latach obowiązywania umowy, w życie weszła ustawa nakazująca ogłaszanie przetargów. Pozwalała ona "skonsumować” zawarte już porozumienia, ale zabraniała zmiany ich zakresu.
I tu po raz pierwszy Ratusz naruszył prawo. Nie ogłosił przetargu, a tylko podpisał aneks do umowy, który powierzał Kom-Eko kolejne zadania: letnie i zimowe utrzymanie biegnącej obok składowiska ulicy, rozbiórkę budynków na terenie byłej oczyszczalni ścieków i dawnej bazy magazynowej Teatru im. Osterwy.
Od tamtej pory ani jedna złotówka z miejskiej kasy przekazana Kom-Eko na składowisko, nie była wydana prawidłowo. - Miasto musiało przeprowadzać przetargi - stwierdza Marek Poniatowski, prezes RIO w Lublinie. - Zamiast tego podpisywało kolejne aneksy. Złożymy zawiadomienie o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych przez osoby, które je podpisały.
Te osoby to najwyżsi urzędnicy Ratusza: prezydent Andrzej Pruszkowski, jego były zastępca Wiesław Perdeus, obecny zastępca Ryszard Pasikowski.
- Kontrola ustaliła fakty, którym nie można zaprzeczyć - przyznaje Pasikowski. - Ale przecież na każdym aneksie była pieczątka radcy prawnego, który sprawdzał zgodność dokumentu z przepisami.
Prezydentom grożą wysokie kary, sięgające trzymiesięcznych zarobków. W sprawę wplątany jest też Marian Stani, dyrektor miejskiego Wydziału Ochrony Środowiska. Zanim trafił do Ratusza związany był z Kom-Eko.
- A to rodzi wątpliwości, co do jego bezstronności - mówi prezes Poniatowski. Stani nie chciał tego komentować, choć sam zabiegał o podpisanie ostatniego z aneksów.
Ratusz wypowiedział już umowę Kom-Eko. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!