środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Po pijanemu podpalił dom i żonę. Dostał 12 lat więzienia. "Żałuję. Przepraszam dzieci i rodzinę"

Dodano: 12 listopada 2015, 16:56

12 lat więzienia – taki wyrok usłyszał w czwartek Andrzej W. z okolic Nałęczowa. Mężczyzna po pijanemu podpalił swój dom i żonę. Kobieta zmarła

– Żałuję. Bardzo przepraszam dzieci, rodzinę. Proszę o łagodną karę – łkał 60-latek tuż przed ogłoszeniem wyroku. – Zapewniał, że wcale nie chciał zabić żony.

Prokurator był innego zdania i domagał się skazania mężczyzny na 14 lat więzienia. Z kolei obrońca 60-latka wnioskował o uniewinnienie lub łagodną karę. Sąd Okręgowy w Lublinie ocenił, że Andrzej W. rzeczywiście nie planował zbrodni. Dopuszczał jednak możliwość, że jego żona zginie.

– Celowo rozlewał paliwo i rozprzestrzeniał ogień – wyjaśnił sędzia Andrzej Wach. – Musiał godzić się z tym, że skutkiem jego działania będzie śmierć żony. Nawet dziecko wie, jak niebezpieczna jest benzyna. Alkohol spowodował u Andrzeja W. zatarcie hamulców wewnętrznych. 

Bezrobotny Andrzej W. mieszkał z żoną w Bronicach niedaleko Nałęczowa. Para często sięgała po alkohol. Tak było również 19 kwietnia br. Bożena W. miała wtedy złamaną nogę, poruszała się o kulach. Między małżonkami doszło do awantury.

Kilka miesięcy wcześniej mężczyzna sprzedał pole za 55 tys. zł. Chciał za to odnowić dom, ale 40 tys. zł przekazał synowi. Zapłacił też ok. 5 tys. zł za leczenie małżonki, która nie była ubezpieczona. Jak wynika z akt sprawy, para pokłóciła się właśnie o pieniądze. W pewnym momencie Andrzej W. poszedł po kanister z benzyną. Rozlał paliwo w kuchni, pokoju i wokół odpoczywającej na wersalce żony. Podpalił dom i wyszedł na zewnątrz.

– Mówił, że miał dość, bo ona nie była ubezpieczona i musiał dużo za nią płacić – mówiła w śledztwie policjantka, która interweniowała w Bronicach.

Ciężko ranna Bożena W. zdołała wydostać się z domu. Świadkowie zapamiętali ją siedzącą na schodach. Była niemal naga. Miała spalone włosy i stopione ubranie. Kobieta trafiła do szpitala w Łęcznej. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się jej uratować. Zmarła po pięciu dniach, a jej mężowi postawiono zarzut zabójstwa.

Podczas śledztwa Andrzej W. przyznawał się do winy. Później zmieniał zdanie. W czasie procesu zasłaniał się niepamięcią. Przekonywał, że do pożaru doszło przez przypadek. Bożena W. miała rzucić na podłogę niedopałek zapominając, że wcześniej 60-latek rozlał benzynę. Sąd nie uwierzył w tę wersję wydarzeń. Uznał, że to jedynie linia obrony 60-latka.

Mężczyźnie groziło od 8 do 15 lat więzienia po 25 lat lub dożywocie. – Wymierzona kara jest średnia – ocenił sędzia Wach. – Oskarżony nie planował morderstwa. Działał w gniewie podsyconym alkoholem. Zdał sobie jednak sprawę z tego, co uczynił. Wypierał te fakty nawet przed samym sobą.

Czwartkowy wyrok nie jest prawomocny.

Czytaj więcej o: policja podpalenie
Prawnik
antyżyczliwy
Gość
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Prawnik
Prawnik (13 listopada 2015 o 14:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Student prawa, mam nadzieję że skończysz przy zmywaku , wielki znawco prawa...Prawa dla złodziei i bandytów.

Słuchaj prostaku- jesteś bezmyślnym bezmózgowiem, które nie wie co pisze!  Zabierając głos trzeba mieć pojęcie o prawie obowiązującym w Polsce. Ty nie dostaniesz pracy nawet przy zmywaniu kibli u angoli !!!!!!!!!!!

Rozwiń
antyżyczliwy
antyżyczliwy (13 listopada 2015 o 14:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

pozostaje mieć nadzieję, że jak kiedy twój zięć podpali twoją córkę i wnuki to dasz mu rozgrzeszenie bo był pijany w wku***ony na twoją córkę.

Obyś mógł sam sprawdzić jak działa litość nad mordercą

Takich życzliwych powinno zamykać si ę w psychiatrykach!

Rozwiń
Gość
Gość (13 listopada 2015 o 11:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
5 dni leczenia nieubezpieczonej na oparzeniówce, ciekawe jaki to koszt i kto za to zapłaci.
Rozwiń
czas
czas (12 listopada 2015 o 20:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

 Wypędzam szatana w imię Chrystusa

Autor: ks. Andrzej Grefkowicz

Człowiek opętany przez demony, gdy przekracza próg świątyni, poci się, traci przytomność i ma napady lęku. Nie może patrzeć na święte obrazy. Medalik z Matką Boską wywołuje jego agresję. Parzy go woda święcona. Widzi diabelskie twarze, nękają go obsesyjne myśli. Rozmawiamy z ks. Andrzejem Grefkowiczem – egzorcystą w diecezji warszawsko-praskiej.


fragment

Wiele osób ma koszmary. Ja też.

Ale pewnie nie budzi się pan regularnie w nocy z wrażeniem, że ktoś siedzi na panu i dusi za gardło. Osoby, które do mnie trafiają, opowiadają, że budziły się z koszmarnego snu i w ciemnym pokoju czuły czyjąś obecność, czuły czyjś wzrok na sobie. Mogą pojawić się też poważniejsze znaki działania złego ducha: podmuchy zimna, przesuwanie mebli, otwieranie i zamykanie drzwi. Światło samo zapala się i gaśnie, wskazówki zegara zaczynają obracać się w odwrotną stronę, w domu pojawiają się różne przedmioty, których nigdy wcześniej tam nie było.

http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/prowadzenie-spotkainmenu-33/modlitwa-o-uwolnienie-mainmenu-83/300-wypam-szatana-w-imihrystusa

Rozwiń
życzliwy
życzliwy (12 listopada 2015 o 19:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dla Ciebie wysoki wyrok za brak znajomości prawa ! 

pozostaje mieć nadzieję, że jak kiedy twój zięć podpali twoją córkę i wnuki to dasz mu rozgrzeszenie bo był pijany w wku***ony na twoją córkę.

Obyś mógł sam sprawdzić jak działa litość nad mordercą

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!