niedziela, 24 września 2017 r.

Lublin

Podpisz, bo wylecisz

Dodano: 12 sierpnia 2002, 20:13

Robert Luśnia, który był wówczas wiceprezesem, miał tylko jeden cel. Chciał przejąć kontrolę nad firmą. Później wykorzystał nieszczęście pracowników, którzy zostali zwolnieni. Stąd ta cała sprawa – przekonywał sąd Józef G., prezes Herbapolu Lublin

Wczoraj, po roku, udało się rozpocząć proces szefów Herbapolu Lublin oskarżonych o naruszanie praw pracowniczych. Chodzi o prezesa firmy Józefa G. oraz jego zastępczynię Teresę D. Akt oskarżenia w tej sprawie przygotowany przez krakowską prokuraturę trafił do Sądu Rejonowego w Lublinie w połowie ubiegłego roku. Proces nie mógł jednak się rozpocząć, gdyż Józef G. nie odbierał wezwań. Policjantom, którzy podjęli się tego zadania, udało się tego dokonać dopiero w marcu tego roku.
Zdaniem prokuratury szefowie firmy trzy lata temu naruszali uporczywie prawa pracowników, wywierając na nich presję. W ten sposób chcieli doprowadzić do zapewnienia Józefowi G. zdecydowanej przewagi na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy. Kto z pracowników-akcjonariuszy nie podpisał pełnomocnictwa do reprezentowania go na WZA, stracił pracę. Pokrzywdzonych jest 19 osób. Wszyscy są świadkami w tej sprawie. Pisaliśmy o tym szerzej w miniony piątek w reportażu „Niewygodni muszą odejść”.
– Nie chcieliśmy pójść na rękę prezesowi, to nas zwolnił – argumentowali zwolnieni pracownicy.
Anna P. w Herbapolu pracowała od 1969 roku. – Do udzielenia pełnomocnictw namawiała mnie moja kierowniczka. Mówiła: Wiesz, jaki jest G. (prezes firmy – red.). Jak nie podpiszesz, wylecisz. Mimo to odmówiłam. Wymówienie z pracy otrzymałam 18 czerwca 1999 roku.
– Nigdy nikogo do niczego nie nakłaniałem – bronił się wczoraj Józef G. – Decyzja o zwolnieniu tych ludzi zapadła już wiosną 1999 roku, czyli na kilka miesięcy przed walnym zgromadzeniem. Dlaczego musieli odejść? Sytuacja ekonomiczna firmy zaczynała się pogarszać. W całym 1999 r. zwolniono ok. 100 osób.
Ale w tym samym czasie Herbapol Lublin kupił dwa ośrodki wypoczynkowe za prawie 2 miliony złotych oraz setkę samochodów dla przedstawicieli handlowych w całym kraju.
– Jeśli chodzi o ośrodki, to wówczas była to bardzo atrakcyjna transakcja. Gdybyśmy zaś nie kupili tych samochodów, to dziś naszej firmy już by nie było – argumentował Józef G.
Jego zdaniem za całym procesem kryje się Robert Luśnia, były wiceprezes Herbapolu, obecnie poseł Ligi Polskich Rodzin: – Razem ze swoimi ludźmi z partii narodowo-katolickiej dążył do przejęcia kontroli nad zakładem.
– Z tego co widać, to pan G. ma sprawę karną, a nie ja. Czy to nie tłumaczy, kto jakie miał cele? – tak Robert Luśnia skomentował wczorajszy przebieg sprawy. – Niech się pan G. lepiej wytłumaczy, dlaczego do tej pory nie rozliczył się z urzędem skarbowym za 2000 r.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!