wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Podziękowały za życie

  Edytuj ten wpis
Autor: EWA STĘPIEŃ

Losy syjamskich sióstr ze Stalowej Woli śledziła z zapartym tchem cała Polska. Wczoraj w Lublinie spotkały się ze swoim dobroczyńcą

Hallo girls! (cześć dziewczynki) - profesor Luis Keith chwycił Weronikę i Wiktorię w ramiona. Dzięki niemu szczęśliwie przeszły w Stanach Zjednoczonych operację rozdzielenia. Za to amerykański lekarz odebrał wczoraj doktorat honoris causa lubelskiej Akademii Medycznej.

Dziś po dramatycznych wydarzeniach sprzed ośmiu lat nie został ślad. - Dziewczynki są zdrowe, nic im nie dolega, do lekarzy nie chodzimy w ogóle - Krystyna Paleń, mama sióstr, z radością powitała lubelskich dziennikarzy. Bo, jak dodała, Lublin zawsze będzie w jej sercu. - Dzięki Lublinowi mam to, co mam - popatrzyła z dumą na dwie, jak kropla wody podobne do siebie siostry.
Wiktoria i Weronika różniły się jedynie kolorem spinek w długich włosach. Nie peszył ich błysk aparatów fotograficznych, bo do zainteresowania mediów już się przyzwyczaiły. - Ja lubię tu przyjeżdżać - odparła śmiało jedna. - Ja też - dodała druga.
Bliźniaczki opowiedziały, że chodzą do drugiej klasy, lubią język polski, dobrze się uczą i trochę żałują, bo przez wyjazd do Lublina nie poszły wczoraj na pierwsze zajęcia na basenie. A potem spotkały się z lekarzem, któremu zawdzięczają życie. To prof. Luis Keith, dyrektor Centrum Badań nad Ciążą Mnogą w Chicago, uważany za ambasadora polskiej medycyny perinatalnej (zajmującej się płodem i matką) w USA. Dzięki jego osobistemu zaangażowaniu i pomocy doszło osiem lat temu do udanego rozdzielania.

Profesor przyjechał do Lublina na inaugurację roku studenckiego w Akademii Medycznej. Podczas uroczystości odebrał tytuł doktora honoris causa. - Ten tytuł jest ukoronowaniem mojej kariery - powiedział Dziennikowi. - I cieszę się, że mogę zobaczyć dziewczynki w tak dobrej kondycji. Czyż nie są śliczne?
Wiktoria i Weronika podarowały profesorowi swoje zdjęcie oprawione w ramki. A mama podziękowała za wszystko. Całą czwórką ustawili się do pamiątkowych fotografii, które robił mężczyzna dziwnie do profesora podobny. Zagadka szybko się wyjaśniła. To był jego brat bliźniak, Donald, który towarzyszył mu w podróży.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!