środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Podziel się wolnym czasem

Dodano: 12 lutego 2008, 16:51

Ktoś komuś wyprowadza psa, ktoś inny robi zakupy, myje okna albo uczy angielskiego.

Z sieci bezgotówkowej wymiany usług korzystają m.in. mieszkańcy Warszawy, Poznania czy Opola. Być może już niedługo "bank czasu” powstanie także w Lublinie.

- O bankach czasu dowiedziałam się przypadkiem z jakiegoś kolorowego pisma. Od razu pomyślałam, że to świetny pomysł - mówi Joanna Kielasińska, trener Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów i Animatorów "Klanza” oraz wykładowca na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. - To inna forma wolontariatu. Zasada działania jest prosta. Ja ofiaruję komuś swój wolny czas, swoje usługi, ktoś inny pomada mnie - wyjaśnia.

Najważniejsze, że pomoc jest bezpłatna

Godzina pracy dla kogoś, powiększa stan naszego konta. natomiast godzina przyjętej od kogoś pomocy, sprawia, że konto szczupleje. Do banku czasu może się zapisać każdy - nie ma ograniczeń wiekowych.

- Na razie szukam sojuszników. Prowadzę rozmowy z dr Zofią Zaorską, która wykłada na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Nawiązałam też kontakt z koordynatorami banków czasu w Polsce - mówi Kielasińska. - Największy problem to dotarcie do ludzi i przekonanie ich, że warto się przyłączyć.

Dwa lata temu bank czasu powstał w Zamościu. Dziś już, niestety, nie istnieje.

- Ludzie nieufnie podchodzą do nowości - to przyczyna - mówi Ewa Szczepańska, prezes Zamojskiego Centrum Wolontariatu. Tłumaczy, że chętni byli, tylko mało. - Ponad 80-letnia emerytowana nauczycielka uczyła j. niemieckiego, w zamian ktoś u niej sprzątał. Sporo osób oczekiwało też pomocy przy opiece nad dzieckiem.

Pani Joanna jest pełna zapału

- Skoro w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu czy w Opolu się udało, nam też musi się udać. Pierwsi chętni już są. To panie z Koła Kobiet z Klubu Osiedlowego Skarpa. - Uwielbiam dzieci, a że mam dużo wolnego czasu, chętnie popilnuję jakiś brzdąców. Nie znoszę za to sprzątać. Przydałby mi się ktoś do pomocy - mówi pani Basia.

Tak się zaczęło

Pomysł narodził się w latach 80. XX wieku. Zrodził się w głowie Edgara Cahna - amerykańskiego prawnika, który po zawale serca nie mógł wrócić do swoich obowiązków zawodowych i szukał sposobu, aby robić rzeczy istotne i wartościowe. Wtedy wpadł na pomysł "czasodolarów” (wymienialnych jednostek czasu) i rozpoczął zawiązywanie sąsiedzkich sieci wymiany usług.
Czytaj więcej o:
Jerzy
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Jerzy
Jerzy (12 kwietnia 2011 o 08:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
We wczorajszym programie „Dzień dobry TVN” usłyszałem, że modne coraz bardziej stają się „kluby kolacyjne”. Szczególnie zainteresowały mnie często powtarzane zwroty jak „składkowe kolacje”, „samopomoc sąsiedzka”. Echem odbiły mi się jakiś czas temu propagowane w TVN, organizowane właśnie w ramach samopomocy sąsiedzkiej tzw. „banki czasu”. Propozycja polegała na zasadzie – jak Tobie naprawię kran, a Ty mi popilnujesz dzieciaka. 
(…...............................)
Cały post na blogu http://laurahuta.blogspot.com
Z poważaniem
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!