środa, 20 września 2017 r.

Lublin

Pogorzelcy nie zostaną sami

Dodano: 21 listopada 2004, 20:55

Dorabialiśmy się przez 25 lat. Teraz musimy wszystko zaczynać od nowa - mówią państwo Lisiakowie z Lubartowa. W nocy z piątku na sobotę doszczętnie spłonęło ich mieszkanie.

Spaliło się wszystko - meble, terakota, ubrania. ściany są okopcone, popękane szyby w oknach. Teraz mieszkają w sąsiedniej klatce u kuzynów.
Przez szalejącą śnieżycę w blokach przy ul. Lipowej nie było prądu. Lisiakowie chcieli skorzystać z kuchenki gazowej. Trzeba było jednak zmienić butlę. 19-letni Tomasz zakręcił już zawór na przewodzie od kuchenki. - Wtedy usłyszałem jakby syczenie gazu - mówi.
Na parapecie paliła się świeczka. Gaz dotarł do ognia i zapalił się. Lisiakowie próbowali gasić płomień mokrym ręcznikiem. Być może pożar udałoby się zdusić w zarodku, gdyby w kranach była woda. Ale wodociągi też nie działały.
Gdy przyjechała straż, ogień obejmował już większość mieszkania. Od temperatury stopiła się farba na klatce schodowej. - Było mnóstwo dymu, zamknęliśmy drzwi - mówi sąsiadka Lisiaków. - Strażacy ściągnęli mnie z czwórką dzieci z balkonu.
Tomek wyszedł z pożaru z poparzonymi rękami. Ślady poparzenia ma też na twarzy. Nikomu więcej nic się nie słało. Ale kilkanaście osób trafiło do szpitala na obserwację, żeby sprawdzić czy nie doszło do zatrucia czadem.
Pani Maryla pracuje dopiero od kwietnia, przez kilka lat była bezrobotna. Jej mąż dostaje rentę. Trójka dzieci jeszcze się uczy.
- Najważniejsze to zrobić remont - mówi Maryla Lisiak. - Przydałyby się jakieś materiały.
U Lisiaków byli już pracownicy opieki społecznej. Na razie kazali tylko przynieść zaświadczenia. Pomoc obiecuje spółdzielnia mieszkaniowa.
- Na swój koszt przeprowadzimy remont, postawimy ścianki działowe, wymienimy drzwi, okna - mówi Władysław Bordzoł, prezes spółdzielni. - Prace powinny ruszyć jeszcze w tym tygodniu.
Burmistrz Lubartowa zapowiada, że pogorzelcy dostaną zapomogę. - Myślę o kilkunastu tysiącach złotych - mówi Jerzy Zwoliński.

Jeśli możecie i chcecie pomóc pogorzelcom zadzwońcie do naszej redakcji - tel. 46 26 818


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!