niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Pogotowie i lekarze nie chcieli pomóc 80-latce

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 maja 2011, 19:38

Córka pani Ewy zamierza złożyć skargę do lubelskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. (Archiwum
Córka pani Ewy zamierza złożyć skargę do lubelskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. (Archiwum

Ani pogotowie ratunkowe, ani lekarze nocnej opieki zdrowotnej nie przyjechali do 80-latki z Lublina, która bardzo źle się poczuła. Dopiero wezwana prywatnie pielęgniarka podłączyła odwodnionej kobiecie kroplówkę.

– To było upokarzające i nieludzkie ze strony lekarzy i pogotowia. Całe życie pracowałam jako pielęgniarka, także w czasie wojny, w partyzantce. Kiedy sama potrzebowałam ratunku, nikt nie chciał mi pomóc – skarży się pani Ewa, która w ubiegłym tygodniu opuściła Okręgowy Szpital Kolejowy w Lublinie. – Następnego dnia wieczorem dostałam wysokiej gorączki, byłam odwodniona. Poprosiłam córkę, by wezwała pogotowie.

– Dyspozytor odesłał mnie do jednego z trzech punktów nocnej opieki zdrowotnej – mówi córka pani Ewy.

Ale tam również odmówiono mi pomocy. – W poradni przy ul. Kompozytorów Polskich odesłali mnie z powrotem do pogotowia, tłumacząc, że to oni mają obowiązek wyjazdów do nagłych przypadków.

Starsza pani czuła się coraz gorzej. Córka zadzwoniła więc do NZOZ Luna Med przy ul. Nałęczowskiej. – Tam lekarz stwierdził, że nie ma karetki, ale osobowego fiata. Nie jest w stanie przetransportować chorej, nie może też do niej przyjechać. Byłam bezradna – mówi kobieta.
W końcu córka pani Ewy poprosiła o pomoc prywatną pielęgniarkę, która podłączyła chorej kroplówkę i się nią zajęła. – Była bardzo słaba i ledwie przytomna. Potrzebowała natychmiastowej pomocy – mówi pielęgniarka.

Co na to pracownicy pogotowia i przychodni, do których zwróciła się córka pani Ewy?

– Transport chorych po godz. 18 nie jest obowiązkiem pogotowia. Od kwietnia w Lublinie działają trzy placówki pełniące dyżury nocnej i świątecznej opieki medycznej – tłumaczy Zdzisław Kulesza, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie.

Z kolei prezes NZOZ przy Kompozytorów Polskich 8 twierdzi, że to pogotowie ma obowiązek wyjazdów do nagłych przypadków. – A nocne i świąteczne dyżury funkcjonują tylko z myślą o nagłych zachorowaniach – podkreśla Mariusz Michałek. I dodaje, że nie przypomina sobie przypadku pacjentki, której w poniedziałek odmówiono pomocy.

Tomasz Patyra, prezes NZOZ przy ul. Nałęczowskiej, był zaskoczony całą sytuacją. – To niemożliwe, żeby nasz lekarz odmówił pomocy z powodu braku karetki. Mamy podpisaną umowę na wynajem ambulansu. Zapytam pracowników o ten konkretny przypadek – obiecuje.
Córka pani Ewy zamierza złożyć skargę do lubelskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. – Nie życzę nikomu, by musiał przeżywać podobny stres i bezradność w sytuacji, gdy bliski pilnie potrzebuje pomocy lekarskiej – mówi córka pani Ewy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jabajabadoo
Czuły Martek
praktyk
(31) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jabajabadoo
jabajabadoo (20 maja 2011 o 20:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Podłączanie kroplówek, nie jest zadaniem ratownictwa medycznego!
Zasranym zaś obowiązkiem lekarza POZ, było udać się na wizytę do pacjentki, i dokonać oceny stanu zdrowia, a nie opowiadać fantazje o osobowym fiacie! Jednym z warunków wymaganych w konkursie, było posiadanie własnego transportu medycznego, lub posiadanie umowy na jej wykonywanie z podmiotem zewnętrznym!
Rozwiń
Czuły Martek
Czuły Martek (19 maja 2011 o 02:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Beduin' timestamp='1305747430' post='479886']
No to żeś trafił bardzo niefortunnie bo akurat ja sam byłem hospitalizowany w Irlandii oraz dwu innych polaków z którymi leżałem jeden co prawda był w stanie agonalnym ale drugi tak jak ja na chodzie i powiem Ci że trochę tam w szpitalu leżałem widziałem jak oni tam pracują i traktują pacjentów poznałem ich system i jest zupełnie inaczej jak piszesz więc nie powołuj się na system czy kraj o którym i o czym nie masz zielonego pojęcia bo ponownie piszesz głupoty a takiej opieki jak miałem tam niestety nie zaznałem w naszych szpitalach choć i tu w Polsce spotkałem kilku dobrych lekarzy a jeśli coś się działo w czasie kiedy leżałem w izolatce to specjaliści byli ściągani z innych szpitali bez względu na porę dnia zaś wizyty specjalistów odbywały się 5-6 pomijam fakt że lekarz prowadzący był całą dobę podobnie jest i u nas ale tam wizyty lekarza 4-5 razy dziennie były normą także w nocy później kiedy przeniesiono mnie na salę ogólną obok mnie leżał Irlandczyk który zasłabł jedynie w pracy i tydzień leżał na obserwacji więc wszystkie możliwe badania konsultacje itd. .Natomiast w moim przypadku kiedy ja zaniemogłem i potrzebowałem pomocy , zadzwoniłem do swojego lekarza domowego to przyjechał w ciągu ok. 20 min.choć mieszkał kawałek ode mnie ale jednocześnie wzywając w miedzy czasie karetkę oczywiście w ciągu tych 20 min. dzwonił do mnie 2 może trzy razy z pytaniem jak się czuję towarzyszył mi do samego przyjazdu karetki wraz z lekarzem przekazał mnie pod inną opiekę i kiedy już leżałem w szpitalu i stwierdzono że nie są mi w stanie w tej akurat placówce pomóc zostałem zaopatrzony i przetransportowany do Dublina gdzie zespół lekarzy czekał już na mój przyjazd a to odbywało się późną nocą w tym samym czasie szpital zorganizował i ściągnął tłumaczkę bo mój angielski z zakresu medycyny był i jest mizerny ale nawet w czasie leczenia podczas wizyt przychodziła Czeszka pielęgniarka i tłumaczyła to czego nie rozumiałem a że to słowiańskie języki więc dogadywaliśmy się bez problemu ale to wszystko organizował szpital czyli jego administracja lekarze itd. wspaniali ludzie i fachowcy tam nie ma opcji że chory człowiek zostaje bez opieki człowieku co Ty bredzisz więc nie wypisuj-ewidentnych bredni bo nie masz nawet mglistego pojęcia o państwie które dba o swoich obywateli czy innych chorych a z tego co piszesz to widać że o medycynie masz takie pojecie jak ja o mniemanologii niestosowanej więc nie mądrkuj bo piszesz głupoty zaś odwodnienie jeśli już - jest skutkiem zaś do lekarza należy ocena co jest przyczyną i dziwne że student 5 roku za jakiego się podałeś o tak prostych sprawach nie wie więc lepiej jak będziesz układał glazurę zamiast leczyć ludzi bo jak przy tej robocie spartaczysz to poprawisz albo dostaniesz w cyferblat i kopa w tył szkody jednak większej nie poczynisz ale jeśli zaczniesz leczyć z taką wiedzą to może dla Ciebie błędna diagnoza skończyć się tragicznie jeśli trafisz na desperata któremu zrobiłeś krzywdę albo komuś z rodziny więc zastanów się puki czas . Choć mam nadzieję że znajdą się mądrzy ludzie i nie dopuszczą Cię nawet do egzaminów chyba że masz plecy i wyssałeś wiedzę medyczną z mlekiem matki .A powiem Ci lepiej widziałem także jak działa to w Niemczech oraz we Francji i Holandii więc nie podejmuj dyskusji skoro w temacie jesteś laikiem napij się sam Cisowianki czy innej wody może sam nawodnisz swój wyschnięty mózg i zaczniesz logicznie myśleć i tylko powtórzę w tym przypadku lekarz czy sanitariusz z karetka powinien przyjechać bo na to wszyscy płacimy składki ! kumasz koniku Jezusowy!.
[/quote]
no rozpisales sie, troche nie na temat, ale mysle, ze kolejne lata tego rozgardiaszu doprowadza do zmiany roszczeniowego podejscia gminu w polsce do lekarzy i systemu ochrony zdrowia...chociaz takiego szacunku do lekarza jak w irlandii , francji itd. to chyba nigdy nie bedzie bo tam system wymusil szacunek w ciagu kilkudziesieciu lat...a jaki tam jest poziom opieki wszyscy wiemy...dziwie sie tylko , ze temu w stanie agonalnym tak dobrze nie pomogli jak Tobie...
Rozwiń
praktyk
praktyk (18 maja 2011 o 22:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie jesteście na bieżąco. Od 2001 roku nie ma takiego pogotowia jakie było w ubiegłym wieku, że lekarz jeździł do temperatury 36,9 i bólu brzucha. Obecnie funkcjonują zespoły ratownictwa medycznego w większości bez lekarza i powinny jeździć do ludzi z zagrożeniem życia, a nie przeciętą opuszką palca. Każdy przypadek, który nie wymaga przewiezienia pacjenta do szpitala leży w gestii lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i nocnej opieki, a sam chory zdaje sobie sprawę, czy jego przypadek kwalifikuje się do szpitala, czy też potrzebuje jedynie wizyty w domu. To że ani lekarz POZ ani nocna opieka nie kwapi się do wizyt domowych, to już inna kwestia. Tak było na przykład do tej pory, nocna opieka była na Hipotecznej. Słuchawka telefonu przeważnie była odłożona, a jak przypadkiem udało się komuś dodzwonić to albo karetki nie było, albo akurat była popsuta.
Rozwiń
Beduin
Beduin (18 maja 2011 o 21:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Czuły Martek' timestamp='1305718679' post='479665']
w Irlandii to bym taką pieniaczką 'odwodnioną' nikt sobie glowy nie zawracal, zejdz na ziemie czlowieku, zaden kraj nie wytrzymalby finansowo wyjazdow do kazdego pieniacza, symulanta czy osoby chorej na 'starosc', bo wszyscy bedziemy starzy i na to zadna kroplowka nie pomoze, jak byla odwodniona to córcia zamiast dzwonic po dziennikarzach mogla dac pić, najlepsze jest nawodnienie droga doustną...mniej fałszywych zarzutów, chamstwa, pieniactwa wiecej opieki nad wlasna rodzina, nie chcesz sie opiekowac matka czy ojcem to zaplac za opieke, tak jest na zachodzie...nie ma nic za darmo...matka sie Toba opiekowala to Ty sie opiekuj matką , a nie zganiaj zeby pogotowie, lekarz czy dziennikarz nawodnil...kup cisowianki i podaj matce...
[/quote]
No to żeś trafił bardzo niefortunnie bo akurat ja sam byłem hospitalizowany w Irlandii oraz dwu innych polaków z którymi leżałem jeden co prawda był w stanie agonalnym ale drugi tak jak ja na chodzie i powiem Ci że trochę tam w szpitalu leżałem widziałem jak oni tam pracują i traktują pacjentów poznałem ich system i jest zupełnie inaczej jak piszesz więc nie powołuj się na system czy kraj o którym i o czym nie masz zielonego pojęcia bo ponownie piszesz głupoty a takiej opieki jak miałem tam niestety nie zaznałem w naszych szpitalach choć i tu w Polsce spotkałem kilku dobrych lekarzy a jeśli coś się działo w czasie kiedy leżałem w izolatce to specjaliści byli ściągani z innych szpitali bez względu na porę dnia zaś wizyty specjalistów odbywały się 5-6 pomijam fakt że lekarz prowadzący był całą dobę podobnie jest i u nas ale tam wizyty lekarza 4-5 razy dziennie były normą także w nocy później kiedy przeniesiono mnie na salę ogólną obok mnie leżał Irlandczyk który zasłabł jedynie w pracy i tydzień leżał na obserwacji więc wszystkie możliwe badania konsultacje itd. .Natomiast w moim przypadku kiedy ja zaniemogłem i potrzebowałem pomocy , zadzwoniłem do swojego lekarza domowego to przyjechał w ciągu ok. 20 min.choć mieszkał kawałek ode mnie ale jednocześnie wzywając w miedzy czasie karetkę oczywiście w ciągu tych 20 min. dzwonił do mnie 2 może trzy razy z pytaniem jak się czuję towarzyszył mi do samego przyjazdu karetki wraz z lekarzem przekazał mnie pod inną opiekę i kiedy już leżałem w szpitalu i stwierdzono że nie są mi w stanie w tej akurat placówce pomóc zostałem zaopatrzony i przetransportowany do Dublina gdzie zespół lekarzy czekał już na mój przyjazd a to odbywało się późną nocą w tym samym czasie szpital zorganizował i ściągnął tłumaczkę bo mój angielski z zakresu medycyny był i jest mizerny ale nawet w czasie leczenia podczas wizyt przychodziła Czeszka pielęgniarka i tłumaczyła to czego nie rozumiałem a że to słowiańskie języki więc dogadywaliśmy się bez problemu ale to wszystko organizował szpital czyli jego administracja lekarze itd. wspaniali ludzie i fachowcy tam nie ma opcji że chory człowiek zostaje bez opieki człowieku co Ty bredzisz więc nie wypisuj-ewidentnych bredni bo nie masz nawet mglistego pojęcia o państwie które dba o swoich obywateli czy innych chorych a z tego co piszesz to widać że o medycynie masz takie pojecie jak ja o mniemanologii niestosowanej więc nie mądrkuj bo piszesz głupoty zaś odwodnienie jeśli już - jest skutkiem zaś do lekarza należy ocena co jest przyczyną i dziwne że student 5 roku za jakiego się podałeś o tak prostych sprawach nie wie więc lepiej jak będziesz układał glazurę zamiast leczyć ludzi bo jak przy tej robocie spartaczysz to poprawisz albo dostaniesz w cyferblat i kopa w tył szkody jednak większej nie poczynisz ale jeśli zaczniesz leczyć z taką wiedzą to może dla Ciebie błędna diagnoza skończyć się tragicznie jeśli trafisz na desperata któremu zrobiłeś krzywdę albo komuś z rodziny więc zastanów się puki czas . Choć mam nadzieję że znajdą się mądrzy ludzie i nie dopuszczą Cię nawet do egzaminów chyba że masz plecy i wyssałeś wiedzę medyczną z mlekiem matki .A powiem Ci lepiej widziałem także jak działa to w Niemczech oraz we Francji i Holandii więc nie podejmuj dyskusji skoro w temacie jesteś laikiem napij się sam Cisowianki czy innej wody może sam nawodnisz swój wyschnięty mózg i zaczniesz logicznie myśleć i tylko powtórzę w tym przypadku lekarz czy sanitariusz z karetka powinien przyjechać bo na to wszyscy płacimy składki ! kumasz koniku Jezusowy!.
Rozwiń
Marek
Marek (18 maja 2011 o 18:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A skąd pielęgniarka miała kroplówkę i dlaczego podłączyła płyn w domu pacjentki, w dodatku bez zlecenia lekarskiego?Poza tym u pacjenta przytomnego priorytetowe jest nawadnianie doustne, chyba, że ma uporczywe wymioty.Córka nie wysiliła się, aby podać szklankę wody, natomiast na pieniactwo ma duzo siły.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (31)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!