środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Pogrzebana za życia

Dodano: 20 września 2005, 19:24

Z dna studni wystawała tylko stopa Klaudii. Dziewczynka żyła! Przez półtorej godziny wyciągaliśmy ją ze śmiertelnej pułapki – opowiadają policjanci, którzy uratowali 14-latkę wrzuconą w dziesięciometrową przepaść przez dwóch bandytów.

To cud, że czternastolatka żyje. Policjanci znaleźli ją wczoraj nad ranem uwięzioną głową w dół w starej studni, obok zdewastowanych zabudowań na lubelskim Felinie. Była przysypana gruzem. Dziewczynka spędziła tak kilka godzin, w temperaturze bliskiej zera. Gdyby pomoc nadeszła później, umarłaby: – Klaudia była przytomna. Ale gruz uciskał jej żyły, krew spływała do głowy. Twarz zaczęła puchnąć. Gdyby nie szybka pomoc, dziewczynka mogłaby się udusić – nie ma złudzeń doktor Jolanta Drwal z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie.
W poniedziałek wieczorem dziewczynka wyszła z domu. Rodzicom powiedziała, że o spotkanie poprosiła ją koleżanka. Kiedy Klaudia nie wróciła do północy, jej matka zadzwoniła na policję. – Potraktowaliśmy to zgłoszenie bardzo poważnie. To dziewczynka, z którą nigdy nie było kłopotów – mówi rzecznik lubelskiej policji podinsp. Janusz Wójtowicz.
Policjanci zaczęli przeczesywać Felin. Około godz. 1.40 uwagę starszych sierżantów Roberta Guziaka i Mirosława Zarzeckiego zwróciła stara, pusta studnia obok opuszczonych i zdewastowanych zabudowań. Mundurowi zajrzeli do środka i zobaczyli ludzką stopę, wystającą z gruzu. – Zawołaliśmy: Klaudia, to ty? Za którymś razem się odezwała – opowiada Robert Guziak.
Akcja wyciągania dziewczynki trwała półtorej godziny. Strażacy zamontowali nad studnią specjalny wysięgnik, by opuścić w dół ratownika. Akcji doglądał lekarz. Udało się, dziewczynka żyje i teraz jest leczona w lubelskim szpitalu dziecięcym. Ma liczne potłuczenia i zadrapania, ale śmiertelne niebezpieczeństwo już minęło.
Jednocześnie z akcją ratunkową osiedle przeczesywali policyjni „wywiadowcy”. Już o godz. 4 zatrzymali dwóch mieszkańców osiedla – 23-letniego Łukasza K. i 16-letniego Piotra G. – Przy pomocy koleżanek wywabili Klaudię i zaprowadzili do opuszczonego gospodarstwa. Tam uderzyli dziewczynę rurką w głowę i wrzucili do studni. Napadnięta broniła się, a spadając w dół zaklinowała się głową w gruzie. Prawdopodobnie to uratowało jej życie. Gdy sprawcy zobaczyli, że przeżyła, zaczęli obrzucać ją cegłami, które trafiały nie w głowę, tylko w tułów i nogi – opowiada Wójtowicz.
Napastnicy i ofiara znają się z osiedla. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, mężczyźni działali z pobudek rabunkowych – w niedzielę dziewczynka pożyczyła im telefon komórkowy, a oni wstawili go do komisu. Kiedy zaczęła upominać się o zwrot własności, postanowili ją zamordować. Dwie koleżanki Klaudii, które wywabiły ją z domu, najprawdopodobniej nie wiedziały o planach bandytów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!