piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Policjant, który śmiertelnie potrącił nastolatkę: "Nie potrafiłem pomóc, wolałem uciec"


- Nie potrafiłem pomóc, wolałem uciec. Nie proszę o wybaczenie, bo nie zasługuję na nie - mówił pierwszego dnia swojego procesu Witold B. Były policjant odpowiada za śmiertelne potrącenie pieszej i ucieczkę z miejsca wypadku. Na ławie oskarżonych zasiadła również jego żona

Kasia wybierała się do Lublina na spotkanie z chłopakiem. Powiedziała jeszcze: Patrz, jakie mam fajne włosy po tym nowym szamponie. Wyszła i wtedy po raz ostatni widziałam ją żywą - wspominała wczoraj w sądzie mama tragicznie zmarłej nastolatki. Chwilę później dostała telefon z informacją o wypadku. Kiedy dotarła na miejsce, jej córkę przykrywał czarny plastikowy worek.

19-letnia Kasia była studentką I roku archeologii UMCS. Zginęła 14 grudnia 2013 r., na przejściu dla pieszych w podlubelskiej Wólce. Potrącił ją Witold B., policjant z Łęcznej. Z żoną i psem jechał z Lublina w odwiedziny do swoich rodziców. Zapadł zmrok, siąpił deszcz. Mężczyzna nie zauważył dziewczyny wchodzącej na pasy. Nawet nie hamował. Uderzył nastolatkę, zatrzymał się na chwilę i uciekł.

Krewnym powiedział, że potrącił sarnę. Po kilku dniach został zatrzymany i wyrzucony ze służby. Trafił do aresztu, gdzie siedzi do tej pory. Podczas wczorajszej rozprawy przyznał się do potrącenia dziewczyny i ucieczki z miejsca wypadku. Odmówił składania wyjaśnień. Wyrecytował tylko krótkie oświadczenie, adresowane do bliskich ofiary.

- Chciałbym przeprosić rodziców, chociaż wiem, że słowa nie zwrócą życia ich córce - mówił Witold B. - Żałuję, że nie mogę cofnąć czasu. Nie potrafiłem jej pomóc. Wolałem uciec.

Sąd przytoczył zeznania, jakie Witold B. składał podczas śledztwa. Wynika z nich, że Witold B. dowiedział się o śmierci Kasi parę godzin po wypadku, z telewizji.

- Czułem się, jak morderca, a nie policjant - wyznał śledczym. - Chciałem się przyznać, ale strach był silniejszy. Myślałem, że jest cień szansy na uniknięcie odpowiedzialności.

Na ławie oskarżonych zasiadła również żona byłego policjanta. Monika B. również nie pomogła rannej, a potem zacierała ślady zbrodni. Uzgodniła z mężem wersję o potrąceniu sarny i pomogła mu odstawić samochód do mechanika. Wczoraj i ona przepraszała rodziców zmarłej. Wraz z Witoldem B. zrobiła to po raz pierwszy, chociaż wcześniej oboje mieli ku temu okazje.

- Kiedy mąż dowiedział się, że o śmierci (Kasi - red.) był przerażony - wyznała podczas śledztwa. - Płakaliśmy całą noc. Potem całą niedzielę. Odwieźliśmy auto do mechanika. Byliśmy dorośli, a zachowaliśmy się jak dzieci.

Przed rozpoczęciem procesu państwo B. chcieli dobrowolnie poddać się karze. Były policjant zaproponował dla siebie 4 lat więzienia i 6-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Monika B. wnioskowała o 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz grzywnę. Rodzina ofiary złożyła protest. Ruszył więc proces.

- Kara powinna oddziaływać na innych kierowców - mówi Jan Piszyk, ojciec zmarłej Kasi. - Każdy powinien wiedzieć, że nawet jeśli dojdzie do wypadku, to trzeba zachować się jak człowiek. Pomóc, a nie zostawiać ofiarę na śmierć.

Podczas wtorkowej rozprawy sąd przesłuchał również biegłego, który w swojej opinii dowodził, że to piesza przyczyniła się do wypadku, bo weszła na przejście. Na sali sądowej biegły podtrzymał swoje zdanie. Przyznał jednak, że i kierowca nie zachował odpowiedniej ostrożności. Nie zrobił nic, by uniknąć zdarzenia.

W sprawie powoływano również drugiego specjalistę, który na opinii poprzednika nie zostawił suchej nitki. On również zostanie przesłuchany. Kolejną rozprawę zaplanowano na listopad.

WIDEO

Czytaj więcej o: wypadek sąd wideo witold b. Wólka
Zyś
Roma
juz nie polak
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Zyś
Zyś (23 października 2014 o 11:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
 

Czy ta dziewczyna żyje? Nie ! To znaczy ,że ten policjant,ten "władza" ją zabił (gdyby tylko potrącił to może by przeżyła).Policjanci postepuja raptownie i skutecznie jak dorwą obywatela,nawet niewinnego a jak taki PAN WŁADZA zabije biedną dziewczynę to mówi sie "potrącił"

Rozwiń
Roma
Roma (23 października 2014 o 11:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Co u licha z tym emotikonem? Poprawiałem - i znowu się wepchnął...

Niech policjanci,którzy są bezkarni poczytają o swoim koledze.Rzekomo służą obywatelowi a tak na prawdę są przeciwko każdemu z nas

Rozwiń
juz nie polak
juz nie polak (22 października 2014 o 23:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

DLACZEGO !!! biegly ktory pomagal oskarzonemu tez nie ponosi zadnej odp ???!!! gopi kraj 

Rozwiń
Gość
Gość (22 października 2014 o 14:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jeżeli efektem potrącenia jest ŚMIERĆ osoby potrąconej - to znaczy, że została ZABITA. Nie umarła śmiercią naturalną ani z powodu choroby, tylko z powodu działania osób trzecich. Rzeczą sądu natomiast jest ocenić stopień winy tego, kto potrącił człowieka samochocem. Bo równie dobrze może okazać się, że nie był winien... że sytuacja była taka, że, prowadząc samochód zgodnie z przepisami - nie miał szansy zareagować, uniknąć potrącenia. Ale, jeżeli śmierć poszkodowanej osoby była skutkiem działania osoby (osó B) trzeciej, mniej istotne, czy był to wypadek czy zamierzone ich działanie - to jest ZABÓJSTWO. Przy czym, jeżeli to był wypadek ze skutkiem śmiertelnym - to spowodowany zaniechaniem, zaniedbaniem czy brakiem kwalifikacji itp sprawcy - niekoniecznie bezpośredniego. Przestańmy w końcu określać zdarzenia omówieniami, bo jest, taka praktyka, ukrywaniem rzeczywistego sensu rzeczy, zdarzenia, pomniejszaniem stopnia odpowiedzialności za skutki. Powtórzę, że rzeczą sądu jest określenie stopnia tej odpowiedzialności.

Co u licha z tym emotikonem? Poprawiałem - i znowu się wepchnął...

Rozwiń
Gość
Gość (22 października 2014 o 14:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ja go nie bronie, ale ZABIC A POTRACIC to jest kolosalna roznica... jezeli szczerze zaluje to juz poniosl kare i bedzie musial z tym zyc... wielka tragedia dla rodzicow Kasi jak i dla niego...

Jeżeli efektem potrącenia jest ŚMIERĆ osoby potrąconej - to znaczy, że została ZABITA. Nie umarła śmiercią naturalną ani z powodu choroby, tylko z powodu działania osób trzecich. Rzeczą sądu natomiast jest ocenić stopień winy tego, kto potrącił człowieka samochocem. Bo równie dobrze może okazać się, że nie był winien... że sytuacja była taka, że, prowadząc samochód zgodnie z przepisami - nie miał szansy zareagować, uniknąć potrącenia. Ale, jeżeli śmierć poszkodowanej osoby była skutkiem działania osoby (osób) trzeciej, mniej istotne, czy był to wypadek czy zamierzone ich działanie - to jest ZABÓJSTWO. Przy czym, jeżeli to był wypadek ze skutkiem śmiertelnym - to spowodowany zaniechaniem, zaniedbaniem czy brakiem kwalifikacji itp sprawcy - niekoniecznie bezpośredniego. Przestańmy w końcu określać zdarzenia omówieniami, bo jest, taka praktyka, ukrywaniem rzeczywistego sensu rzeczy, zdarzenia, pomniejszaniem stopnia odpowiedzialności za skutki. Powtórzę, że rzeczą sądu jest określenie stopnia tej odpowiedzialności.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!